Zapiekany naleśnik z borówkami i skórką pomarańczy – jedna forma zamiast stania przy patelni, a w niedzielę rano znika do ostatniego okruszka

Naleśniki lubię, ale nie lubię stać przy patelni, kiedy reszta już siedzi przy stole. Dlatego to samo ciasto wlewam do formy i wstawiam do piekarnika. Brzegi robią się chrupiące, środek zostaje wilgotny, a borówki puszczają sok i same robią za polewę. Wychodzi osiem porcji, więc starcza dla całego stołu i jeszcze zostaje na poniedziałek.

Zapiekany naleśnik z borówkami i skórką pomarańczy - jedna forma zamiast stania przy patelni, a w niedzielę rano znika do ostatniego okruszka

4,5/5 · 150 ocen

Przygotowanie20 min
Pieczenie / gotowanie40 min
Razem1 godz.
Porcje8 / 8 porcji
Kalorie350 kcal

Składniki:

Składniki suche

  • 510 g mąki pszennej uniwersalnej
  • 60 g białego cukru
  • 30 g ciemnego brązowego cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka soli
  • ½ łyżeczki mielonego cynamonu

Składniki mokre

  • 500 ml maślanki
  • 100 ml świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
  • 60 g roztopionego masła bez soli
  • 1½ łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 duże jajka
  • skórka otarta z 1 pomarańczy

Dodatki

  • 250 g świeżych borówek
  • masło lub spray do natłuszczenia formy
  • syrop klonowy do podania

Przygotowanie:

1. Najpierw nastawiam piekarnik na 175°C, żeby zdążył się porządnie rozgrzać. Formę smaruję masłem albo spryskuję sprayem, dokładnie, aż do samych rogów i po bokach. To z tego robi się potem ta złota, chrupiąca obwódka.

2. Do dużej miski wsypuję mąkę, biały cukier, brązowy cukier, proszek do pieczenia, sodę, sól i cynamon. Mieszam suchą trzepaczką albo widelcem tak długo, aż nie widzę już smug ciemniejszego cukru. Sody nie żałuję ani nie sypię na oko – to ona podnosi całość.

3. W drugiej misce roztrzepuję maślankę z sokiem pomarańczowym, roztopionym masłem, wanilią i jajkami. Masło niech przedtem trochę przestygnie, żeby nie ścięło jajek. Na koniec wrzucam skórkę z pomarańczy i mieszam, aż mieszanka jest gładka i ładnie pachnie.

4. Mokre wlewam do suchych, powoli, w dwóch albo trzech turach. Mieszam łyżką od dołu do góry, krótko. Grudki mogą zostać, i dobrze – to znak, że nie przemęczyłam ciasta.

5. Borówki wsypuję na wierzch i wmieszam kilkoma ruchami, nie więcej. Jeśli będę je gonić po całej misce, popękają i ciasto zrobi się siwe. Kilka sztuk zostawiam sobie do posypania z góry.

6. Przekładam masę do formy i wyrównuję łyżką – jest gęsta, sama się nie rozleje. Na wierzch rozrzucam te odłożone borówki i wsuwam do piekarnika.

7. Piekę 40 minut. Ciasto ma wyrosnąć, wierzch zrumienić się na złoto, a po domu ma się nieść zapach cynamonu i pomarańczy. Wbijam patyczek w środek – jeśli wychodzi suchy, wyjmuję. Jeśli mokry, daję jeszcze pięć minut i sprawdzam ponownie.

8. Wyjętą formę zostawiam na kwadrans na kratce. Ciepłe, ale nie parzące, kroi się najładniej. Podaję od razu, polane syropem klonowym, a kto chce, dosypuje cukier puder albo dokłada bitą śmietanę.

Zapiekany naleśnik z borówkami i skórką pomarańczy - jedna forma zamiast stania przy patelni, a w niedzielę rano znika do ostatniego okruszka

Rady babci:

Nie pomijaj skórki z pomarańczy. To ona rozświetla borówki i sprawia, że całość nie jest tylko słodka.

