Camembert z pieca z brzoskwiniami i kolorowymi pomidorami – 30 minut i wszyscy maczają pieczywo prosto z naczynia
Kiedy goście dzwonią, że będą za godzinę, robię właśnie to. Cały krążek sera wędruje do pieca, a na wierzch idą pomidory z brzoskwiniami i miodem. Ser się rozpływa, owoce puszczają sok, a po wyjęciu z piekarnika nikt już nie pyta, co na przystawkę. Roboty jest dziesięć minut, resztę załatwia piekarnik.

Składniki:
- 300 g sera pleśniowego camembert
- 300 g kolorowych pomidorów
- 2 dojrzałe brzoskwinie
- 2 łyżki miodu
- świeży tymianek
- sól i pieprz
- oregano
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- ocet balsamiczny
- 5 pędów szczypiorku
- 2 łyżki orzeszków piniowych
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 175 stopni, góra-dół, i daję mu spokojnie dojść. Zimny piekarnik to rozlany ser, nie ma co się spieszyć.
2. Camembert wyjmuję z papierka i kładę w małym naczyniu żaroodpornym – takim, żeby ser stał w nim ciasno. Wierzch nacinam ostrym nożem na krzyż, płytko, tylko przez skórkę. Potem smaruję go oliwą, całą górę i boki.
3. Wstawiam ser do nagrzanego piekarnika na 10 minut. W tym czasie zaczyna miękko siadać, ale jeszcze trzyma formę.
4. Póki ser się grzeje, kroję pomidory na ćwiartki, a brzoskwinie w większą kostkę. Nie za drobno – w piecu i tak zmiękną, a chcę je potem czuć w ustach.
5. Wrzucam owoce i pomidory do miski. Dolewam miód i oliwę, sypię sól, pieprz, oregano i obrywam listki tymianku. Mieszam ręką albo łyżką, aż wszystko się zaokrągli w miodzie. Soli nie żałuję, bo miód jest słodki i potrzebuje przeciwwagi.
6. Wyjmuję ser, nakładam na niego całą mieszankę i to, co zostało w misce, wylewam dookoła. Ten sos z dna naczynia jest potem najlepszy.
7. Wracam z naczyniem do pieca na kolejne 10-15 minut. Czekam, aż pomidory popękają i zacznie skwierczeć na brzegach, a ser pod spodem zrobi się miękki jak budyń.
8. W międzyczasie wrzucam orzeszki piniowe na suchą patelnię, bez tłuszczu. Potrząsam nią co chwilę i nie odchodzę – orzeszki przypalają się w dziesięć sekund. Jak zaczną złocieć i pachnieć, od razu zsypuję je na talerzyk.
9. Szczypiorek siekam drobno. Gorące naczynie stawiam na desce, posypuję orzeszkami i szczypiorkiem, a na koniec skrapiam octem balsamicznym. Podaję od razu, póki ciągnie się za łyżką.

Rady babci:
Jeśli ser rozlał się na boki, znaczy że naczynie było za duże albo camembert za dojrzały – następnym razem weź mniejszą formę, ser będzie się trzymał ścianek.
Za bardzo płynny w środku? Wystaw naczynie na pięć minut na blat, ser sam zgęstnieje. To normalne, że prosto z pieca jest jak sos.
Gdy owoce puszczą za dużo soku, ostatnie pięć minut piecz z termoobiegiem albo podnieś temperaturę – nadmiar wilgoci odparuje i wierzch się przypiecze.
Orzeszki praż osobno i sypuj dopiero na talerzu. W piekarniku zrobią się gorzkie i czarne, a to szkoda produktu.
Ocet balsamiczny dodawaj na samym końcu, po pieczeniu. Zapieczony traci aromat i zostaje z niego tylko kwas.
Jak przechowywać:
Najlepszy jest prosto z pieca, ale resztki trzymam w lodówce pod przykryciem do dwóch dni. Odgrzewam krótko w piekarniku w 160 stopniach, nigdy w mikrofalówce – ser robi się wtedy gumowaty i oleisty.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast brzoskwiń biorę gruszki, nektarynki, a zimą podsmażone na maśle jabłka. Camembert można zastąpić brie w krążku, tylko wtedy piekę o kilka minut krócej. Orzeszki piniowe zamieniam czasem na płatki migdałów albo posiekane orzechy włoskie.
Z czym podać:
Podaję prosto w naczyniu do pieczenia, z ciepłą bagietką albo grzankami z ciemnego chleba do maczania. Do tego kieliszek białego wina i garść rukoli obok, żeby przełamać tłustość.
Najczęściej zadawane pytania:
Jaki camembert kupić do pieczenia?
Bierz ser dojrzały, ale jeszcze sprężysty pod palcem. Taki, który w sklepie jest już miękki jak masło, w piekarniku po prostu się rozejdzie i wypłynie z naczynia.
Czy trzeba zdejmować skórkę z camemberta?
Nie, skórka jest tu potrzebna – to ona trzyma roztopiony ser w środku jak miseczka. Zdejmuję tylko papier i nacinam wierzch na krzyż, żeby dodatki miały gdzie wsiąknąć.
Ile piec camembert, żeby był ciągnący, a nie płynny?
Łącznie 20-25 minut w 175 stopniach, licząc z pierwszym pieczeniem samego sera. Sprawdzam palcem przez folię albo łyżeczką – jak środek ustępuje pod naciskiem, wyjmuję. Kilka minut na blacie i konsystencja jest w sam raz.
Jakie pomidory najlepiej się sprawdzą?
Mieszanka kolorowych koktajlowych – czerwone, żółte, pomarańczowe. Są słodsze, ładniej pękają w piekarniku i nie rozłażą się w wodnistą papkę jak duże pomidory.
Da się przygotować coś wcześniej, przed przyjściem gości?
Tak, owoce z pomidorami wymieszaj z miodem i przyprawami nawet dwie godziny wcześniej i wstaw do lodówki – tylko zyskają na smaku. Ser natomiast wstawiaj do pieca dopiero wtedy, gdy goście są już przy stole.