Kotlety mielone z pieczarkami i serem w środku – ser się ciągnie, a półmisek pustoszeje w kwadrans
Zwykłe mielone znają wszyscy. Te są odrobinę inne, bo w masie siedzą podsmażone pieczarki z cebulą i garść startego żółtego sera. Pieczarki oddają wilgoć, ser topi się w środku i kotlet nie wychodzi suchy jak podeszwa. Cała robota zajmuje pięćdziesiąt minut, a składniki masz w każdym sklepie za rogiem.

Składniki:
Główne składniki
- 150 g goudy albo cheddara
- 1 średnia cebula
- 200 g świeżych pieczarek
- 500 g mielonego mięsa wieprzowego lub wołowego
Przyprawy i dodatki
- 2 łyżki oleju
- 100 g tartej bułki
- majeranek i czosnek granulowany
- sól i pieprz wedle uznania
- 1 jajko
Przygotowanie:
1. Pieczarki opłucz i osusz, potem potnij je w drobną kostkę – im drobniej, tym lepiej się rozejdą w mięsie. Cebulę obierz i posiekaj.
2. Na patelnię wlej odrobinę oleju, rozgrzej porządnie i wrzuć cebulę. Smaż, aż zacznie skwierczeć i złapie rumiany kolor.
3. Dorzuć pieczarki i smaż dalej, mieszając od czasu do czasu. Na początku puszczą sporo wody – czekaj cierpliwie, aż prawie cała odparuje i na patelni zostanie sama gęsta masa. Zdejmij z ognia i odstaw do przestudzenia.
4. W tym czasie zetrzyj ser na tarce o grubych oczkach. Grubo starty lepiej się topi w środku kotleta niż ten drobniutki.
5. Do dużej miski wrzuć mielone mięso, przestudzone pieczarki z cebulą, ser, bułkę tartą i jajko. Dosyp majeranek, czosnek granulowany, sól i pieprz – soli nie żałuj, mięso jej sporo bierze.
6. Wyrabiaj masę ręką, aż będzie jednolita i nic się nie rozjeżdża. Ciepłe farsze się nie kleją, więc jeśli pieczarki są jeszcze gorące, odczekaj chwilę.
7. Podziel masę na cztery równe części i uformuj z nich zgrabne kotlety. Mokre dłonie bardzo tu pomagają – masa nie przywiera do palców.
8. Rozgrzej olej na patelni i wrzuć kotlety. Smaż po 5-7 minut z każdej strony, na średnim ogniu, aż złapią złotą skórkę. Nie przewracaj ich co chwilę, niech się spokojnie zarumienią.
9. Sprawdź, czy są gotowe – nakłuj widelcem, powinien wypłynąć przezroczysty sok, bez śladu różowego. Podawaj od razu, na gorąco.

Rady babci:
Jeśli boisz się, że wyjdą suche, wlej do masy odrobinę zimnej wody albo łyżkę śmietanki – kotlety zrobią się wyraźnie delikatniejsze.
Chcesz chrupiącą skorupkę i pewność, że nic nie popęka na patelni? Obtocz uformowane kotlety w bułce tartej przed smażeniem.
Największy błąd to przesmażanie. Lepiej zdjąć minutę wcześniej i sprawdzić widelcem, niż trzymać na ogniu na wszelki wypadek.
Gdy masa rozpada się przy formowaniu, dosyp łyżkę bułki tartej i odstaw miskę na kwadrans do lodówki. Wtedy trzyma się znacznie lepiej.
Ogień trzymaj średni. Za mocny przypali skórkę, zanim środek się dopiecze, a ser zdąży wypłynąć na patelnię.
Jak przechowywać:
Usmażone kotlety trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce do trzech dni, a odgrzewam w piekarniku w 180 stopniach przez jakieś 10 minut – wtedy nie wysychają. Można je też zamrozić, i surowe, i już usmażone, nawet na trzy miesiące. Surowe najpierw rozkładam na papierze do pieczenia, żeby się nie posklejały, a dopiero zmrożone przesypuję do woreczka.
Czym zastąpić składniki:
Nie lubisz pieczarek? Wrzuć zamiast nich podsmażoną paprykę albo startą cukinię. Bułkę tartą możesz zastąpić płatkami owsianymi lub wersją bezglutenową, a żółty ser fetą, jeśli wolisz ostrzej, albo mozzarellą, jeśli zależy ci na ciągnącym środku. Bez mięsa też się da – bazą będzie wtedy ugotowana kasza gryczana z soczewicą.
Z czym podać:
U mnie najczęściej lądują z puree ziemniaczanym z masłem i koperkiem, obok mizeria albo surówka z kiszonej kapusty z marchewką i jabłkiem. Na większą okazję polewam je sosem grzybowym ze śmietanką.
Najczęściej zadawane pytania:
Wieprzowina, wołowina czy mieszane – co się najlepiej sprawdzi?
Najlepiej wychodzi mieszanka wieprzowo-wołowa, bo mięso jest wtedy i soczyste, i wyraziste w smaku. Sama wołowina da mocniejszy, bardziej mięsny smak, a sama wieprzowina – wilgotniejsze i miększe kotlety.
Jaki ser wybrać, żeby ładnie się ciągnął?
Gouda i cheddar to pewny wybór – dobrze się topią i pięknie ciągną po przekrojeniu. Jeśli lubisz eksperymenty, dorzuć mozzarellę na jeszcze bardziej ciągnący środek albo gruyere, gdy chcesz mocniejszy smak.
Czy mogę uformować kotlety dzień wcześniej?
Jak najbardziej. Zawiń je w folię i wstaw na noc do lodówki, a usmaż tuż przed obiadem. Możesz też zamrozić surowe na blaszce, przesypać do woreczka i trzymać kilka miesięcy – przed smażeniem rozmrażaj powoli w lodówce.
Jak poznać, że kotlet jest już dosmażony w środku?
Smaż po 5-7 minut z każdej strony na średnim ogniu, a potem przekrój jeden na próbę – w środku nie może być surowego, różowego mięsa. Wypływający sok powinien być przezroczysty, a skórka rumiana i chrupiąca.
Da się zrobić te kotlety bez glutenu?
Tak, wystarczy zamienić bułkę tartą na bezglutenową, rozdrobnione płatki kukurydziane albo mielone migdały. Sprawdź jeszcze etykiety przypraw, bo czosnek granulowany bywa mieszany z dodatkami zawierającymi gluten.