Szpinak z serem paneer po indyjsku – kremowe curry, które robię w pół godziny, gdy nie mam pomysłu na obiad
To danie ratuje mnie w środku tygodnia. Zielony, gęsty sos ze szpinaku, w nim kostki miękkiego sera, a do tego czosnek, imbir i przyprawy, od których w kuchni robi się ciepło i pachnąco. Wszystko z jednej patelni i jednego blendera. Trzydzieści minut i na stole stoi coś, co wygląda jak z restauracji, a kosztuje tyle co nic.

Składniki:
Główne składniki
- 1 cebula
- 150 g pomidorków koktajlowych
- 300 g świeżego szpinaku w liściach (albo rozmrożony szpinak mrożony)
- 3 ząbki czosnku
- kawałek imbiru wielkości kciuka
- 200 g sera paneer (albo naszego twarogowego, na spróbowanie)
Przyprawy i inne
- 1-2 łyżeczki kminu rzymskiego
- 3 łyżki śmietany
- 1 łyżeczka garam masali
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- pół łyżeczki mielonej kolendry
- płatki chili, ile kto lubi
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
1. Zaczynam od deski. Cebulę, czosnek i imbir obieram i siekam drobno – im drobniej, tym gładszy będzie potem sos. Pomidorki kroję na małe kawałki, a ser na kostkę mniej więcej jednakowej wielkości, żeby wszystko grzało się równo.
2. Świeży szpinak wrzucam na minutę do wrzątku. Tylko na minutę, nie dłużej, bo zrobi się szary. Jeśli używam mrożonego, to po prostu odciskam go z wody dłonią – ale porządnie, bo od tego zależy, czy sos będzie gęsty czy wodnisty.
3. Szpinak przekładam do blendera, dolewam jakieś 125 ml wody i miksuję na gładko. U mnie idzie to dwa razy – raz krótko, potem chwilę odczekam i miksuję jeszcze raz. Wtedy nie zostają żadne włókna.
4. Na dużą patelnię wlewam oliwę i rozgrzewam ją tak, żeby cebula od razu zaczęła skwierczeć. Wrzucam cebulę, czosnek i imbir, mieszam i smażę około pięciu minut, aż zmiękną i złapią lekki złoty kolor.
5. Dorzucam pomidorki, kmin rzymski, garam masalę i mieloną kolendrę. Zmniejszam ogień i duszę kolejne pięć minut. Przyprawy muszą się chwilę pogrzać w tłuszczu – dopiero wtedy oddają zapach, a nie zostają pyłem na wierzchu.
6. Kiedy pomidory całkiem zmiękną i zrobi się z nich gęsta masa, wlewam zmiksowany szpinak. Mieszam i czekam, aż sos zacznie leniwie bulgotać.
7. Wkładam kostki sera. Teraz już tylko delikatnie, łopatką, żeby się nie pokruszyły. Podgrzewam, aż wszystko będzie porządnie gorące, a ser przejdzie smakiem sosu.
8. Na koniec śmietana – wlewam ją przy małym ogniu i mieszam. Doprawiam solą, pieprzem i płatkami chili. Solę odważnie, bo szpinak dużo soli pochłania, a niedosolony robi się nijaki. Próbuję łyżeczką i poprawiam, aż będzie tak, jak lubię.

Rady babci:
Jeśli sos wyszedł wodnisty, to znaczy, że szpinak był za mokry. Pogotuj go bez przykrycia jeszcze kilka minut, sam odparuje i zgęstnieje.
Ser lubi się rozpadać. Zanim go dodam, czasem podsmażam kostki na odrobinie oleju na złoto – trzymają wtedy kształt i mają przyjemną skórkę.
Jak ser wydaje się twardy i gumowaty, zalej go na kwadrans ciepłą wodą przed krojeniem. Zrobi się miękki jak trzeba.
Kiedy sos wyjdzie za kwaśny albo za gorzki od szpinaku, wsyp szczyptę cukru. Nie posłodzi, tylko wyrówna smak.
Śmietanę wlewaj przy małym ogniu i nie gotuj jej potem intensywnie, bo się zważy i zrobią się białe kłaczki.
Jak przechowywać:
W zamkniętym pojemniku w lodówce stoi spokojnie dwa dni i następnego dnia smakuje nawet lepiej, bo przyprawy się przegryzą. Podgrzewam na patelni na małym ogniu, w razie potrzeby dolewam odrobinę wody. Mrożenia nie polecam – ser po rozmrożeniu robi się nieprzyjemnie gąbczasty.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast paneeru może być halloumi albo nasz twaróg w kawałku – wtedy trzeba obchodzić się z nim delikatniej. W wersji bez nabiału daję twarde tofu i śmietankę kokosową, i wychodzi równie kremowo. Mrożony szpinak zastępuje świeży bez straty, byle dobrze odciśnięty.
Z czym podać:
Najlepiej z ryżem basmati albo z ciepłym plackiem naan czy chapati do wybierania sosu. U mnie na wierzch idzie jeszcze kleks gęstego jogurtu naturalnego.
Najczęściej zadawane pytania:
Co to właściwie jest paneer i gdzie go dostanę?
To indyjski ser świeży, dość zwarty, który nie topi się w gorącym sosie – zostaje w kostkach. Szukaj go w większych marketach przy serach albo w sklepach z żywnością orientalną. Jeśli nie znajdziesz, halloumi zachowuje się bardzo podobnie.
Da się to zrobić bez nabiału?
Bez problemu. Ser zamień na twarde tofu pokrojone w kostkę, a śmietanę na kokosową lub inną roślinną. Sos będzie tak samo gęsty i kremowy, tylko z lekką nutą kokosa.
Czy to danie jest bardzo ostre?
W tej wersji nie – jest raczej łagodne i aromatyczne, ostrość dajesz sobie sama płatkami chili na końcu. Zacznij od szczypty, spróbuj i dosypuj. Kto lubi mocniej, dorzuca świeżą papryczkę już do podsmażanej cebuli.
Muszę kupować świeży szpinak?
Nie musisz, mrożony sprawdza się tak samo dobrze i jest tańszy. Rozmroź go i porządnie odciśnij z wody, a dalej rób wszystko po kolei według przepisu. Świeży trzeba dodatkowo sparzyć, mrożony ten krok ma już za sobą.
Mogę przygotować to wcześniej, na przykład dzień przed?
Jak najbardziej, wręcz warto. Po nocy w lodówce smak jest głębszy, bo przyprawy zdążą się przegryźć. Odgrzewasz na patelni, mieszając, i dolewasz łyżkę wody, jeśli sos za bardzo zgęstniał.