Batoniki na kruchym spodzie z ciastek z kremową masą serową i karmelowymi groszkami – piekę w jednej blasze, a kroję dopiero następnego dnia
To jest ten deser, który robię, kiedy ktoś zapowie się na popołudnie, a ja nie mam siły stać nad garnkami. Kruszę ciastka, mieszam z masłem, wylewam masę serową i wstawiam do piekarnika. Karmelowe groszki na wierzchu robią całą robotę – trochę się rozpuszczają, trochę zostają w kawałkach. Po nocy w lodówce kroi się je jak marzenie.

Składniki:
Spód
- 240 g ciastek digestive, pokruszonych
- 115 g masła bez soli, rozpuszczonego
- 50 g białego cukru
- szczypta soli, jeśli lubisz
Masa
- 227 g twarogu śmietankowego, dobrze zmiękczonego
- 80 ml śmietany kwaśnej
- 65 g cukru
- 1 duże jajko
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 170 g karmelowych groszków
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 163 stopnie i daję mu spokojnie dojść. Nie wstawiaj niczego do zimnego – spód się wtedy rozłazi.
2. Blachę wykładam papierem do pieczenia tak, żeby wystawał po bokach. To moje uszy – za nie wyciągam potem cały placek na deskę i nie muszę się mocować łyżką.
3. Ciastka kruszę na drobno. Można w torebce wałkiem, można w malakserze – byle nie zostały duże płatki, bo przy krojeniu będą się łamać. Zalewam roztopionym masłem, sypię cukier i szczyptę soli, jeśli masz ochotę. Mieszam, aż masa wygląda jak mokry piasek.
4. Wysypuję to na blachę i dociskam. Mocno, nie na niby – dnem szklanki, po całej powierzchni i w rogi. Im równiej i mocniej dociśniesz, tym ładniej się potem kroi.
5. Twaróg śmietankowy ubijam osobno, dopóki nie zrobi się zupełnie gładki. To jest ten moment, którego nie wolno skrócić – jak zostaną grudki, zostaną do końca. Serek musi być miękki, prosto z lodówki się nie da.
6. Dodaję śmietanę, cukier, jajko i wanilię. Miksuję krótko, tylko do połączenia, aż masa jest kremowa i błyszcząca. Nie napowietrzaj jej za bardzo, bo urośnie w piekarniku i opadnie.
7. Wylewam masę na spód i rozprowadzam łyżką po całości. Na wierzch sypię karmelowe groszki – równo, żeby przykryły całą powierzchnię, nie kupkami.
8. Piekę 30-35 minut. Sprawdzam tak: potrząsam blachą i patrzę na środek. Ma się delikatnie zakołysać, jak galaretka, ale nie chlupać. Jeśli chlupie, daj jeszcze pięć minut.
9. Wyjmuję i zostawiam na blacie do całkowitego wystygnięcia. Dopiero potem do lodówki, na minimum dwie godziny, a u mnie najczęściej na całą noc.
10. Kroję zimne, na batoniki. Nóż przelewam gorącą wodą i wycieram do sucha przed każdym cięciem – wtedy krawędzie są czyste, a nie poszarpane.

Rady babci:
Jeśli serek był za zimny i zostały grudki, przetrzyj masę przez sitko zanim ją wylejesz. Ratuje sytuację, choć trochę zejdzie czasu.
Spód kruszy się przy krojeniu? Znaczy, że był za słabo dociśnięty albo masło się nierówno rozeszło. Następnym razem naciskaj dnem szklanki, a nie palcami.
Wierzch pękł na środku – to zwykle znak, że masa się przepiekła albo piekarnik grzał za mocno. Nic strasznego, smak ten sam, a pęknięcie i tak zniknie pod groszkami.
Nie kroj ciepłych. Wiem, że kusi, ale ciepła masa się rozjeżdża i zamiast batoników masz kupkę. Cierpliwość tu robi całą różnicę.
Szczypta soli morskiej rozsypana po wierzchu tuż przed pieczeniem świetnie przełamuje słodycz. Robię tak, gdy podaję je dorosłym.
Jak przechowywać:
Trzymam je w lodówce, pod przykryciem, do pięciu dni. Na zimno smakują nawet lepiej, bo smaki się przegryzają. Na kwadrans przed podaniem wyjmuję z lodówki, żeby doszły do temperatury pokojowej.
Czym zastąpić składniki:
Jeśli nie masz karmelowych groszków, weź biały czekoladowy – będzie równie słodko i kremowo. Kwaśną śmietanę spokojnie zastąpisz jogurtem greckim, wyjdzie lżej. Cukier można zamienić na miód albo syrop klonowy, tylko licz się z tym, że spód będzie odrobinę bardziej miękki.
Z czym podać:
Podaję z kleksem bitej śmietany albo polane sosem karmelowym. Świeże truskawki obok lub garść prażonych pekanów na wierzchu też robią robotę – dodają chrupnięcia i świeżości.
Najczęściej zadawane pytania:
Z czego robi się spód do tych batoników?
Z pokruszonych ciastek digestive, roztopionego masła i cukru. Masło skleja wszystko w jedną warstwę, która po upieczeniu jest krucha i maślana. Nic więcej nie potrzeba.
Po czym poznam, że są już upieczone?
Potrząśnij blachą. Środek ma się lekko zatrząść, ale nie może być płynny ani chlupać. Jeśli masa faluje jak woda, potrzebuje jeszcze kilku minut.
Czy naprawdę muszę je chłodzić przed krojeniem?
Tak, i to nie jest kaprys. Chłodzenie ścina masę na tyle, że nóż przechodzi czysto, a spód nie sypie się na boki. Ciepłe rozjadą ci się pod nożem.
Da się je zrobić dzień wcześniej?
Nawet lepiej. Ja właśnie tak robię – piekę wieczorem, zostawiam w lodówce na noc i kroję rano. Po nocy trzymają formę idealnie.
Czy mogę czymś doprawić wierzch, żeby nie było tak słodko?
Szczypta grubej soli morskiej rozsypana po karmelowych groszkach robi cuda. Podkreśla słodycz i daje kontrast, przez który nie nudzi się po drugim kawałku.