Sernik na zimno z malinami i pistacjami – bez pieczenia, trzy warstwy, a piekarnik ani razu się nie włącza

Robię go zawsze wtedy, gdy w kuchni jest gorąco, a goście mają być za kilka godzin. Nie trzeba nic piec, wystarczy zmiksować, poskładać warstwami i schować do lodówki. Maliny dają kwaskowatość, pistacje chrupią, a biała czekolada na wierzchu wszystko łagodzi. Wygląda jak z cukierni, a roboty jest przy nim naprawdę mało.

Sernik na zimno z malinami i pistacjami - bez pieczenia, trzy warstwy, a piekarnik ani razu się nie włącza

4,8/5 · 25 ocen

Przygotowanie40 min
Pieczenie / gotowanie4 godz.
Razem4 godz. 40 min
Porcje8 / Słodki deser o średnicy 20-22 cm
Kalorie420 kcal

Składniki:

Spód

  • 200 g chrupiących herbatników, drobno pokruszonych (petitki albo digestive)
  • 100 g masła, rozpuszczonego
  • 2 łyżki pokrojonych pistacji (można pominąć)

Masa malinowo-pistacjowa

  • 250 g kremowego serka typu Philadelphia
  • 200 ml śmietany 30-36% do ubijania
  • 150 g malin (kilka zostaw na później do dekoracji)
  • 100 g drobnego cukru
  • 70 g grubo siekanych pistacji
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego
  • 5 g żelatyny w proszku (lub 3 listki), rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody

Kremowa warstwa na wierzch

  • 200 g delikatnego serka śniadaniowego
  • 100 ml gęstej śmietanki 36%
  • 50 g białej czekolady, wcześniej rozpuszczonej
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3 g żelatyny (opcjonalnie, żeby masa była bardziej zwarta)

Do dekoracji

  • parę świeżych malin
  • trochę posiekanych pistacji

Przygotowanie:

1. Herbatniki wsypuję do miski i rozbijam wałkiem na drobny piasek. Jak mi się spieszy, wrzucam je do malaksera. Grudki zostawiam tylko wtedy, gdy lubię chrupiący spód – ale wtedy trudniej się kroi.

2. Do okruchów wlewam rozpuszczone masło i dosypuję dwie łyżki pokrojonych pistacji. Mieszam ręką, aż całość zacznie się lepić i trzymać w garści jak mokry piasek.

3. Masę przekładam do tortownicy o średnicy 20-22 cm i dociskam dnem szklanki – najpierw środek, potem brzegi. Wygładzam i wstawiam do lodówki, niech tężeje, kiedy ja robię resztę.

4. Serek kremowy miksuję z cukrem, aż zrobi się gładki i miękki. Nie pędzę na najwyższych obrotach, bo masa się wtedy rozrzedza.

5. Dolewam śmietanę, wanilię i sok z cytryny. Ubijam chwilę dłużej, aż masa wyraźnie zgęstnieje i zostanie ślad po mieszadłach. To ten moment, w którym trzeba przestać.

6. Wsypuję siekane pistacje i maliny. Część owoców rozgniatam widelcem, żeby masa dostała różowy kolor, resztę zostawiam w całości. Na koniec wlewam rozpuszczoną żelatynę i mieszam już tylko łyżką, delikatnie, żeby nie wybić powietrza.

7. Wykładam masę na schłodzony spód, wyrównuję wierzch i wstawiam do lodówki na godzinę, dwie. Musi być na tyle ścięta, żeby następna warstwa nie zatonęła.

8. Serek śniadaniowy miksuję z rozpuszczoną białą czekoladą. Czekolada nie może być gorąca – jak będzie, zetnie się w drobne grudki. Potem wlewam śmietankę i wanilię, miksuję krótko, tylko do połączenia. Jeśli chcę pewniejszą warstwę, dodaję teraz tę odrobinę żelatyny.

