Gulasz imprezowy z trzech mięs z papryką – jeden garnek, dwie godziny w piekarniku i najadają się wszyscy
Kiedy do domu schodzi się kilkanaście osób, nie stoję przy kuchni i nie zaglądam gościom przez ramię. Robię ten gulasz: trzy rodzaje mięsa, dużo papryki, gęsty sos i garnek do piekarnika. Przez dwie godziny nic przy nim nie trzeba robić, a pachnie tak, że ludzie sami schodzą do kuchni. Na drugi dzień smakuje jeszcze lepiej, więc spokojnie można go zrobić dzień wcześniej.

Składniki:
Mięso
- 500 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego
- 500 g gulaszu wołowego
- 500 g gulaszu wieprzowego
- 500 g wędzonego boczku pokrojonego w kostkę
Warzywa
- 500 g czerwonej papryki pokrojonej w kostkę
- 500 g żółtej papryki pokrojonej w kostkę
- 500 g cebuli pokrojonej w półplasterki
- 800 g całych obranych pomidorów z puszki
Sos i przyprawy
- 250 g śmietany 30%
- 250 ml ostrego sosu paprykowego
- 250 ml sosu barbecue
- 2 łyżki oleju roślinnego (rzepakowego albo słonecznikowego)
- świeża natka pietruszki do posypania
- sól, pieprz, chili w proszku lub pieprz cayenne do smaku
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 180°C z termoobiegiem, żeby się porządnie nagrzał, zanim garnek do niego trafi. W tym czasie kroję boczek w drobną kostkę, paprykę w większą kostkę, a cebulę w cienkie półplasterki. Warto to zrobić przed wszystkim innym, bo potem robi się gorąco i nie ma czasu na krojenie.
2. W dużym garnku, takim na co najmniej dziewięć litrów, rozgrzewam dwie łyżki oleju. Ma być naprawdę gorący, tak żeby boczek od razu zaczął skwierczeć, a nie leniwie się dusić.
3. Wrzucam boczek, cebulę i mięso mielone razem. Smażę na dużym ogniu dwie, trzy minuty, mieszając drewnianą łyżką i rozbijając mielone na mniejsze kawałki. Nie czekam, aż wszystko się zarumieni na brązowo – chodzi o to, żeby tłuszcz z boczku puścił zapach i osiadł na dnie.
4. W dużej misce robię sos. Pomidory z puszki rozgniatam ręką albo widelcem, żeby zostały kawałki, dolewam ostry sos paprykowy, sos barbecue i śmietanę. Mieszam, doprawiam solą i pieprzem, dosypuję chili albo cayenne. Tu nie żałuję soli – mięsa jest dwa kilo i wszystko trzeba przyprawić z zapasem.
5. Wyłączam palnik. Do garnka dosypuję gulasz wołowy, gulasz wieprzowy i całą pokrojoną paprykę, zalewam sosem z miski. Mieszam dokładnie, od samego dna, żeby nic się nie przykleiło i żeby każdy kawałek mięsa był w sosie.
6. Przykrywam garnek pokrywką i wstawiam do piekarnika na drugą półkę od dołu. Piekę dwie godziny i przez ten czas do niego nie zaglądam. Mięso musi mieć spokój, żeby zmiękło.
7. Na jakieś pół godziny przed końcem otwieram piekarnik, mieszam całość i zdejmuję pokrywkę. Przez ostatnie trzydzieści minut sos odparuje i zgęstnieje. Jeśli w międzyczasie zrobił się za gęsty, dolewam trochę bulionu albo wody i mieszam.
8. Na koniec próbuję i doprawiam – po dwóch godzinach smaki się zmieniają i zwykle trzeba jeszcze dosolić albo dosypać chili. Posypuję świeżą natką pietruszki i stawiam garnek na stole.

Rady babci:
Bierz garnek ciężki, najlepiej żeliwny, z grubym dnem. W cienkim mięso przypali się od spodu, zanim dojdzie w środku.
Nie skracaj podsmażania boczku i cebuli i nie rób tego na małym ogniu. To te dwie minuty budują cały smak, reszta to już tylko duszenie.
Jeśli po dwóch godzinach mięso wciąż jest twarde, wstaw garnek pod pokrywką jeszcze na trzydzieści minut. Wołowina bywa różna i czasem po prostu potrzebuje więcej czasu.
Sos wyszedł za rzadki? Dopiekaj bez pokrywki dłużej, po dwadzieścia minut zaglądając. Za gęsty – dolej bulionu, ale po pół szklanki, nie od razu litr.
Ostrość dawkuj na końcu, nie na początku. Chili w gorącym sosie rozwija się przez dwie godziny i to, co na starcie było ledwo wyczuwalne, po pieczeniu potrafi zapiec.
Jak przechowywać:
W zamkniętym pojemniku w lodówce stoi spokojnie trzy dni i z dnia na dzień smakuje lepiej. Odgrzewam porcjami w garnku z grubym dnem, na średnim ogniu, mieszając i podlewając odrobiną bulionu, bo po nocy sos zawsze gęstnieje. Można też zamrozić do trzech miesięcy i rozmrażać powoli w lodówce.
Czym zastąpić składniki:
Wieprzowinę można wymienić na dodatkową wołowinę albo na drób, a boczek na wędzonego indyka lub pominąć zupełnie. Zamiast ostrego sosu paprykowego sprawdzi się sos cygański albo inny ostry pomidorowy. Kto lubi łagodniej, odstawia chili i dodaje na koniec łyżkę creme fraiche.
Z czym podać:
Podaję z ryżem basmati, makaronem albo świeżą bagietką i różnym pieczywem do wybierania. U mnie do tego zawsze idzie miska chrupiącej zielonej sałaty.
Najczęściej zadawane pytania:
Dla ilu osób starczy ten garnek?
Z tych proporcji wychodzi dwanaście solidnych porcji. Jeśli podajesz do tego ryż, makaron albo pieczywo, spokojnie najedzą się i większe towarzystwo. Do mniejszej rodziny przepis dzieli się na pół bez żadnych kombinacji, tylko czas pieczenia zostaje ten sam.
Czy da się zrobić dzień wcześniej?
Nie tylko się da, ale wręcz warto. Po nocy w lodówce smaki się przegryzają i gulasz jest wyraźniejszy. Przed podaniem odgrzewam go powoli na średnim ogniu, dolewając odrobinę bulionu, bo zimny robi się bardzo gęsty.
Nie mam garnka na dziewięć litrów, co zrobić?
Podsmaż boczek, cebulę i mielone w dużej patelni albo brytfannie, a potem przełóż wszystko razem z sosem do jednej dużej albo dwóch mniejszych form do zapiekania. Formy przykryj folią aluminiową na pierwsze półtorej godziny, a potem zdejmij, żeby sos odparował.
Jak bardzo ostre to wychodzi?
Przy podanej ilości sosu paprykowego jest delikatnie pikantnie, dzieci zwykle zjedzą bez marudzenia. Ostrość podkręcasz chili albo cayenne, dosypując pod koniec pieczenia i próbując. Kto lubi mocno, może wrzucić do garnka jedną świeżą papryczkę razem z warzywami.
Czy trzeba obsmażać wołowinę i wieprzowinę przed pieczeniem?
Nie, kawałki gulaszowe wędrują do garnka na surowo razem z sosem. Dwie godziny w piekarniku zrobią z nimi więcej niż pospieszne obsmażanie, a mięso zostaje soczyste. Obsmażasz tylko boczek, cebulę i mielone – to one budują bazę smaku.