Zupa fasolowa z puszki – gotowa w trzy kwadranse, a smakuje jakbym fasolę moczyła od wczoraj
Bywają dni, kiedy o siedemnastej dopiero myślę, co dać na stół. Wtedy sięgam po dwie puszki białej fasoli i garnek. Warzywa korzeniowe, ziele angielskie, listek laurowy – i po czterdziestu pięciu minutach mam pełną wazę gęstej, ciepłej zupy. Nikt przy stole nie zgadnie, że fasola nie moczyła się całą noc.

Składniki:
Warzywa
- 2 marchewki
- 1 korzeń pietruszki
- 1 cebula
- 3-4 ziemniaki
- 2-3 ząbki czosnku
Produkty z puszki
- 2 puszki białej fasoli
Płyny
- 2 litry bulionu warzywnego
Przyprawy i tłuszcze
- 2 łyżki masła klarowanego
- 3-4 ziarenka ziela angielskiego
- 2 listki laurowe
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
1. Zaczynam od deski. Marchewkę i pietruszkę tnę w talarki – nie za cienkie, bo się rozpadną. Ziemniaki w kostkę, mniej więcej takiej wielkości jak te talarki, żeby wszystko doszło w jednym czasie.
2. Cebulę siekam drobno, im drobniej tym lepiej, bo ma się w zupie rozpuścić, a nie pływać. Czosnek przeciskam przez praskę i odstawiam na bok – jego kolej przyjdzie później.
3. W głębokim garnku rozgrzewam dwie łyżki masła klarowanego. Musi być naprawdę gorące, cebula ma zaskwierczeć, jak tylko wpadnie. Smażę ją, mieszając, aż zrobi się szklista i zacznie pachnieć słodko.
4. Dorzucam marchew, pietruszkę, ziemniaki i czosnek. Smażę 3-4 minuty, mieszając drewnianą łyżką. Tu się buduje cały smak tej zupy, więc nie żałuję tych kilku minut – warzywa mają się zeszklić i lekko zezłocić na brzegach.
5. Zalewam podgrzanym bulionem. Podgrzanym, nie prosto z lodówki – zimny płyn zatrzymuje gotowanie i warzywa robią się gumowate. Wrzucam ziele angielskie i liście laurowe.
6. Przykrywam i gotuję około 20 minut, na spokojnym ogniu. Sprawdzam widelcem: marchewka ma dać się przebić bez oporu, ziemniak ma być miękki, ale jeszcze trzymać kształt.
7. W tym czasie odcedzam fasolę i płuczę ją pod zimną wodą, dokładnie, aż woda przestanie się pienić. To jedna minuta roboty, a robi całą różnicę. Wsypuję do garnka.
8. Gotuję jeszcze 10-15 minut na średnim ogniu, żeby fasola się przegrzała i zaprzyjaźniła z resztą. Dopiero teraz solę i pieprzę – próbuję, dosypuję, znowu próbuję. Bulion bywa różnie słony, więc trzeba to zrobić na oko i na język.
9. Podaję gorącą, prosto z garnka. U mnie zawsze ląduje na wierzchu garść posiekanej zieleniny, a obok kromka świeżego chleba.
Rady babci:
Jeśli zupa wyszła za rzadka, wyjmij chochlą kilka ziemniaków z fasolą, rozgnieć widelcem i wrzuć z powrotem – zgęstnieje w pięć minut bez żadnej mąki.
Za gęsta? Dolej gorącego bulionu albo wody, ale dopraw jeszcze raz, bo rozwodnisz sól razem z gęstością.
Kiedy fasola wyszła mdła albo z tym puszkowym posmakiem, znaczy że była za słabo wypłukana. Następnym razem trzymaj ją na sitku pod bieżącą wodą aż woda zejdzie zupełnie czysta.
Warzywa nierówno się ugotowały? To wina krojenia. Ziemniak tnij w kostkę, marchew w talarki podobnej grubości – wtedy wszystko dochodzi razem.
Jeśli smak wydaje ci się płaski mimo soli, dodaj szczyptę majeranku albo tymianku i pogotuj jeszcze dwie minuty. Czasem zupie brakuje ziół, nie soli.
Jak przechowywać:
Przelewam do szczelnego pojemnika i trzymam w lodówce do trzech dni. Odgrzewam na małym ogniu albo w mikrofalówce, tylko tyle, ile zamierzam zjeść – wielokrotne podgrzewanie rozgotowuje ziemniaki i zabiera smak. Zupa dobrze znosi mrożenie i po rozmrożeniu wciąż trzyma konsystencję.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast masła klarowanego można wziąć oliwę z oliwek extra virgin – też ładnie wyciągnie aromat z warzyw. Białą fasolę śmiało zastąpisz czerwoną albo mieszanką z puszki, a bulion warzywny kostką o porządnym składzie, choć domowy zawsze będzie pełniejszy. Ziemniaki dają się zamienić na bataty czy inne warzywa korzeniowe, tylko pilnuj wtedy czasu gotowania.
Z czym podać:
Najlepiej z grubą kromką chleba na zakwasie albo podpieczoną bagietką, posypaną świeżą pietruszką, koperkiem lub szczypiorkiem. Kto lubi bardziej sycąco, niech doda kleks jogurtu naturalnego albo kwaśnej śmietany.
Najczęściej zadawane pytania:
Fasola z puszki ma taki metaliczny posmak – da się go pozbyć?
Da się, i to bardzo prosto. Wystarczy odcedzić fasolę i przepłukać ją pod zimną wodą, aż spłynie cały mętny zalew. Po takim płukaniu zupa jest czysta w smaku i ładniej pachnie.
Mogę zrobić tę zupę na bulionie mięsnym?
Oczywiście, że możesz. Bulion mięsny doda zupie mocy i głębi, tylko zmieni jej charakter – z lekkiej warzywnej zrobi się bardziej treściwa, mięsna. Wybierz to, na co masz ochotę danego dnia.
Czym doprawić zupę fasolową, żeby nie była nijaka?
Podstawa to ziele angielskie, liść laurowy, sól i pieprz – i to naprawdę wystarcza. Jeśli chcesz mocniej, dorzuć majeranek albo tymianek, one świetnie siedzą z fasolą. Ostrą paprykę też można, choć ja wolę klasykę.
Czy zupa jest lepsza na drugi dzień?
Moim zdaniem tak. Przez noc smaki się przegryzają, ziele angielskie oddaje swoją korzenną nutę i całość robi się aromatyczniejsza. Dlatego często gotuję ją wieczorem, a na obiad podaję dopiero nazajutrz.
Co dodać do talerza, żeby zupa nie była taka pusta?
Garść świeżej zieleniny – pietruszka albo koperek – i solidna kromka chleba. To najprostszy zestaw i wciąż najlepszy. Kleks śmietany albo jogurtu też ładnie łamie smak.