Deser z mascarpone, gorzką czekoladą i malinami w pucharkach – dwadzieścia minut roboty, a wygląda jakbym stała nad nim pół dnia
Bywają takie dni, że goście dzwonią godzinę przed przyjściem. Wtedy robię właśnie ten deser. Trzy składniki na krem, garść malin na wierzch i dwa ładne pucharki – reszta dzieje się sama. Czekolada daje głębię, mascarpone aksamit, a maliny tę kwaskowatość, bez której całość byłaby po prostu za słodka.

Składniki:
Czekolada i śmietanka
- 100 g gorzkiej czekolady
- 280 g śmietanki słodkiej 30%
Masa mascarpone
- 100 g serka mascarpone
- 2 łyżki cukru
Dekoracja
- garść malin
Przygotowanie:
1. Śmietankę dzielę na dwie równe części. Jedną odlewam do małego rondelka, drugą wstawiam z powrotem do lodówki – ma być naprawdę zimna, kiedy przyjdzie jej kolej.
2. Śmietankę w rondelku doprowadzam do wrzenia. Pilnuję jej, bo taka gęsta lubi podejść i uciec w jednej chwili. Jak tylko zacznie bulgotać przy brzegach, zdejmuję z ognia.
3. Do gorącej śmietanki wrzucam połamaną czekoladę i mieszam, aż nie zostanie ani jeden nierozpuszczony kawałek. Odstawiam na bok, żeby przestygła. Musi być letnia, nie gorąca – inaczej rozpuści mi krem.
4. Do miski wykładam mascarpone, dosypuję cukier i wlewam tę schłodzoną połowę śmietanki. Ubijam mikserem od najniższych obrotów, stopniowo je zwiększając – to nie jest widzimisię, tylko sposób, żeby masa nie zwarzyła się i nie rozdzieliła.
5. Ubijam mniej więcej 3-4 minuty, aż masa zgęstnieje i ładnie trzyma się trzepaczek, a cukier przestanie chrzęścić między zębami. Sprawdzam palcem – jak jest gładko, przestaję ubijać.
6. Odkładam do osobnej miseczki kilka łyżek białego kremu i trochę czekolady na dekorację. Resztę czekolady wlewam do kremu i mieszam łyżką albo na najwolniejszych obrotach – powoli, żeby nie stracić puszystości.
7. Na dno pucharków daję po łyżce tężejącej czekolady. Na to nakładam masę czekoladowo-śmietankową, a między warstwy wciskam łyżkę odłożonego białego kremu – ładnie się wtedy prześwituje przez szkło.
8. Wierzch polewam resztą czekolady i układam maliny. Nie żałuję ich, bo to one robią cały efekt i przełamują słodycz.
9. Deser można jeść od razu, ale u mnie w domu ląduje na pół godziny w lodówce. Wtedy krem się ścina, czekolada tężeje i wszystko trzyma się kupy przy nabieraniu łyżeczką.
Rady babci:
Jeśli krem nie chce zgęstnieć, prawie zawsze winna jest zbyt ciepła śmietanka – wstaw całą miskę razem z trzepaczkami na kwadrans do lodówki i ubijaj jeszcze raz.
Zwarzony, zgrudkowany krem to znak, że ubijałaś za długo albo od razu na najwyższych obrotach. Ratuje go łyżka zimnej płynnej śmietanki wmieszana ręcznie, ale lepiej po prostu pilnować czasu.
Gdyby czekolada wlana do kremu zaczęła się rozjeżdżać i puszczać tłuszcz, znaczy że była za gorąca. Odstaw wszystko na dziesięć minut do lodówki i delikatnie połącz łyżką.
Czekolada w rondelku musi rozpuścić się do końca – jeden nieroztopiony kawałek zamieni się potem w twardą drobinę na języku. Jak nie chce zejść, wstaw rondelek na parę sekund nad ciepłą wodę.
Maliny układam dopiero tuż przed podaniem. Postawione w lodówce na godzinę puszczają sok i zabarwiają wierzch na sino.
Jak przechowywać:
Trzymam w lodówce, zawsze przykryte folią albo pokrywką, bo mascarpone chłonie zapachy z całej półki. Najlepszy jest w ciągu dwóch dni. Można też zrobić krem czekoladowy i masę mascarpone kilka godzin wcześniej osobno, a złożyć pucharki dopiero przed podaniem.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast mascarpone da się użyć gęstego serka kremowego o neutralnym smaku, choć konsystencja wyjdzie odrobinę inna. Maliny bez problemu zastąpisz borówkami albo jeżynami. Cukier można zamienić na miód lub syrop klonowy, tyle że smak wtedy się przesunie.
Z czym podać:
Podaję z listkiem świeżej mięty i chrupiącym ciasteczkiem albo kawałkiem bezy. Najlepiej smakuje po południu, do mocnej kawy lub herbaty.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego mój krem z mascarpone jest rzadki i nie chce zgęstnieć?
Najczęstsza przyczyna to za ciepła śmietanka albo za krótkie ubijanie. Śmietanka musi wyjść prosto z lodówki, a ubijać trzeba od niskich obrotów do wysokich przez jakieś 3-4 minuty. Jeśli masa dalej jest luźna, schłodź miskę i spróbuj ponownie.
Czy zamiast gorzkiej czekolady mogę dać mleczną?
Możesz, deser wyjdzie łagodniejszy i wyraźnie słodszy. Gorzka daje jednak tę lekko cierpką nutę, która najlepiej gra z kwaśnymi malinami. Przy mlecznej rozważ zmniejszenie cukru w kremie.
Można zrobić ten deser dzień wcześniej?
Tak, spokojnie wytrzyma dobę w lodówce pod przykryciem. Maliny lepiej jednak dołożyć dopiero przed podaniem, żeby nie puściły soku. Jeszcze wygodniej jest przygotować oba kremy osobno i złożyć pucharki na ostatnią chwilę.
Czy ten deser jest bezglutenowy?
Wszystkie składniki są naturalnie bez glutenu, więc tak. Warto tylko sprawdzić opakowanie czekolady, bo niektóre bywają produkowane obok wyrobów zbożowych. Deser zawiera za to laktozę.
Czy sprawdzą się maliny mrożone?
Sprawdzą się, ale rozmrożone puszczają dużo soku i tracą kształt. Najlepiej rozłóż je na sitku, odsącz i połóż na deserze tuż przed podaniem. Do dekoracji na wierzch zawsze wolę świeże.