Kotleciki śniadaniowe z mielonego kurczaka z jabłkiem – smażę je w niedzielny poranek i patelnia nie zdąży ostygnąć

To takie śniadanie, po którym nikomu nie chce się wstawać od stołu. Mielony kurczak, starte jabłko i cebula – nic więcej, a smakuje jak porządna wiejska kiełbaska. Jabłko robi tu całą robotę: trzyma wilgoć w mięsie i daje tę słodką nutę, która gryzie się z pieprzem jak trzeba. Od miski do talerza mija trzydzieści pięć minut, więc robię je nawet w środku tygodnia.

Kotleciki śniadaniowe z mielonego kurczaka z jabłkiem - smażę je w niedzielny poranek i patelnia nie zdąży ostygnąć

4,3/5 · 85 ocen

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie20 min
Razem35 min
Porcje6
Kalorie180 kcal

Składniki:

Mięso

  • 454 g mielonego kurczaka – najlepiej mieszanka piersi i uda

Warzywa i owoce

  • 1 małe jabłko, obrane i drobno posiekane
  • 113 g cebuli pokrojonej w drobną kostkę
  • 2 łyżki świeżej natki pietruszki, posiekanej

Przyprawy

  • pół łyżeczki granulowanego czosnku
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • ćwierć łyżeczki grubo mielonego czarnego pieprzu

Tłuszcze

  • 2 łyżki oleju z awokado

Przygotowanie:

1. Jabłko obieram i siekam naprawdę drobno – w kawałkach wielkości fasoli będzie puszczać wodę i kotlet się rozjedzie. Cebulę kroję w taką kostkę, żeby zdążyła zmięknąć na patelni razem z mięsem. Natkę siekam na końcu, żeby nie zwiędła.

2. Do dużej miski wykładam mielonego kurczaka, wsypuję jabłko, cebulę i pietruszkę. Dosypuję sól, granulowany czosnek i pieprz. Soli nie żałuję – mielony drób bez soli jest nijaki.

3. Mieszam ręką, nie łyżką. Ręka czuje, kiedy przyprawy są równo rozłożone, a łyżka tylko przewraca masę z boku na bok. Mieszam do momentu, aż wszystko się połączy, i ani chwili dłużej – im dłużej ugniatam, tym twardsze wyjdą kotlety.

4. Wilgotnymi dłońmi formuję płaskie kotleciki, mniej więcej na grubość palca. Masa jest luźna i lepka, więc dłonie zwilżam po każdych dwóch sztukach. Kto nie ma cierpliwości do formowania, może po prostu pokruszyć masę wprost na patelnię – wyjdą takie rozsypane okruchy, świetne do jajecznicy.

5. Na dużej patelni rozgrzewam olej na średnim ogniu. Czekam, aż zacznie leciutko migotać i falować – wtedy jest gotowy. Wrzucone na zimny tłuszcz mięso się zaparzy zamiast przyrumienić.

6. Układam kotleciki tak, żeby między nimi zostało miejsce. Stłoczone na ciasno wypuszczą parę i zamiast skórki dostaniesz szarą, mokrą powierzchnię. Lepiej usmażyć w dwóch turach.

7. Smażę 5-7 minut z jednej strony i tyle samo z drugiej. W tym czasie ich nie dotykam – nie dociskam widelcem, nie podważam, nie zaglądam pod spód. Skórka potrzebuje spokoju, żeby się zrobiła.

8. Przewracam raz, na złoty brąz. Ogień trzymam średni przez cały czas – na dużym wierzch się przypali, a środek zostanie surowy.

9. Sprawdzam termometrem: w najgrubszym miejscu ma być 74 stopnie. Bez termometru przekrawam jeden na pół – sok ma być przezroczysty, mięso białe bez różowych smug.

10. Zdejmuję na deskę albo talerz i daję im pięć minut spokoju. Nauczyłam się tego na własnych błędach: kotlet krojony od razu z patelni oddaje cały sok, a poleżany zostaje soczysty.

Kotleciki śniadaniowe z mielonego kurczaka z jabłkiem - smażę je w niedzielny poranek i patelnia nie zdąży ostygnąć

Rady babci:

Jeśli masa klei się do rąk nie do zniesienia, wstaw miskę na kwadrans do lodówki – zimna formuje się o niebo łatwiej.

Kotleciki rozpadają się przy przewracaniu? Za wcześnie je ruszasz. Poczekaj, aż spód sam odejdzie od patelni – dobrze przyrumieniony puści się bez oporu.

Wyszły suche? Następnym razem weź mielone z większym udziałem uda albo zejdź o minutę z czasu smażenia z każdej strony.

Jak lubisz ostrzej, dosyp szczyptę płatków chili do masy – świetnie podbija słodycz jabłka.

Usmaż jeden próbny kotlecik, zanim uformujesz resztę. Skosztuj i dopraw masę – potem już nic nie poprawisz.

Jak przechowywać:

Resztki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce do trzech dni. Odgrzewam na suchej patelni na małym ogniu, żeby skórka znowu zrobiła się chrupiąca. Można też zamrozić – najpierw pojedynczo na tacce, potem przesypać do woreczka na mrożonki i trzymać do trzech miesięcy.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast kurczaka wchodzi mielony indyk, ale wtedy dolej trochę oliwy do masy, bo indyk lubi wyschnąć. Olej z awokado możesz zastąpić olejem z pestek winogron albo lekką oliwą. Pietruszkę śmiało zamień na świeżą szałwię lub tymianek – smak od razu robi się bardziej wytrawny.

Z czym podać:

U mnie idą z jajkami na miękko i szpinakiem podsmażonym na maśle. Pokruszone sprawdzają się też w burrito albo w misce z kaszą, awokado i pieczonym batatem.

Najczęściej zadawane pytania:

Jakie mielone mięso z kurczaka wybrać do tych kotletów?

Najlepsza jest mieszanka piersi i udźca. Sama pierś wychodzi sucha i mączysta, a udo dokłada tłuszczu, dzięki któremu kotleciki są miękkie i mają smak.

Jak poznać, że kurczak w środku jest już gotowy?

Termometr wbity w najgrubsze miejsce ma pokazać 74 stopnie, a wierzch ma być złotobrązowy. Bez termometru przekrój jeden kotlecik – sok musi być przezroczysty, nie różowy.

Na jakim tłuszczu najlepiej je smażyć?

Olej z awokado sprawdza się najlepiej, bo nie ma własnego smaku i znosi wysoką temperaturę bez dymienia. Dzięki temu skórka wychodzi równa i ładnie rumiana.

Czy da się zrobić je ostrzejsze?

Jak najbardziej. Wystarczy dosypać do masy płatki chili – podkręcają smak i ładnie kontrastują ze słodyczą jabłka.

Ile wytrzymają w lodówce i jak je odgrzać?

W szczelnym pojemniku spokojnie trzy dni. Odgrzewaj je na patelni na małym ogniu – w mikrofalówce zmiękną i stracą skórkę.

Zrób je raz w weekend, a zobaczysz, że w kuchni zrobi się tłoczno, zanim zdejmiesz patelnię z ognia. Smacznego!