Kurczak w kremowym sosie z trzema cebulami – jedna patelnia, czterdzieści minut i nikt nie pyta, co na obiad
To jest takie danie, które robię wtedy, gdy w głowie mam pustkę, a w domu głodnych ludzi. Cebula długo smaży się na maśle i oleju, robi się słodka, prawie karmelowa, a potem oddaje cały ten smak śmietanie. Kurczak wchodzi do sosu już podsmażony, więc zostaje soczysty. Wszystko dzieje się w jednej patelni, a zapach niesie się po całym mieszkaniu, zanim jeszcze nakryjesz do stołu.

Składniki:
Główne składniki
- 600 g piersi z kurczaka
- 3 cebule
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka mąki
- 200 ml śmietany kremówki
- 1 łyżeczka cukru trzcinowego
- 250 ml bulionu drobiowego
Przyprawy i dodatki
- Sól i pieprz
- 1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
- 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- Kilka kropli soku z cytryny
- Garść startego sera (opcjonalnie)
- Trochę oleju do smażenia
Przygotowanie:
1. Zaczynam od deski. Cebule obieram i kroję w plasterki – nie za cienko, bo mają się rozpłynąć w sosie, a nie zniknąć. Czosnek siekam drobno. Piersi kurczaka kroję w paski albo większe kawałki, jak kto woli, byle równe, żeby smażyły się w tym samym tempie.
2. Na dużej patelni rozgrzewam olej. Ma być naprawdę gorący – kropla wody powinna po nim tańczyć, a mięso zasyczeć od razu po dotknięciu dna. Zimna patelnia to gotowany kurczak, a nie zrumieniony.
3. Wrzucam mięso i smażę, aż złapie kolor z każdej strony. Nie mieszam co chwilę, daję mu spokojnie leżeć. Solę, pieprzę, sypię słodką paprykę. Potem przekładam kurczaka na talerz i odstawiam – wróci później.
4. Na ten sam tłuszcz, ze wszystkimi przysmażonymi resztkami, wrzucam cebulę i czosnek. Ogień średni, nie większy. Smażę cierpliwie, aż cebula zmięknie i zrobi się złota. To trwa dłużej, niż się wydaje, i to jest właśnie ten moment, który decyduje o smaku całego dania.
5. Sypię łyżeczkę cukru trzcinowego i mieszam jeszcze chwilę, aż cebula się lekko skarmelizuje i zacznie błyszczeć. Uważam, żeby nie przypalić – od karmelu do gorzkiego jest bliżej, niż myślisz.
6. Oprószam cebulę łyżką mąki i mieszam kilkanaście sekund, żeby mąka się przysmażyła i straciła surowy posmak. Potem wlewam bulion i śmietanę, dorzucam tymianek, natkę pietruszki i kilka kropli soku z cytryny. Gotuję na małym ogniu jakieś 5-10 minut, mieszając, aż sos zgęstnieje i zacznie oblepiać łyżkę.
7. Wracam z kurczakiem do sosu razem z sokiem, który puścił na talerzu. Jeśli chcę, żeby było jeszcze bardziej kremowo, wsypuję garść startego sera i mieszam, aż się rozpuści. Próbuję i doprawiam – sól, pieprz, jeszcze parę kropli cytryny. Nie żałuj soli, śmietana ją pochłania.
8. Duszę wszystko razem jeszcze około 10 minut na małym ogniu, bez pokrywki. Potem gaszę palnik i zostawiam na parę minut w spokoju. Sos przez ten czas jeszcze się ułoży.

Rady babci:
Jeśli sos wyszedł za rzadki, po prostu gotuj go dłużej bez pokrywki – odparuje i zgęstnieje sam. W pośpiechu rozmieszaj łyżeczkę skrobi w odrobinie zimnej wody i wlej do garnka.
Za gęsty sos ratuję łyżką bulionu albo śmietanki, wlewam po trochu i mieszam, aż wróci do właściwej konsystencji.
Kurczaka nie trzymaj na patelni za długo przy pierwszym smażeniu – ma się tylko zarumienić. Dojdzie potem w sosie i zostanie miękki.
Do smażenia używam mieszanki masła z olejem. Masło daje smak, olej pilnuje, żeby się nie przypaliło.
Jeśli masz świeże zioła zamiast suszonych, dorzuć je dopiero na sam koniec, tuż przed podaniem – inaczej stracą zapach w gorącym sosie.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce stoi spokojnie do 3 dni i drugiego dnia smakuje nawet lepiej, bo smaki zdążą się połączyć. Odgrzewam powoli w garnku na średnim ogniu, dolewając odrobinę bulionu albo śmietany, jeśli sos zgęstniał. Można też zamrozić w porcjach i trzymać w zamrażarce około 2 miesięcy.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast kurczaka równie dobrze sprawdzi się filet z indyka, wieprzowina albo wołowina – trzeba tylko dopasować czas smażenia. Kto chce lżej, zamienia śmietanę na mleko lub mieszankę jogurtu naturalnego z mlekiem. W wersji bezglutenowej mąkę zastępuję skrobią kukurydzianą rozmieszaną wcześniej w zimnej wodzie.
Z czym podać:
Najczęściej podaję z szerokim makaronem albo tagliatelle, bo wstążki najlepiej zbierają sos. Równie dobrze pasuje ryż basmati, młode ziemniaki z pietruszką albo puszyste puree.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zamiast kurczaka mogę wziąć inne mięso?
Tak, ten sos jest wdzięczny i przyjmie prawie wszystko. Filet z indyka, wieprzowina czy wołowina sprawdzą się bez problemu, trzeba tylko wydłużyć albo skrócić czas smażenia zależnie od mięsa.
Da się zrobić to danie dzień wcześniej?
Można i szczerze mówiąc warto – po nocy w lodówce smaki są głębsze. Trzymaj w szczelnym pojemniku i odgrzewaj powoli na małym ogniu, dolewając odrobinę płynu, jeśli sos zgęstniał.
Sos wyszedł za rzadki, co teraz?
Gotuj go dalej bez pokrywki, aż nadmiar płynu odparuje – to najprostsze rozwiązanie. Jeśli się spieszysz, wmieszaj łyżeczkę skrobi rozprowadzonej w łyżce zimnej wody i zagotuj jeszcze chwilę.
Czym zagęścić sos bez mąki pszennej?
Skrobia kukurydziana albo mąka z tapioki działają równie dobrze i są bezglutenowe. Zawsze rozmieszaj je najpierw w zimnej wodzie, bo wsypane wprost do gorącego sosu zrobią grudki.
Jakie zioła najlepiej tu pasują?
Pietruszka i tymianek to podstawa, ale rozmaryn też się broni, zwłaszcza zimą. Świeże zioła dodawaj dopiero na końcu, suszone mogą gotować się razem z sosem.