9. Rozprowadzam biały krem po masie malinowej równą warstwą i wygładzam łyżką. Wstawiam do lodówki na minimum cztery godziny, a najlepiej na całą noc. Im dłużej stoi, tym ładniej się kroi.

10. Przed podaniem układam na wierzchu świeże maliny i posypuję pistacjami. Kroję nożem zanurzonym we wrzątku i wytartym do sucha – i tak po każdym kawałku. Wtedy warstwy zostają na swoim miejscu.

Sernik na zimno z malinami i pistacjami - bez pieczenia, trzy warstwy, a piekarnik ani razu się nie włącza

Rady babci:

Serek i śmietanka mają być w temperaturze pokojowej, wyjęte z lodówki wcześniej. Zimne składniki dają grudki, których już się potem nie wymiesza.

Żelatynę zawsze przestudź do letniej, zanim wlejesz ją do masy. Gorąca ścina się w nitki i zostaje w cieście jak gumowe paseczki.

Jeśli masa malinowa wyszła zbyt rzadka, wstaw ją do lodówki na dwadzieścia minut przed wyłożeniem na spód – zgęstnieje i nie wsiąknie w herbatniki.

Dno tortownicy wyłóż papierem do pieczenia. Deser zsunie się z niego jednym ruchem, bez podważania i rozpadania spodu.

Gdy spód się kruszy przy krojeniu, znaczy, że masła było za mało wmieszane albo za słabo docisnęłaś. Następnym razem dociśnij mocniej i schłodź go dłużej niż pół godziny.

Jak przechowywać:

Trzymam go w lodówce przykrytego folią albo w zamkniętym pojemniku – do trzech dni, bo łatwo łapie zapachy. Można go zamrozić nawet na miesiąc, ale bez owoców na wierzchu; te dokładam dopiero po rozmrożeniu. Rozmraża się spokojnie w lodówce przez noc.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast malin sprawdzą się truskawki, borówki albo mieszanka owoców leśnych. Pistacje można zamienić na migdały lub orzechy laskowe, a na wersję bezglutenową wystarczy sięgnąć po odpowiednie herbatniki. Kto chce lżej, bierze lekki serek i śmietankę 18%.

Z czym podać:

Wyjmuję go z lodówki kwadrans przed podaniem, wtedy jest najbardziej aksamitny. Pasuje do małej kawy albo mocnej herbaty, a od święta polewam go sosem ze zmiksowanych malin.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy mogę zrobić go dzień wcześniej?

Nie tylko możesz – tak jest lepiej. Po nocy w lodówce smaki się przegryzają, a warstwy kroją się równiutko. Maliny i pistacje dosyp dopiero przed podaniem, żeby były świeże.

Czy sprawdzą się mrożone maliny?

Tak, ale najpierw rozmroź je do końca i odsącz na sitku, a potem osusz papierowym ręcznikiem. Nadmiar soku rozrzedzi masę i deser nie zetnie się porządnie. Na dekorację zostaw świeże owoce.

Ile ten sernik wytrzyma w lodówce?

Spokojnie do czterech dni. Musi być przykryty folią albo schowany w szczelnym pojemniku, inaczej wyschnie i przejdzie zapachem innych potraw.

Da się zrobić bez żelatyny?

Żelatyna trzyma tu kształt, więc bez niej deser będzie miękki. Zamiast niej możesz użyć agaru – potrzeba go zauważalnie mniej – albo skrobi ziemniaczanej, ale wtedy masa wyjdzie inna w konsystencji.

Czym zastąpić pistacje?

Najlepiej migdałami, orzechami włoskimi albo nerkowcami. Migdały są delikatne, włoskie mają wyraźniejszy, lekko gorzkawy smak, a nerkowce ładnie wygładzają masę.

U mnie w domu ten sernik nigdy nie dotrwał do następnego dnia, choć zawsze twierdzę, że wtedy jest najlepszy. Smacznego.