Wilgotny piernik z powidłami śliwkowymi – pieczony w keksówce, a drugiego dnia smakuje jeszcze lepiej
Ten piernik piekę zawsze wtedy, kiedy chcę, żeby w domu ładnie pachniało. Powidła śliwkowe i miód robią całą robotę – ciasto wychodzi ciężkie w dobrym sensie, wilgotne, wcale nie suszy w gardle. Roboty przy nim jest na dwadzieścia minut, resztę załatwia piekarnik. A polewa czekoladowa na wierzchu to już tylko dlatego, że tak ładniej wygląda na talerzu.

Składniki:
Ciasto
- 315 g mąki pszennej
- 60 g cukru pudru
- 30 g cukru waniliowego
- 14 g kakao (2 łyżeczki)
- 40 g przyprawy do piernika
- 5 g sody oczyszczonej (1 łyżeczka)
- 40 g płynnego miodu (2 łyżki)
- 250 ml mleka
- 200 g powideł śliwkowych
- 120 g roztopionego masła
- 3 duże jajka
- 60 g sparzonych rodzynek
Polewa
- 50 g czekolady mlecznej
- 75 g masła
- 7 g kakao (1 łyżeczka)
- 24 g cukru (2 łyżki)
- 20 ml wody (2 łyżki)
- szczypta ekstraktu z wanilii
Przygotowanie:
1. Piekarnik nastawiam na 175 stopni i daję mu się porządnie nagrzać. Keksówkę o długości 25 cm wykładam papierem do pieczenia tak, żeby papier wystawał ponad brzegi – potem za te uszy wyciągam gotowy piernik i nie muszę go szarpać.
2. Rodzynki wsypuję do miseczki i zalewam wrzątkiem na kilka minut. Ten krok wygląda na zbędny, ale nie jest – niesparzone rodzynki zostają w cieście twarde jak kamyki. Potem odcedzam je i osuszam.
3. Do dużej miski przesiewam mąkę, sodę, cukier puder, kakao i przyprawę do piernika. Przesiewam naprawdę, przez sitko, bo przyprawa lubi się zbrylać. Dosypuję cukier waniliowy i mieszam wszystko na sucho.
4. W osobnej misce ubijam jajka. Mają zrobić się jasne, puszyste i lekko lejące – to trwa dobre kilka minut i tu się nie spieszę. Od tego zależy, czy ciasto będzie lekkie, czy zbite.
5. W trzeciej misce, tej największej, łączę mleko, powidła śliwkowe, roztopione masło i miód. Mieszam, aż powidła się rozejdą i masa będzie gładka, bez grudek śliwek pływających po wierzchu.
6. Do mokrych składników wsypuję suche i krótko miksuję – tylko do połączenia, ani chwili dłużej. Potem dokładam ubite jajka i mieszam już na najniższych obrotach, żeby nie wybić z nich powietrza.
7. Wsypuję rodzynki i wmieszuję je silikonową łopatką, kilkoma ruchami od dołu do góry. Miksera już nie włączam.
8. Przekładam ciasto do formy, wyrównuję wierzch i wstawiam do piekarnika na 60-75 minut. Sprawdzam patyczkiem – ma wyjść suchy. Jeśli wierzch rumieni się za szybko, przykrywam go luźno folią aluminiową i piekę dalej. Upieczony piernik studzę w formie, bez pośpiechu.
9. Na polewę wrzucam do rondelka mleczną czekoladę, masło, kakao, cukier, wodę i szczyptę ekstraktu z wanilii. Podgrzewam na małym ogniu i mieszam bez przerwy, aż zrobi się gładko i błyszcząco. Zdejmuję z ognia, odstawiam na moment i polewam całkiem wystudzony piernik. Kto lubi, może posypać wierzch posiekanymi orzechami.

Rady babci:
Jeśli ciasto wyszło zbite, to prawie zawsze znaczy, że jajka były ubite za krótko albo masa poszła pod mikser na za wysokich obrotach po dodaniu mąki.
Gorąca polewa na ciepłym cieście spłynie po bokach i zrobi kałużę na paterze. Piernik musi być zimny, a polewa ledwo ciepła.
Patyczek wbijam w środek, nie przy brzegu – brzegi są suche dużo wcześniej niż środek i łatwo się na tym przejechać.
Gdyby polewa zaczęła się rozwarstwiać albo zbierać w grudki, dolewam łyżkę gorącej wody i mieszam energicznie – zwykle wraca do porządku.
Świeżo upieczony piernik bywa jeszcze twardawy w smaku. Nie martw się tym, po dobie w zamkniętym pojemniku sam zmięknie i przejdzie przyprawami.
Jak przechowywać:
Piernik trzymam w szczelnym pojemniku albo owinięty folią spożywczą, w temperaturze pokojowej, z dala od słońca. Tak zostaje miękki przez kilka dni. Można go też zamrozić – wtedy zawijam w folię aluminiową i dodatkowo wkładam do woreczka.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast powideł śliwkowych sprawdzi się dobry dżem śliwkowy, byle nie przesłodzony. Miód można zamienić na syrop klonowy lub melasę, a roztopione masło na łagodny w smaku olej roślinny – wtedy ciasto wyjdzie jeszcze wilgotniejsze. Rodzynki wolno pominąć albo zastąpić innymi suszonymi owocami, na przykład żurawiną.
Z czym podać:
Najlepszy jest lekko schłodzony, do gorącej herbaty albo kawy. Na deser podaję go z kleksem bitej śmietany lub gałką lodów waniliowych, a na świąteczny stół dekoruję orzechami albo płatkami migdałów.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego ten piernik jest tak wilgotny i czy da się to zepsuć?
Wilgoć bierze się z powideł, mleka i roztopionego masła – to one trzymają miękkość przez kilka dni. Zepsuć to można przede wszystkim przetrzymaniem w piekarniku, więc od sześćdziesiątej minuty warto zaglądać z patyczkiem.
Czy zamiast rodzynek mogę dać inne bakalie?
Jak najbardziej. Suszone morele, żurawina albo posiekane suszone śliwki sprawdzą się równie dobrze i dodadzą cieście trochę innego charakteru. Twardsze owoce też warto wcześniej sparzyć.
Co zrobić, gdy wierzch przypieka się za szybko?
Przykrywam formę luźno folią aluminiową i piekę dalej normalnie. Ciasto dojdzie w środku, a góra nie zdąży się przypalić. Folii nie dociskam do ciasta, ma tylko robić za daszek.
Jak zrobić polewę, żeby była gładka, a nie ziarnista?
Wszystko idzie do rondelka naraz i grzeje się na małym ogniu przy ciągłym mieszaniu. Czekolada nie znosi mocnego grzania – przypali się albo zetnie. Gdy masa jest już jednolita, zdejmuję ją z ognia i lekko studzę przed polaniem.
Czy mogę upiec go dzień wcześniej?
Nawet powinnaś. Po nocy przyprawy się przegryzają, a ciasto robi się miękkie i bardziej aromatyczne. Polewę można wtedy zrobić dopiero następnego dnia, tuż przed podaniem.