Bananowe ciasto z kakao pod gorzką polewą – wilgotne tak, że trzeciego dnia dalej nie kruszy się pod nożem
Trzy czarne banany na blacie to u mnie nie problem, tylko zapowiedź ciasta. Im brzydsze, tym lepiej – dają słodycz i tę wilgoć, której samo masło nigdy nie da. Kakao dokłada goryczkę, więc całość nie jest mdła. Piecze się w zwykłej keksówce, a wygląda jak z cukierni, bo na wierzchu ląduje czekoladowa polewa.

Składniki:
Ciasto
- 3 bardzo dojrzałe banany
- 250 g mąki pszennej
- 200 g białego cukru
- 80 g gorzkiego kakao
- 3 jajka w temperaturze pokojowej
- 150 ml oleju rzepakowego
- 150 ml świeżego mleka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka sody spożywczej
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego
- 1/2 łyżeczki zwykłej soli
Polewa czekoladowa
- 200 g gorzkiej czekolady
- 100 g klasycznego masła
- 3 łyżki śmietanki 30%
Dekoracja
- 100 g czekoladowych groszków
- 50 g białej czekolady
- 1 dojrzały banan na wierzch
- 1 łyżka cukru pudru
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 170 stopni z termoobiegiem. Keksówkę smaruję masłem i obsypuję bułką tartą, obracając formę tak, żeby okleiły się wszystkie rogi. Kto woli mieć spokój, wykłada papier do pieczenia.
2. Banany rozgniatam widelcem na talerzu. Nie robię z nich gładkiego musu – drobne grudki po upieczeniu zamieniają się w wilgotne kieszonki i o to chodzi.
3. W dużej misce łączę olej, jajka, rozgniecione banany, mleko i wanilię. Mieszam trzepaczką aż masa będzie jednolita, bez oczek tłuszczu na wierzchu.
4. W drugiej misce mieszam wszystko, co suche: mąkę, cukier, kakao, sól, proszek do pieczenia i sodę. Rozgarniam to porządnie, żeby soda nie została w jednym miejscu – inaczej w cieście zrobi się gorzka plama.
5. Suche przesypuję do mokrych i mieszam krótko. Tylko do chwili, gdy zniknie ostatnia biała smuga mąki. Im dłużej się kręci, tym ciasto twardsze, więc tu naprawdę mniej znaczy lepiej.
6. Przelewam masę do formy, wyrównuję wierzch i wstawiam do nagrzanego piekarnika na 50-60 minut. Po pięćdziesiątej minucie wbijam w środek patyczek – ma wyjść suchy albo z paroma okruchami. Mokry oznacza, że ciasto potrzebuje jeszcze kwadransa.
7. Wyjęte ciasto zostawiam w formie równo na 10 minut. Ani mniej, ani więcej. Po tym czasie przekładam je na kratkę i studzę do końca, bo na ciepłe ciasto polewa po prostu spłynie.
8. Czekoladę łamię na kawałki. W małym rondelku podgrzewam masło ze śmietanką, aż masło się rozpuści i zacznie parować – nie doprowadzam do wrzenia. Zdejmuję z ognia, wsypuję czekoladę i mieszam, aż zrobi się lśniąca i gładka. Odstawiam na kilka minut, żeby zgęstniała.
9. Polewę rozlewam po całkiem zimnym cieście i pozwalam jej leniwie spłynąć po bokach. Sypię czekoladowe groszki, rozpuszczoną białą czekoladą rysuję na bokach zawijasy, a na koniec przesiewam przez sitko łyżkę cukru pudru.
10. Kroję w grube kawałki – cienkie plasterki tu nie mają sensu. Na każdą porcję kładę świeże plastry banana i podaję.

Rady babci:
Banany za zielone? Włóż je w skórce na kwadrans do piekarnika nagrzanego do 150 stopni, a wyjdą ciemne i słodkie jak trzeba.
Łyżka kawy rozpuszczalnej wsypana do suchych składników podbija czekoladowy smak i wcale nie czuć w cieście kawy.
Jeśli ciasto rozpada się przy wyjmowaniu, prawie zawsze znaczy, że wyjęłaś je z formy za wcześnie albo za późno. Te 10 minut to nie kaprys.
Wierzch przypieka się szybciej niż środek – gdy zrobi się ciemny, a patyczek wciąż mokry, przykryj formę luźno folią aluminiową i dopiekaj dalej.
Polewa zbyt gęsta i ciągnie się za łyżką? Wmieszaj jeszcze łyżkę ciepłej śmietanki. Za rzadka – odstaw ją na kwadrans, sama stwardnieje.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej ciasto trzyma się do 4 dni, w lodówce dzień dłużej. Na dłużej kroję je na porcje, każdą owijam w folię, wkładam do woreczka i mrożę do 3 miesięcy. Rozmraża się na talerzu przez kilka godzin, bez podgrzewania.
Czym zastąpić składniki:
Do ciasta możesz dorzucić orzechy dla chrupnięcia, szczyptę cynamonu albo odrobinę chili, jeśli lubisz ostrzejszą nutę. Część oleju zastępuje się jogurtem naturalnym, a biały cukier – trzcinowym lub miodem. Rodzynki i suszona żurawina dokładają kwasku.
Z czym podać:
Jest świetne samo z mocną kawą, ale ciepły kawałek z gałką lodów waniliowych i garścią malin czy truskawek robi z niego prawdziwy deser. Kwaskowate owoce ładnie przecinają słodycz czekolady.
Najczęściej zadawane pytania:
Muszą być akurat banany, czy da się je czymś zastąpić?
Banany dają tu i wilgoć, i słodycz, więc są sercem tego ciasta. W ostateczności wchodzi mus jabłkowy albo gruszkowy, ale smak i konsystencja wyraźnie się zmienią. Najlepiej sprawdzają się banany mocno dojrzałe, w ciemne plamy.
Skąd mam wiedzieć, że ciasto jest już upieczone?
Wbij patyczek dokładnie w środek keksówki. Jeśli wychodzi suchy albo z kilkoma okruszkami, wyjmuj. Mokra, błyszcząca maź na patyczku znaczy, że potrzebuje jeszcze 10-15 minut.
Czy mogę zmniejszyć ilość cukru?
Spokojnie możesz zejść nawet o jedną trzecią. Przy bardzo dojrzałych bananach ciasto i tak wyjdzie słodkie, a kakao dostanie więcej miejsca.
Polewa musi być z gorzkiej czekolady?
Nie musi. Gorzka daje najmniej słodki efekt i najlepiej gra z kakaowym ciastem, mleczna wychodzi łagodniejsza i słodsza. Biała też się sprawdzi i ładnie kontrastuje z ciemnym środkiem.
Dlaczego mówi się, że lepsze jest następnego dnia?
Przez noc wilgoć z bananów rozchodzi się równo po całym cieście, a smak kakao się pogłębia. Miękisz robi się bardziej zwarty i aromatyczny. Tak działa większość wypieków z owocami i kakao.