Zupa z pierożkami i bok choy – mrożonki wrzucam prosto do garnka, a smakuje, jakbym stała przy kuchni pół dnia

Bywają takie wieczory, że nie mam siły na lepienie i wałkowanie. Wtedy sięgam do zamrażarki po pierożki, a resztę robi garnek z bulionem, imbirem i grzybami. Trzydzieści pięć minut i na stole stoi miska, z której wszyscy sięgają po dokładkę. U mnie w domu ta zupa ratowała już niejeden zimny czwartek.

Zupa z pierożkami i bok choy - mrożonki wrzucam prosto do garnka, a smakuje, jakbym stała przy kuchni pół dnia

4,5/5 · 50 ocen

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie20 min
Razem35 min
Porcje5
Kalorie350 kcal

Składniki:

Tłuszcze i przyprawy

  • 10 ml prażonego oleju sezamowego
  • 2 łyżki świeżo startego imbiru
  • 30 ml oliwy z oliwek, podzielonej na dwie części
  • 4 ząbki czosnku, przeciśnięte albo drobno posiekane

Warzywa

  • 3 małe bok choy – liście oddzielone, końcówki przycięte
  • 5 dymek pokrojonych w plasterki, podzielonych na dwie części
  • 225 g cienko pokrojonych grzybów shiitake

Płyny

  • 30 ml sosu sojowego
  • 1,5 litra bulionu warzywnego

Gotowce

  • 450-570 g mrożonych pierożków typu potstickers

Przyprawy

  • Świeżo mielony czarny pieprz do smaku

Dodatkowe posypki

  • Smażony posiekany czosnek, prażony sezam, przyprawa furikake, pikantny olej chili

Przygotowanie:

1. Zaczynam od przygotowania wszystkiego na desce. Grzyby cienko, dymkę w plasterki i od razu dzielę ją na dwie kupki – jedna pójdzie do garnka, druga na wierzch. Bok choy rozbieram na pojedyncze liście i obcinam twarde końce.

2. W dużym garnku rozgrzewam połowę oliwy na średnio mocnym ogniu. Wsypuję shiitake i zostawiam je w spokoju, aż zaczną skwierczeć i puszczą wodę. Mieszam tylko od czasu do czasu.

3. Smażę dalej, aż woda odparuje, a grzyby złapią złoty kolor i zapachną orzechowo. To trwa kilka minut dłużej, niż się człowiekowi wydaje – i właśnie na tym polega cały numer. Niedosmażone grzyby robią zupę mdłą.

4. Dolewam resztę oliwy, wrzucam czosnek i starty imbir. Mieszam raz po raz przez pół minuty, najwyżej minutę. Ma zapachnieć na całą kuchnię, ale czosnek nie może się przypalić, bo zgorzknieje.

5. Zalewam wszystko bulionem warzywnym, wlewam sos sojowy i mieszam, zgarniając z dna to, co się przykleiło. Doprowadzam do wrzenia na średnim ogniu.

6. Do bulgoczącego bulionu wkładam mrożone pierożki, pierwszą połowę dymki i liście bok choy. Mieszam bardzo delikatnie, najlepiej łyżką cedzakową – ciasto pierożków jest cienkie jak bibułka. Gotuję 3-4 minuty, aż pierożki się rozgrzeją, a łodyżki bok choy zmiękną, zostając jeszcze lekko chrupiące.

7. Zdejmuję garnek z ognia i dopiero teraz wlewam prażony olej sezamowy. Wsypuję świeżo mielony pieprz. Próbuję łyżeczką i, jeśli trzeba, dolewam odrobinę sosu sojowego – nie żałuję pieprzu, on tę zupę budzi.

8. Nakładam do misek tak, żeby w każdej znalazły się i pierożki, i liście. Posypuję resztą dymki i tym, co akurat mam pod ręką: prażonym sezamem, smażonym czosnkiem, furikake albo kroplą ostrego oleju chili.

Zupa z pierożkami i bok choy - mrożonki wrzucam prosto do garnka, a smakuje, jakbym stała przy kuchni pół dnia

Rady babci:

Jeśli pierożki się rozpadają, znaczy, że garnek był za pełny albo bulion za mocno wrzał. Zmniejsz ogień do lekkiego mruczenia i gotuj partiami.

Zupa wyszła płaska? Zwykle brakuje soli w postaci sosu sojowego albo grzyby były za mało podsmażone. Dolej łyżkę sosu i dobrze zmiel pieprz.

Kiedy pierożki przykleją się do dna, nie szarp ich łyżką. Odczekaj chwilę, same odejdą, gdy ciasto się rozgrzeje.

Bok choy wrzucam zawsze na końcu. Gotowane dłużej niż kilka minut robi się szare i wodniste, a ma zostać zielone i jędrne.

Nie wlewaj oleju sezamowego do wrzątku. Na gorącym ogniu jego aromat po prostu ulatuje i cała robota idzie na marne.

Jak przechowywać:

Resztki przekładam do szczelnego pojemnika i trzymam w lodówce do 3 dni. Podgrzewam powoli na małym ogniu, bo mikrofalówka na pełnej mocy zamienia pierożki w gumę. Jeśli wiem z góry, że zostanie na jutro, przechowuję sam bulion osobno i dogotowuję świeże pierożki przed podaniem.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast shiitake sprawdzą się pieczarki kremowe albo zwykłe białe – będą łagodniejsze, ale nadal dobre. Bok choy spokojnie zastąpisz młodym szpinakiem, kapustą pekińską albo jarmużem. Jeśli wolisz mięsną wersję, weź pierożki z kurczakiem lub wieprzowiną.

Z czym podać:

Podaję z miską ryżu jaśminowego na parze albo makaronem, gdy chcę, żeby najadły się nawet głodne chłopy. Do tego chrupiąca sałatka z ogórka lub marynowane rzodkiewki i sriracha dla tych, co lubią ostro.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy mogę użyć zwykłych pieczarek zamiast shiitake?

Możesz, tylko smak będzie delikatniejszy. Shiitake dają tę mięsistą, głęboką nutę, więc przy pieczarkach podsmaż je odrobinę dłużej i dolej pół łyżki sosu sojowego więcej.

Mam świeże pierożki, nie mrożone – co zmienić?

Nic poza czasem. Świeże potrzebują zwykle 2-3 minuty zamiast 3-4, bo nie muszą się rozmrażać. Wyjmij jeden i przekrój, żeby sprawdzić, czy farsz jest gorący.

Dlaczego moje pierożki się rozpadają w zupie?

Najczęściej przez zbyt mocne wrzenie i zbyt częste mieszanie. Zmniejsz ogień, mieszaj raz albo dwa łyżką cedzakową i nie wkładaj do garnka więcej pierożków, niż zmieści się w jednej warstwie.

Nie mam bok choy, czym go zastąpić?

Najlepiej młodym szpinakiem, kapustą pekińską albo jarmużem. Szpinak wrzuć dosłownie na ostatnią minutę, bo więdnie od samego spojrzenia, a jarmuż daj minutę wcześniej niż resztę.

Jak zrobić tę zupę ostrzejszą?

Wsyp płatki chili razem z czosnkiem i imbirem, wtedy ostrość rozejdzie się po całym bulionie. Jeśli wolisz decydować w miseczce, postaw na stole ostry olej chili i niech każdy dolewa sobie sam.

Taka miska w zimny wieczór potrafi zrobić z domu dom. Smacznego i niech nikomu nie zabraknie dokładki.