Placki z batatów bez jajka – siemię lniane trzyma je w całości, a brzegi wychodzą chrupiące jak z patelni babci

U mnie w domu placki ziemniaczane były co drugi czwartek. Teraz co jakiś czas robię je z batatów i przyznam, że lubię je nawet bardziej. Zamiast jajka daję namoczone siemię lniane – klei nie gorzej, a do tego zostawia w cieście lekko orzechową nutę. Cała robota to czterdzieści minut, z czego połowę tarka robi za mnie.

Placki z batatów bez jajka - siemię lniane trzyma je w całości, a brzegi wychodzą chrupiące jak z patelni babci

4,6/5 · 53 oceny

Przygotowanie25 min
Pieczenie / gotowanie15 min
Razem40 min
Porcje4
Kalorie342 kcal

Składniki:

Główne składniki

  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 900 g batatów
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 cebula
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • pieprz
  • 3 łyżki oleju rzepakowego

Przygotowanie:

1. Zaczynam od siemienia, bo ono potrzebuje czasu. Trzy łyżki zmielonego siemienia zalewam sześcioma łyżkami wody, mieszam i odstawiam na kwadrans. Po tym czasie ma być gęste i ciągnące jak rozbełtane jajko – jeśli jeszcze leje się z łyżki, daję mu jeszcze parę minut.

2. W tym czasie biorę się za bataty. Szoruję je pod wodą, obieram i ścieram na grubych oczkach tarki. Kto ma robot z nakładką do tarcia, niech go użyje – 900 gramów to sporo kręcenia ręką.

3. Do startych batatów wsypuję łyżeczkę soli, mieszam ręką i zostawiam na dziesięć minut. Sól wyciąga wodę, a woda to największy wróg chrupiących placków. Nie skracam tego czekania, bo potem placki się rozłażą.

4. Póki bataty puszczają sok, obieram cebulę i siekam ją naprawdę drobno. Duże kawałki lubią się przypalić, zanim placek się dosmaży.

5. Wracam do miski. Odlewam to, co się zebrało na dnie, a potem garściami mocno wyciskam bataty – im więcej wody wyjdzie, tym lepiej. Sama się dziwię, ile jej tam jest.

6. Odciśnięte bataty łączę z napęczniałym siemieniem, dorzucam cebulę i cztery łyżki mąki ziemniaczanej. Mieszam, doprawiam solą i pieprzem do smaku. Masa ma się zbierać w dłoni, a nie ciec między palcami.

7. Na dużej patelni z nieprzywierającą powłoką rozgrzewam trzy łyżki oleju rzepakowego. Musi być porządnie gorący – wrzucam okruszek masy i czekam, aż zacznie skwierczeć. Na zimnym oleju placki tylko nasiąkną tłuszczem.

8. Na każdy placek nabieram dużą łyżkę masy, kładę na patelnię i spłaszczam wierzchem łyżki. Smażę 3-4 minuty z jednej strony na średnim ogniu, aż spód będzie złotobrązowy, potem przewracam i daję tyle samo z drugiej. Przewracam tylko raz – im więcej się przy nich grzebie, tym chętniej pękają.

9. Usmażone placki przekładam na papierowy ręcznik, żeby zebrał nadmiar tłuszczu. Zostają chrupiące, a nie tłuste. Podaję od razu, gorące.

Placki z batatów bez jajka - siemię lniane trzyma je w całości, a brzegi wychodzą chrupiące jak z patelni babci

Rady babci:

Jeśli masa wydaje się zbyt mokra i rozjeżdża się na patelni, dosyp jeszcze łyżkę mąki ziemniaczanej i odstaw na chwilę.

Placki pękają przy przewracaniu? Znaczy, że były za rzadkie albo za wcześnie ruszone – poczekaj, aż spód porządnie się zetnie i zrób je odrobinę mniejsze.

Nie kładź na patelnię więcej niż trzy, cztery placki naraz. Stłoczone puszczają parę i zamiast się smażyć, duszą się we własnym soku.

Środek surowy, a wierzch już ciemny? Ogień był za duży. Zejdź na średni i daj plackom te pełne 3-4 minuty na stronę.

Bataty ścierają się szybko, ale też szybko ciemnieją – trzyj je dopiero wtedy, gdy siemię już moknie, a nie godzinę wcześniej.

Jak przechowywać:

Usmażone placki trzymam w lodówce pod przykryciem do trzech dni. Odgrzewam je na suchej patelni albo w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez jakieś 10 minut – w mikrofali robią się miękkie i tracą całą chrupkość. Surową masę można przygotować dzień wcześniej, ale nie dłużej, bo puszcza za dużo wody.

Czym zastąpić składniki:

Jeśli nie masz batatów, zrób te placki na zwykłych ziemniakach – wyjdą mniej słodkie, ale reszta przepisu zostaje bez zmian. Do masy możesz wsypać szczyptę kuminu, słodkiej papryki albo czosnku w proszku, dobrze też robi garść posiekanej natki lub kolendry.

Z czym podać:

Najlepiej smakują z chłodnym sosem czosnkowym na roślinnym jogurcie, z ogórkiem, koperkiem i odrobiną cytryny. Pasuje do nich też guacamole, hummus, świeża sałata albo grillowane warzywa.

Najczęściej zadawane pytania:

Po co w tych plackach siemię lniane, skoro nie ma jajka?

Namoczone siemię gęstnieje i skleja masę dokładnie tak, jak zrobiłoby to jajko. Przy okazji daje delikatny orzechowy posmak i dokłada błonnika oraz kwasów omega-3.

Czy zamiast batatów mogę wziąć zwykłe ziemniaki?

Jak najbardziej, całą resztę robisz tak samo. Placki będą wtedy mniej słodkie i bardziej przypomną klasyczne placki ziemniaczane.

Muszę odciskać starte bataty?

Musisz, i to porządnie. Bataty są pełne wody, a mokra masa rozpada się na patelni zamiast się zrumienić – odciśnięte dają chrupiące brzegi.

Da się je usmażyć wcześniej i odgrzać przed gośćmi?

Tak, i to jest ich duża zaleta. Wystarczy wstawić je do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na jakieś 10 minut, a wracają do formy prawie jak świeże.

Jak doprawić masę, żeby placki nie były mdłe?

Nie żałuj pieprzu i spróbuj masy przed smażeniem. Dobrze wchodzi kumin, słodka papryka albo czosnek w proszku, a na koniec garść posiekanej pietruszki lub kolendry.

U mnie takie placki znikają jeszcze zanim zdejmę fartuch, więc smaż od razu podwójną porcję. Smacznego!