Tarta pistacjowa z malinami – kruchy spód, krem z mascarpone i talerz, który pustoszeje w kwadrans

Robię ją, kiedy chcę, żeby ktoś w domu przystanął przy stole na dłużej. Spód jest kruchy i mocno maślany, krem gładki, pistacjowy, a maliny przecinają go kwaskiem, żeby nie było za ciężko. Wygląda jak z cukierni, a roboty w niej mniej niż w drożdżówce. Trzeba tylko dać jej czas w lodówce, bo dopiero wtedy wszystko się układa.

Tarta pistacjowa z malinami - kruchy spód, krem z mascarpone i talerz, który pustoszeje w kwadrans

4,7/5 · 12 ocen

Przygotowanie30 min
Pieczenie / gotowanie25 min
Razem55 min
Porcje8 / 8 kawałków

Składniki:

Ciasto na spód

  • 1 żółtko
  • 100 g schłodzonego masła
  • 200 g zwykłej mąki
  • 1 duża łyżka zimnej wody
  • 50 g drobnego cukru

Pistacjowa masa

  • 100 g białej czekolady
  • 200 g mascarpone
  • 80 g pasty pistacjowej
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 150 ml śmietanki kremówki 36%

Dodatki na wierzch

  • 30 g posiekanych pistacji
  • Garść świeżej mięty
  • 100 g świeżych malin

Przygotowanie:

1. Do miski wsypuję mąkę i cukier, dorzucam zimne masło pokrojone w kostkę i żółtko. Zagniatam krótko, dolewając dużą łyżkę zimnej wody – tylko do momentu, aż ciasto się połączy. Im mniej je męczę, tym kruchszy będzie spód.

2. Formuję kulę, zawijam w folię i wstawiam do lodówki na pół godziny. Ten postój to nie fanaberia – ciepłe ciasto rozjeżdża się w formie.

3. Schłodzone ciasto rozwałkowuję i wykładam nim formę, dociskając palcami do brzegów. Nadmiar odcinam nożem po krawędzi.

4. Piekę w 180 stopniach: najpierw 10 minut bez obciążenia, potem jeszcze 15 minut z obciążeniem, żeby dno się nie wybrzuszyło. Wyjmuję i zostawiam, aż spód wystygnie do końca – ciepły rozpuści krem.

5. Białą czekoladę rozpuszczam w misce nad garnkiem z gorącą wodą. Mieszam do gładkości i odstawiam, żeby lekko przestygła.

6. W misie miksera łączę mascarpone, pastę pistacjową i ekstrakt waniliowy. Miksuję krótko, tylko do połączenia.

7. Cienkim strumieniem dolewam śmietankę i miksuję, aż masa zrobi się puszysta i będzie trzymać kształt. Nie przesadzam z czasem – przebity krem robi się ziarnisty.

8. Na koniec wmieszuję przestudzoną czekoladę szpatułką, już bez miksera. Kilka ruchów od dołu do góry i gotowe.

9. Krem rozsmarowuję na zimnym spodzie, równając wierzch. Układam maliny, dotykając ich jak najmniej, posypuję siekanymi pistacjami i dorzucam listki mięty.

10. Wstawiam tartę do lodówki na kilka godzin, zanim ją podam. Dopiero wtedy krem się ustabilizuje i ładnie się kroi.

Tarta pistacjowa z malinami - kruchy spód, krem z mascarpone i talerz, który pustoszeje w kwadrans

Rady babci:

Mascarpone, śmietankę i resztę dodatków do kremu wyjmij z lodówki wcześniej, żeby miały pokojową temperaturę – z lodowatym mascarpone masa lubi się zwarzyć.

Jeśli krem wyszedł blady, a chcesz wyraźniejszy kolor, dodaj odrobinę barwnika spożywczego, najlepiej naturalnego.

Maliny układaj palcami, delikatnie, jedna po drugiej. Zgniecione puszczą sok i po gładkim kremie zostanie wspomnienie.

Do pieczenia spodu z obciążeniem wyłóż ciasto papierem i wysyp groch albo fasolę – dno zostanie płaskie.

Za mało pistacjowo? Następnym razem daj więcej pasty, a mniej czekolady – smak zrobi się bardziej orzechowy i mniej słodki.

Jak przechowywać:

W szczelnym pudełku w lodówce wytrzyma do 3 dni. Z każdym dniem spód traci trochę chrupkości, ale krem i owoce dalej są dobre. Nie mroź gotowej tarty – maliny zamokną, a krem się rozwarstwi.

Czym zastąpić składniki:

Bez pasty pistacjowej też sobie poradzisz: zblenduj prażone, niesolone pistacje z łyżką oleju i masz gotową pastę. Maliny spokojnie zamień na borówki, truskawki albo jeżyny.

Z czym podać:

Najlepiej smakuje z mocną kawą albo herbatą earl grey. Na większą okazję dołóż bitą śmietanę i garść świeżych malin, a w upał gałkę lodów waniliowych.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy mogę zrobić tartę dzień wcześniej?

Tak, spokojnie. Upiecz spód, zrób krem, złóż i trzymaj w lodówce. Maliny i miętę dorzuć dopiero przed podaniem, wtedy wygląda świeżo i nic nie puszcza soku.

Co zrobić, żeby spód był naprawdę kruchy?

Wszystko musi być zimne – masło prosto z lodówki, woda lodowata. Zagniataj krótko, kilka ruchów wystarczy, i koniecznie schłodź ciasto co najmniej pół godziny. Przy pieczeniu obciąż dno grochem, żeby się nie podnosiło.

Jak długo tarta zostaje świeża?

Realnie 2-3 dni w lodówce. Później maliny puszczają sok i spód mięknie. Wyjmij ją z lodówki jakieś 20 minut przed jedzeniem, wtedy krem najładniej pachnie.

Da się ją zamrozić?

Sam spód tak – i przed pieczeniem, i po. Całej tarty z kremem nie mroź, bo po rozmrożeniu krem jest wodnisty, a maliny się rozpadają. Lepiej trzymać elementy osobno i złożyć przed podaniem.

Mój krem jest za rzadki, jak go wzmocnić?

Dodaj przy miksowaniu 1-2 łyżeczki żelatyny albo łyżkę mąki ziemniaczanej. Pilnuj też, żeby mascarpone i śmietanka były dobrze schłodzone – z ciepłych masa nigdy nie zgęstnieje jak trzeba.

U mnie ta tarta nigdy nie dotrwała do wieczora, choć zawsze mówię, że jest na jutro. Smacznego.