Jeśli ciasto wyszło zbite i gumowate, to znak, że było za długo mieszane. Następnym razem odłóż łyżkę wcześniej, nawet gdy widzisz grudki.

Wierzch rumieni się szybciej niż piecze środek? Przykryj formę luźno folią aluminiową na ostatnie dziesięć minut.

Mąkę można przed mieszaniem chwilę podprażyć na suchej patelni – dostaje wtedy lekko orzechowy zapach. Musi jednak ostygnąć, zanim trafi do miski.

Głębsza forma to dłuższe pieczenie. Sprawdzaj patyczkiem, a nie zegarkiem, bo każda forma piecze inaczej.

Jak przechowywać:

Resztki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce, do trzech dni. Odgrzewam w piekarniku albo w mikrofalówce – w piekarniku wychodzi lepiej. Żeby wierzch znów był chrupiący, podgrzewam odkryte, w umiarkowanej temperaturze.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast maślanki sprawdzi się jogurt naturalny rozcieńczony mlekiem albo mleko z łyżeczką octu, odstawione na chwilę. Mrożone borówki też są dobre – rozmroź je i odlej sok, bo inaczej ciasto zrobi się wodniste. Skórkę pomarańczy można zamienić na cytrynową albo dorzucić łyżeczkę gałki muszkatołowej, gdy chcesz cieplejszy smak.

Z czym podać:

U mnie idzie do tego chrupiący boczek albo kiełbaska, żeby był kontrast do słodyczy. Do tego miska sałatki owocowej lub łyżka greckiego jogurtu na talerzu.

Najczęściej zadawane pytania:

Świeże czy mrożone borówki – które lepiej sprawdzą się w tym cieście?

Świeże trzymają kształt i puszczają sok dopiero w piekarniku, więc ciasto zostaje wilgotne, a nie mokre. Mrożone też zadziałają, ale najpierw je rozmroź i odlej płyn. Nie wsypuj ich prosto z zamrażarki, bo obniżą temperaturę ciasta i wydłużą pieczenie.

Czy mogę wszystko przygotować wieczorem i upiec rano?

Tak, robię tak przed świętami i przed gośćmi. Ciasto składam wieczorem, przykrywam i wstawiam do lodówki, a rano wkładam prosto do rozgrzanego piekarnika. Wyrasta trochę mniej, ale smak jest nawet głębszy, bo cynamon i pomarańcza zdążą się przegryźć.

Nie mam maślanki – czym ją zastąpić?

Wlej do dzbanka zwykłe mleko i dodaj łyżkę soku z cytryny albo octu, potem odstaw na dziesięć minut. Zetnie się i będzie miało tę samą kwaskowatość, której potrzebuje soda. Jogurt naturalny rozrobiony mlekiem do konsystencji śmietanki też się nada.

Po co tu cynamon i skórka pomarańczowa, skoro są już borówki?

Cynamon daje ciepło i lekką ostrość, przez którą całość nie jest płaska. Skórka pomarańczy podbija owoce cytrusowym aromatem i wyciąga z borówek smak, którego same z siebie nie pokażą. Wyczujesz to od razu, jak spróbujesz raz bez, a raz ze skórką.

Jak uzyskać ładną, złocistą skórkę na wierzchu?

Formę trzeba porządnie wysmarować masłem, nie tylko musnąć, i nie pomijać masła w cieście – to ono odpowiada za rumieniec. Piecz na środkowej półce w dobrze rozgrzanym piekarniku i nie otwieraj drzwiczek przez pierwsze pół godziny. Jeśli po 40 minutach wierzch jest jeszcze blady, daj dwie minuty na górnej grzałce, ale nie odchodź.

U mnie w domu ta forma stoi na środku stołu i każdy sięga po swój kawałek, dopóki nie zostanie sam papier do pieczenia. Smacznego.