Masło migdałowe domowe – z prażonych migdałów, dwa składniki i trochę cierpliwości, a smakuje lepiej niż to ze słoika
Migdały same w sobie mają w środku olej. Trzeba je tylko wystarczająco długo pomęczyć w blenderze, a z suchej mączki zrobi się gładka, błyszcząca pasta. U mnie w domu robi się ją raz na miesiąc i stoi w słoiku na blacie, bo znika szybciej, niż zdąży się zestarzeć. Kupne kremy migdałowe kosztują jak dobry ser, a tu płacisz tylko za migdały.

Składniki:
Podstawowe składniki
- 400 g nieobranych migdałów
- szczypta soli
Opcjonalne dodatki
- zmielona laska wanilii
- neutralny olej roślinny
Przygotowanie:
1. Migdały wsypuję do miski i zalewam gorącą wodą tak, żeby wszystkie były przykryte. Zostawiam na jakieś 10 minut – w tym czasie skórka nasiąka i przestaje się trzymać.
2. Odcedzam na sicie i wysypuję migdały na czystą ściereczkę. Zawijam i pocieram jedną dłonią o drugą, mocno. Większość skórek zejdzie sama, resztę zdejmuję palcami – migdał wyskakuje ze skórki jak z kubraczka.
3. Obrane migdały osuszam i rozsypuję na blasze w jednej warstwie. Mokre nie chcą się ładnie zarumienić, więc nie żałuję ściereczki.
4. Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180°C (160°C z termoobiegiem) na 8-10 minut. Kiedy w kuchni zaczyna pachnieć migdałami, a orzechy robią się lekko błyszczące – koniec. Ani minuty dłużej, bo przypalone migdały dadzą gorzką pastę.
5. Zsuwam migdały z blachy i studzę do zupełnie zimnych. Ciepłe zaparują kielich blendera i pasta wyjdzie wodnista.
6. Przesypuję migdały do mocnego blendera, dorzucam szczyptę soli i włączam. Na początku zrobi się sucha mączka – to normalne, tak ma być.
7. Miksuję dalej. Po chwili masa skleja się w kulę i wędruje po ściankach – wtedy wyłączam, zgarniam wszystko łopatką do środka i jadę dalej. Robię przerwy co minutę, żeby silnik odpoczął, bo inaczej blender zacznie pachnieć spalenizną.
8. Po kilku takich rundach kula nagle puszcza olej i zmienia się w gładki, lejący krem. Wtedy dosypuję zmieloną wanilię, jeśli mam ochotę, i miksuję jeszcze kilkanaście sekund. Gdy pasta uparcie zostaje gruboziarnista, wlewam odrobinę neutralnego oleju.
9. Przekładam do czystego, suchego słoika i zakręcam. Następnego dnia smakuje jeszcze lepiej, bo aromat się przegryzie.

Rady babci:
Jeśli po dziesięciu minutach miksowania masa nadal jest sypka – nie panikuj i nie dolewaj wody. Zgarnij ze ścianek, daj blenderowi odsapnąć i miksuj dalej, olej zawsze w końcu puszcza.
Gorzki posmak oznacza przepieczone migdały. Nie da się tego odratować, następnym razem wyjmij blachę o dwie minuty wcześniej.
Nie wsypuj wszystkiego naraz do słabego blendera. Lepiej podzielić na dwie partie niż spalić silnik.
Szczypta soli nie robi pasty słoną, tylko wyciąga migdałowy smak. Bez niej wyjdzie płasko i nijako.
Jeśli chcesz pastę bardziej lejącą, dolewaj olej po łyżeczce i miksuj między dolewkami. Za dużo naraz i zrobi się tłusta, a cofnąć się nie da.
Jak przechowywać:
W szczelnie zakręconym, czystym słoiku pasta stoi w temperaturze pokojowej 2-3 miesiące. Olej lubi wypłynąć na wierzch – wystarczy zamieszać łyżeczką. W lodówce trzyma się dłużej, ale twardnieje, więc wyjmij ją pół godziny przed użyciem.
Czym zastąpić składniki:
Migdały bez skórki załatwiają sprawę szybciej – odpada moczenie i obieranie, ale podpiec je i tak trzeba, inaczej pasta wyjdzie mdła. Wanilię można pominąć albo wymienić na inną ulubioną przyprawę, tu masz wolną rękę.
Z czym podać:
Najlepiej na kromce świeżego chleba albo na naleśniku, z plasterkami banana. U mnie idzie też łyżka do porannej owsianki albo do koktajlu.
Najczęściej zadawane pytania:
Po co w ogóle prażyć migdały, skoro można zmiksować surowe?
Prażenie wydobywa aromat, którego surowe migdały po prostu nie mają. Przy okazji rozgrzane orzechy chętniej oddają olej, więc miksowanie idzie szybciej i pasta wychodzi gładsza.
Czy zwykły blender kuchenny da radę?
Uczciwie: raczej nie. Potrzebny jest mocny kielichowy blender, bo słabszy się przegrzeje, zanim migdały puszczą olej, a konsystencja zostanie piaskowa. Malakser o dużej mocy też sobie poradzi, tylko potrwa dłużej.
Ile czasu naprawdę trzeba miksować?
Zwykle od 10 do 20 minut, licząc razem z przerwami na zgarnianie ze ścianek. Masa przejdzie przez etap mączki i zbitej kuli, zanim zamieni się w krem – to nie błąd, tylko normalna kolej rzeczy.
Dlaczego moje masło migdałowe jest grudkowate?
Najczęściej dlatego, że za wcześnie się poddano. Miksuj dalej z przerwami, a jeśli po kolejnych kilku minutach nic się nie zmienia, dolej odrobinę neutralnego oleju i pociągnij jeszcze chwilę.
Da się pominąć obieranie ze skórek?
Da się, tylko pasta będzie ciemniejsza, bardziej ziarnista i lekko cierpka – skórki mają swój garbnikowy posmak. Jeśli ci to nie przeszkadza, śmiało pomijaj ten krok.