Klopsiki w sosie pomidorowym ze spaghetti – obsmażam je najpierw na patelni i dlatego nigdy nie rozpadają mi się w sosie
To jest ten obiad, który u mnie w domu ratuje sytuację najczęściej. Mięso, garść pietruszki, puszka pomidorów i makaron – nic wymyślnego, a talerze wracają puste. Cały sekret siedzi w tym, żeby klopsiki najpierw obsmażyć, a dopiero potem wpuścić do sosu. Wtedy trzymają kształt i mają smak, którego samo duszenie nigdy nie da.

Składniki:
Klopsiki
- 1 cebula
- pół pęczka natki pietruszki
- 350 g mielonej wołowiny
- 1 jajko
- 3 łyżki pełnoziarnistej bułki tartej
- pół łyżeczki słodkiej papryki
- pieprz
- sól
- 2 łyżki mąki
Sos pomidorowy
- 1 cebula
- 1 ząbek czosnku
- 2 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- 800 g pomidorów krojonych z puszki
- szczypta płatków chilli
- odrobina cukru
- 1 łyżeczka suszonych ziół, na przykład oregano, tymianku i rozmarynu
Dodatek
- 400 g pełnoziarnistego spaghetti
Przygotowanie:
1. Zaczynam od cebuli do mięsa. Kroję ją w naprawdę drobną kostkę, bo grube kawałki potem rozpychają klopsika od środka. Natkę pietruszki płuczę pod zimną wodą, otrząsam i siekam.
2. Do dużej miski wkładam mieloną wołowinę, wbijam jajko, dosypuję bułkę tartą, cebulę i pietruszkę. Doprawiam solą, pieprzem i słodką papryką – soli nie żałuję, mięso jej sporo bierze. Mieszam ręką tylko tyle, żeby wszystko się połączyło. Im dłużej się to ugniata, tym twardsze wychodzą klopsiki.
3. Zwilżam dłonie zimną wodą i toczę około dwudziestu małych kulek, wielkości orzecha włoskiego. Każdą obtaczam w mące i układam na desce. Niech sobie poczekają chwilę, mąka zdąży się związać z mięsem.
4. Nastawiam duży garnek osolonej wody i gotuję pełnoziarniste spaghetti według czasu z opakowania, do al dente. Ma jeszcze stawiać opór pod zębami, bo za chwilę spotka się z gorącym sosem.
5. Na dużej patelni rozgrzewam olej rzepakowy. Musi być gorący – klopsiki mają zaskwierczeć w momencie, gdy ich dotkną. Smażę je na złoty kolor, obracając co jakiś czas, żeby zarumieniły się ze wszystkich stron. Potem zdejmuję je na talerz i odstawiam.
6. Tej patelni nie myję. Na tym samym tłuszczu i przysmażonych okruchach wrzucam drobno pokrojoną cebulę i posiekany czosnek, smażę 2-3 minuty, aż zmiękną.
7. Dodaję koncentrat pomidorowy i mieszam go przez chwilę na gorącej patelni, aż ciemnieje i zaczyna pachnieć. To jest ten moment, który robi sosowi głębię – nie skracam go.
8. Wlewam pomidory z puszki i gotuję na średnim ogniu jakieś 10 minut, aż sos lekko zgęstnieje. Doprawiam szczyptą cukru, płatkami chilli i suszonymi ziołami. Na koniec sól i pieprz, próbując łyżeczką.
9. Wkładam klopsiki z powrotem do sosu i duszę je jeszcze 7-8 minut, aż będą gotowe w środku. Odcedzam spaghetti, nakładam na talerze i polewam sosem, układając klopsiki na wierzchu.

Rady babci:
Jeśli masa mięsna klei się do rąk nie do wytrzymania, zamocz dłonie w zimnej wodzie i formuj dalej. Suchą ręką nigdy nie ulepisz równej kulki.
Klopsików nie ruszaj na patelni przez pierwszą minutę. Muszą złapać skorupkę, dopiero wtedy dają się obrócić bez rozpadania.
Sos wyszedł za gęsty? Dolej kilka łyżek wody albo bulionu i zagotuj. Za rzadki? Pogotuj bez przykrycia jeszcze parę minut.
Jak pomidory z puszki trafiły się kwaśne, ratuj to szczyptą cukru dosypywaną po trochu, a nie od razu łyżką. Sos ma być zaokrąglony, nie słodki.
Świeże zioła zamiast suszonych to trzy razy większa ilość, i wrzucam je dopiero pod koniec gotowania sosu.
Jak przechowywać:
W zamkniętym pojemniku w lodówce klopsiki w sosie stoją spokojnie 2-3 dni i następnego dnia smakują nawet lepiej. Podgrzewam je powoli na patelni, dolewając odrobinę wody, bo sos przez noc gęstnieje. Sam sos z klopsikami można też zamrozić na 3 miesiące – makaron gotuję wtedy świeży.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast bułki tartej używam czasem kawałka pełnoziarnistego chleba namoczonego w wodzie i dobrze odciśniętego – klopsiki wychodzą wtedy wyraźnie bardziej soczyste. Sos lubi odrobinę czerwonego wina albo octu balsamicznego dolaną do pomidorów. Kto woli łagodniej, niech wmiesza na końcu łyżkę mascarpone albo crème fraîche.
Z czym podać:
Podaję prosto z patelni, z kopiastą łyżką sosu na makaronie i garścią startego sera na wierzchu. Kromka chleba do wytarcia talerza to u nas obowiązek.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy klopsiki muszą być smażone, czy mogę je zapiec?
Możesz je upiec w 180 stopniach przez 15-20 minut i przełożyć prosto do gotowego sosu. Wychodzą mniej tłuste i nie trzeba stać nad patelnią. Smak jest odrobinę łagodniejszy, ale danie na tym nie traci.
Da się je zamrozić i mieć zapas na czarną godzinę?
Tak, i to zarówno surowe, jak i już usmażone. Surowe wrzucam na patelnię prosto z zamrażarki, bez rozmrażania. Gotowe podgrzewam razem z sosem.
Zwykłe spaghetti zamiast pełnoziarnistego – zadziała?
Oczywiście, każdy makaron tu pasuje. Pełnoziarnisty ma mocniejszy, orzechowy smak i więcej błonnika, więc lepiej syci. Dobrze wypada też makaron z cukinii albo z ciecierzycy.
Jak zrobić sos bardziej aksamitny, taki jak w restauracji?
Wystarczy 100 ml śmietany albo trochę mleka kokosowego wmieszane pod koniec gotowania. Działa też kawałek masła zamieszany na samym końcu, przy zgaszonym palniku. Sos robi się gładki i mniej kwaśny.
Mam w domu wegetarianina, czym zastąpić wołowinę?
Sprawdzi się gotowe mięso roślinne, namoczony granulat sojowy albo masa z ugotowanej soczewicy i mielonych orzechów włoskich. Jajko zastąpisz łyżką siemienia lnianego rozmieszaną w trzech łyżkach wody, odstawioną na kwadrans do zgęstnienia.