Smażony ryż z wołowiną zapiekany w piekarniku – wierzch chrupie, środek soczysty, a naczynie wraca ze stołu puste
Zwykły smażony ryż na patelni jest dobry, ale zawsze wychodzi taki sam – miękki od góry do dołu. U mnie w domu wędruje jeszcze na kwadrans do piekarnika i dopiero tam robi się to, o co chodzi: góra chrupka, spód wilgotny i pachnący. Robię to zawsze, kiedy zostaje mi ryż z poprzedniego dnia, bo taki ryż nadaje się najlepiej. Cała robota to trzydzieści pięć minut, a wychodzą cztery porządne porcje.

Składniki:
- 400 g ugotowanego ryżu, najlepiej z dnia poprzedniego
- 500 g mielonej wołowiny
- 1 duża cebula, drobno posiekana
- 1 szklanka mieszanki warzywnej – groszek, marchewka, kukurydza
- 2 łyżki sosu sojowego
- 1 łyżka sosu hoisin
- 2 ząbki czosnku, starte lub drobno posiekane
- 1 łyżka oleju rzepakowego
- sól i pieprz do smaku
- 2 szczypiorki, posiekane, do posypania
Przygotowanie:
1. Najpierw nastawiam piekarnik na 180 stopni. Niech się grzeje spokojnie, bo do momentu zapiekania mam jeszcze trochę roboty na patelni.
2. Na dużą patelnię wlewam łyżkę oleju rzepakowego i stawiam na średnim ogniu. Czekam, aż olej się rozgrzeje – jak wrzucę mięso na zimną patelnię, zamiast się smażyć, zacznie się dusić we własnym soku.
3. Wykładam mieloną wołowinę i od razu rozdrabniam ją łopatką na drobne kawałeczki. Smażę, aż cała straci różowy kolor i tu i ówdzie zacznie się rumienić. Nie mieszam bez przerwy – niech chwilę postoi, wtedy złapie kolor.
4. Dorzucam posiekaną cebulę i czosnek. Mieszam, aż cebula zmięknie i zrobi się szklista, a w kuchni zacznie porządnie pachnieć. Czosnek dodaję razem z cebulą, nie wcześniej, bo sam się szybko przypala.
5. Wsypuję szklankę mieszanki warzywnej i podsmażam wszystko jeszcze dwie, trzy minuty. Tyle wystarczy, żeby warzywa się przegrzały i puściły trochę smaku.
6. Teraz idzie ryż. Wysypuję go na patelnię i palcami albo łopatką rozbijam grudki, żeby każde ziarenko było osobno. Polewam dwiema łyżkami sosu sojowego i łyżką hoisin, po czym mieszam dokładnie, aż wszystko nabierze równego, ciemniejszego koloru.
7. Próbuję i doprawiam solą oraz pieprzem. Pamiętam, że sos sojowy już jest słony, więc soli daję ostrożnie – lepiej dosolić potem niż ratować przesolone danie.
8. Przekładam całość do naczynia żaroodpornego i rozprowadzam równo łopatką. Nie ubijam, tylko wyrównuję wierzch. Im szersze naczynie, tym więcej chrupiącej powierzchni.
9. Wstawiam do nagrzanego piekarnika na 15-20 minut. Wyjmuję, kiedy wierzch zrobi się złocisty i zacznie chrupać pod widelcem.
10. Odstawiam na kilka minut, żeby danie odpoczęło, i dopiero wtedy posypuję posiekanym szczypiorkiem. Świeży szczypiorek wrzucony na gorące zaraz zwiądnie, a tak zostaje zielony i chrupki.

Rady babci:
Ryż z dnia wcześniej to podstawa. Jeśli musisz ugotować świeży, rozsyp go cienko na blasze i zostaw do całkowitego wystygnięcia, inaczej danie wyjdzie kleiste.
Weź szerokie i płytkie naczynie zamiast wysokiego. Cienka warstwa daje dużo chrupiącej góry, gruba warstwa tylko się zaparuje.
Jeśli wierzch po dwudziestu minutach dalej jest blady, włącz na dwie, trzy minuty samą górną grzałkę i nie odchodź od piekarnika. Potrafi przypalić się w mgnieniu oka.
Wyszło za suche? Skrop przed zapiekaniem łyżką wody albo bulionu i wymieszaj. Za mokre? Podsmaż ryż dłużej na patelni, aż odparuje nadmiar wilgoci.
Dla lepszego smaku podpraż sam ryż chwilę na suchej patelni, zanim połączysz go z resztą. Nabiera wtedy orzechowej nuty, która czuć w gotowym daniu.
Jak przechowywać:
W lodówce, w zamkniętym pojemniku, trzyma się spokojnie do trzech dni. Odgrzewam na patelni bez przykrycia, żeby wierzch znowu podschnął. Można też przygotować całość dzień wcześniej i zapiec tuż przed podaniem.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast wołowiny sprawdzi się mielony kurczak, indyk, wieprzowina albo pokruszone tofu. Mrożoną mieszankę warzywną spokojnie zastąpisz świeżymi warzywami – pokrój je drobno i podsmaż, aż zmiękną, zanim trafią do reszty. Kto lubi ostro, dosypuje płatki chili albo dolewa odrobinę sriracha.
Z czym podać:
Podaję prosto z naczynia, w którym się piekło, żeby chrupiący wierzch nie zdążył zwiotczeć. Do tego miska ogórków w occie albo prosta surówka z kapusty.
Najczęściej zadawane pytania:
Muszę koniecznie użyć ryżu z poprzedniego dnia?
Nie musisz, ale wtedy naprawdę wychodzi lepiej. Ryż po nocy w lodówce jest suchszy i mniej klejący, więc ziarenka się nie zlepiają i lepiej biorą smak sosów. Świeżo ugotowany też się nada, jeśli rozsypiesz go i dobrze wystudzisz.
Da się zrobić to bez piekarnika, prosto z patelni?
Jak najbardziej, po wymieszaniu ryżu z sosami danie jest już gotowe do jedzenia. Stracisz tylko tę chrupiącą warstwę na wierzchu, dla której cała ta zabawa z piekarnikiem ma sens.
Czym zastąpić wołowinę?
Mielonym kurczakiem, indykiem albo wieprzowiną – przygotowanie jest dokładnie takie samo. Na wersję bezmięsną biorę pokruszone tofu albo roślinny zamiennik mielonego.
Mogę wrzucić świeże warzywa zamiast mrożonej mieszanki?
Tak, tylko pokrój je naprawdę drobno. Świeże potrzebują dłuższej chwili na patelni niż mrożone, więc podsmaż je, aż zmiękną, zanim dołożysz ryż.
Jak zrobić z tego ostrzejsze danie?
Dosyp płatki chili albo posiekaną świeżą papryczkę razem z cebulą i czosnkiem. Można też wmieszać łyżeczkę sriracha do sosów, zanim polejesz nimi ryż.