Lemoniada malinowo-brzoskwiniowa – miksuję owoce zamiast gotować syrop, a dzbanek znika z werandy w pół godziny
Kiedy brzoskwinie są w sezonie i pachną już z siatki, robię tę lemoniadę co drugi dzień. Nie gotuję żadnego syropu, nie kombinuję – owoce lecą do blendera i po sprawie. Cała robota zajmuje kwadrans, reszta dzieje się w lodówce. Wychodzi sześć porcji, ale u mnie w domu to bardzo umowna liczba.

Składniki:
Owoce
- 150 g świeżych malin (mrożone też się nadadzą)
- 2 soczyste brzoskwinie, wypestkowane i pokrojone
- 240 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny
Słodziki
- 200 g cukru albo miodu
Płyny
- 960 ml wody – zwykłej lub gazowanej
Dodatki
- kostki lodu
- listki świeżej mięty do dekoracji
Przygotowanie:
1. Maliny przekładam na sitko i przepłukuję pod cienkim strumieniem zimnej wody. Delikatnie, bo to owoc, który rozpada się od samego patrzenia. Odstawiam, żeby obciekły.
2. Brzoskwinie myję, wyjmuję pestki i kroję na cienkie plasterki. Skórki nie obieram – w blenderze i tak zniknie, a kolor będzie ładniejszy.
3. Wrzucam owoce do blendera i miksuję, aż zrobi się gładkie puree bez grudek. Trwa to raptem pół minuty, ale nie żałuję sobie tych kilku sekund więcej.
4. Jeśli chcę lemoniadę zupełnie gładką, przecieram puree przez drobne sitko i pozbywam się pestek z malin. Dociskam łyżką do sucha, żeby nic się nie zmarnowało. Ten krok można spokojnie pominąć – u mnie zależy od tego, kto przychodzi.
5. Puree przelewam do dużego dzbanka i wlewam sok z cytryny. Zapachnie od razu tak, że dzieciaki przybiegną do kuchni.
6. Wsypuję cukier albo wlewam miód i mieszam długą łyżką, aż rozpuści się co do ziarenka. Sprawdzam palcem po dnie – jeśli chrzęści, mieszam dalej.
7. Dolewam wodę, zwykłą albo gazowaną, i mieszam całość spokojnie od dna. Przy gazowanej robię to wolno, żeby bąbelki zostały w dzbanku, a nie uciekły w powietrze.
8. Próbuję. Za kwaśne – dosypuję odrobinę cukru, za słodkie – dolewam wody. Lemoniada ma szczypać w język, nie kleić.
9. Wstawiam dzbanek do lodówki na co najmniej pół godziny. Podaję w szklankach z kostkami lodu, na wierzch listek mięty roztarty wcześniej w palcach.

Rady babci:
Sok wyciskam zawsze ze świeżych cytryn. Ten z butelki jest płaski i lekko gorzkawy – poznasz to od pierwszego łyka.
Jeśli lemoniada wyszła zbyt gęsta i oblepia szklankę, dolej wody po pół szklanki i za każdym razem spróbuj. Łatwiej rozcieńczyć niż zagęścić.
Cytryny wyjmij z lodówki godzinę wcześniej i potocz mocno po blacie – oddadzą wtedy dużo więcej soku.
Miód gorzej rozpuszcza się w zimnym płynie, więc rozprowadzam go najpierw w odrobinie puree, a dopiero potem dolewam wodę.
Robisz większy dzbanek na przyjęcie? Zmiksuj owoce dzień wcześniej i schowaj puree w lodówce. Przed gościami zostanie ci tylko dolanie wody.
Jak przechowywać:
Trzymam dzbanek przykryty w lodówce i wypijam w ciągu dwóch dni. Później owoce tracą świeżość i smak robi się mętny. Przed nalaniem zawsze zamieszaj, bo puree opada na dno.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast cytryny możesz wziąć limonkę – wyjdzie ostrzej i bardziej wakacyjnie. Maliny wymienisz na truskawki albo borówki, w zależności od tego, co akurat jest w koszyku. Wodę można zastąpić kokosową, wtedy napój robi się miękki i tropikalny.
Z czym podać:
Podaję do lekkich sałatek, grillowanego kurczaka albo ryb i owoców morza. Do szklanek wrzucam plasterek brzoskwini, a resztę lemoniady mrożę w foremkach na kostki – wtedy napój się nie rozwadnia.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mrożone maliny nadadzą się tak samo jak świeże?
Tak, i wcale nie musisz ich wcześniej rozmrażać. Wrzuć je prosto z zamrażarki do blendera – lemoniada wyjdzie od razu lodowato zimna. Zimą robię tak przez cały sezon.
Czym zastąpić biały cukier?
Najlepiej sprawdza się miód w tej samej ilości. Daje delikatny, kwiatowy posmak i całość jest łagodniejsza w smaku.
Woda gazowana czy zwykła – co lepsze?
Zależy, na co masz ochotę. Gazowana daje bąbelki i mocniej orzeźwia, zwykła jest spokojniejsza i lepiej znosi stanie w dzbanku. Przy gazowanej mieszaj wolno i podaj od razu po schłodzeniu.
Ile czasu lemoniada musi stać w lodówce przed podaniem?
Minimum pół godziny. W tym czasie smaki się przegryzają, a napój schładza się na tyle, że lód go nie rozwodni od razu. Dłużej też nie zaszkodzi.
Czym udekorować szklanki, żeby ładnie wyglądały?
Najprościej listkiem świeżej mięty – rozetrzyj go w palcach, wtedy naprawdę pachnie. Można też wrzucić kilka całych malin albo plasterek brzoskwini.