Domowa pasta waniliowa z czterech lasek – jedna łyżeczka zastępuje całą laskę, a słoiczek stoi u mnie w kuchni cały rok
Laski wanilii kosztują swoje, więc grzech je marnować. Robię z nich gęstą, ciemną pastę pełną czarnych ziarenek – taką, która pachnie na całą kuchnię już przy gotowaniu. Zużywam wszystko: i wyskrobany środek, i puste strączki. Dwadzieścia minut przy garnku i mam zapas, po który sięgam przy każdym cieście.

Składniki:
- 4 laski wanilii
- 75 g drobnego cukru
- 100 ml wody
- 2 łyżeczki syropu glukozowego
Przygotowanie:
1. Laski wanilii kładę na desce i rozcinam wzdłuż ostrym nożykiem. Nie trzeba siły, wystarczy poprowadzić czubkiem od końca do końca.
2. Tępą stroną noża wyskrobuję ze środka wszystkie ziarenka. Zbierają się w lepką, czarną kupkę – przekładam ją od razu do małego garnka i palcem strzepuję z ostrza to, co się przyklei.
3. Puste strączki wrzucam do blendera razem z cukrem. Miksuję, aż strączki się poszatkują i cukier zrobi się szarobrązowy. Nie ma co się męczyć do gładkości – większe kawałki niech zostaną, i tak jeszcze będą gotowane.
4. Wsypuję ten waniliowy cukier do garnka z ziarenkami, wlewam wodę i dokładam dwie łyżeczki syropu glukozowego. Mieszam, aż wszystko się połączy.
5. Stawiam na ogniu i doprowadzam do wrzenia. Kiedy zabulgocze, ściągam płomień na najmniejszy i gotuję 7-8 minut, mieszając od czasu do czasu. Masa ma leniwie pyrkać, nie kipieć – inaczej cukier się przypali i pasta zgorzknieje.
6. Zdejmuję z ognia i odstawiam, żeby przestygło. Musi być letnie, nie gorące – wrzątek w blenderze potrafi wysadzić pokrywkę.
7. Przelewam wszystko z powrotem do kielicha i miksuję drugi raz, teraz dłużej. Pasta gęstnieje w oczach i robi się jednolita.
8. Jeśli chcę mieć ją zupełnie gładką, przecieram przez sitko – drobne kawałki strączków zostają na sitku, ziarenka przechodzą. Gotową pastę przekładam do czystego, wyparzonego słoiczka i zakręcam.

Rady babci:
Wybieraj laski miękkie i tłuste w dotyku. Sucha, łamiąca się wanilia da mało ziarenek i pasta wyjdzie blada.
Jeśli po wystudzeniu pasta jest za gęsta, dolej łyżkę gorącej wody i zmiksuj jeszcze raz. Za rzadką odparuj kilka minut w garnku.
Nie skracaj gotowania na siłę – to te 7-8 minut wyciąga aromat ze strączków. Za krótko i pasta pachnie tylko cukrem.
Gdy cukier zacznie się przyklejać do dna, przełóż garnek na mniejszy palnik i mieszaj drewnianą łyżką. Przypalony cukier zepsuje całą partię, nie da się go już odratować.
Słoik wyparz wrzątkiem i wysusz do sucha. Kropla wody w środku skraca trwałość pasty o połowę.
Jak przechowywać:
Trzymam w szczelnie zakręconym słoiczku w lodówce, zawsze nabieram czystą, suchą łyżeczką. Cukier działa tu jak konserwant, więc pasta spokojnie wytrzyma kilka miesięcy. Na zimno lekko tężeje – wystarczy chwilę potrzymać w dłoni albo zamieszać.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast syropu glukozowego można wziąć miód, tyle że doda swojego smaku i pasta nie będzie już czysto waniliowa. Do tego przepisu świetnie nadają się też strączki, które zostały ci po robieniu cukru waniliowego albo po innym cieście – nie wyrzucaj ich, zbieraj w słoiku.
Z czym podać:
Łyżeczkę pasty wbijam w budyń, crème brûlée, masę na lody czy bitą śmietanę. Jedna łyżeczka odpowiada jednej lasce wanilii, więc podmieniam ją w każdym cieście, ciasteczkach i muffinkach.
Najczęściej zadawane pytania:
Gdzie dostanę syrop glukozowy?
Szukaj w większych marketach na półce z dodatkami do pieczenia, w sklepach cukierniczych albo po prostu zamów przez internet. Jeśli nie masz, zastąp go miodem – konsystencja wyjdzie podobna, ale smak będzie lekko miodowy.
Po co w ogóle ten syrop glukozowy w paście?
Pilnuje, żeby cukier nie skrystalizował się w słoiku i pasta została kremowa, smarowna. Dosładza przy tym delikatnie, nie przykrywając wanilii.
Czy mogę użyć lasek, które już raz były wykorzystane?
Właśnie po to zbieram wydrążone strączki – tu wchodzą idealnie. Sprawdzą się nawet te, które leżały wcześniej w cukrze waniliowym.
Da się dać mniej cukru?
Trochę tak, ale pamiętaj, że cukier tu nie tylko słodzi – on konserwuje. Im mniej go dasz, tym krócej pasta postoi w lodówce, a bez cukru w ogóle szybko się zepsuje.
Czy warto robić samemu, skoro można kupić gotową?
Domowa nie ma w sobie żadnych konserwantów ani sztucznych aromatów – wiesz dokładnie, co jest w słoiku. Smak jest wyraźniejszy i bardziej naturalny, a przy okazji zużywasz laski, które i tak leżały w szufladzie.