Sałatka makaronowa z ciecierzycą, oliwkami i dwoma serami – robię ją dzień wcześniej, bo po nocy w lodówce smakuje dwa razy lepiej
To u mnie sałatka na wszystko, co dzieje się na dworze. Grill, imieniny w ogrodzie, wyjazd nad wodę. Robi się ją raz, a starcza na osiem porcji i jeszcze zostaje na drugi dzień. Najlepsze jest to, że im dłużej stoi, tym lepiej smakuje – makaron i ciecierzyca wciągają w siebie ziołowy sos i nic się nie marnuje.

Składniki:
Do sałatki makaronowej
- 450 g makaronu fusilli
- 400 g ciecierzycy z puszki (1 puszka), odsączonej i przepłukanej
- 300 g pomidorków koktajlowych, przekrojonych na pół
- 100 g mini papryczek, drobno pokrojonych
- 75 g papryczek peperoni w plasterkach
- 75 g oliwek Kalamata, przekrojonych na pół
- 100 g startego parmezanu
- 75 g sera provolone pokrojonego w kostkę (albo mozzarelli)
- 100 g baby szpinaku, grubo posiekanego
Do sosu
- 120 ml oliwy z oliwek extra vergine
- 60 ml octu z czerwonego wina
- 30 ml zalewy z peperoni (albo soku z cytryny)
- 3 łyżki drobno posiekanej szalotki
- 2 ząbki czosnku, posiekane
- 2 łyżeczki suszonego oregano
- 2 łyżeczki suszonej pietruszki
- 3/4 łyżeczki soli
- 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
Przygotowanie:
1. Zaczynam od wody. Duży garnek, sporo wody i nie żałuję soli – woda ma smakować jak morska, bo to jedyny moment, kiedy makaron się doprawia od środka. Wrzucam fusilli i gotuję krócej, niż każe opakowanie. Ma być al dente, z wyraźnym oporem pod zębem, bo w sosie jeszcze zmięknie.
2. Odcedzam na durszlaku i od razu przelewam zimną wodą. To zatrzymuje gotowanie i sprawia, że makaron się nie skleja. Potrząsam durszlakiem, aż przestanie kapać, i przekładam do dużej miski. Niech stygnie.
3. Teraz sos. Do średniej miski wlewam oliwę, ocet z czerwonego wina i zalewę z peperoni. Dorzucam szalotkę, czosnek, oregano, pietruszkę, sól i pieprz. Trzepaczką roztrzepuję energicznie, aż zrobi się gęstawa, jednolita emulsja – nie może pływać osobno oliwa i osobno ocet.
4. Odstawiam sos na kwadrans i nie skracam tego czasu. Przez te piętnaście minut czosnek i suszone zioła oddają wszystko, co mają, do oliwy. Sos zrobiony na chwilę przed podaniem smakuje płasko, sprawdzałam nieraz.
5. Kiedy sos dochodzi, a makaron stygnie, biorę się za resztę. Pomidorki przekrawam na pół, mini papryczki kroję w cienkie krążki, peperoni w plasterki. Oliwki na połówki, provolone w drobną kostkę, szpinak siekam grubo – nie na pył, mają zostać kawałki liścia.
6. Ciecierzycę przepłukuję na sicie pod bieżącą wodą, aż przestanie się pienić. Potem rozkładam ją na ręczniku kuchennym i osuszam. To ten krok, który wszyscy pomijają, a od niego zależy, czy sałatka na drugi dzień nie będzie wodnista.
7. Do miski z makaronem dorzucam ciecierzycę, pomidorki, papryczki, peperoni, oliwki i szpinak. Mieszam bez pośpiechu, dwiema łyżkami, podbierając od spodu. Na koniec dodaję parmezan i kostkę sera, i już tylko delikatnie przewracam, żeby nie pogruchotać pomidorków.
8. Sos jeszcze raz roztrzepuję – zawsze zdąży się rozwarstwić – i wylewam na sałatkę. Mieszam, aż wszystko będzie błyszczące i równo pokryte. Miska musi być duża, w ciasnej nic się porządnie nie wymiesza.
9. Przykrywam i wstawiam do lodówki na minimum godzinę, dwie. Ja daję jej trzy do czterech, a najchętniej całą noc. Przed podaniem wyjmuję na pół godziny na blat, mieszam jeszcze raz i próbuję – zwykle brakuje szczypty soli i świeżo zmielonego pieprzu.

Rady babci:
Jeśli sałatka po nocy wydaje się sucha, to normalne – makaron wypił sos. Podlej ją łyżką oliwy i odrobiną octu, wymieszaj i wróci do życia.
Makaron sklejony w kluchę to znak, że nie przelałaś go zimną wodą albo za długo stał w durszlaku. Nic straconego: wymieszaj go z łyżką oliwy jeszcze przed dodaniem reszty.
Zbyt kwaśny sos ratuję szczyptą cukru albo dodatkową łyżką oliwy. Zbyt mdły – odrobiną zalewy z peperoni, ona robi więcej niż sama cytryna.
Szpinak potrafi zwiędnąć i posmutnieć, jeśli sałatka stoi długo. Kiedy robię ją dzień wcześniej, dosypuję go dopiero przed podaniem.
Fusilli z pszenicy durum trzymają kształt nawet po dobie w sosie. Tańszy makaron rozłazi się i sałatka wygląda potem jak papka.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce trzyma się spokojnie trzy dni i z dnia na dzień jest tylko lepsza. Przed podaniem wyjmuję ją na jakieś pół godziny na blat, bo prosto z lodówki smaki są przytłumione. Chlust świeżej oliwy i pieprz z młynka na koniec odświeżają wszystko.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast provolone spokojnie idzie mozzarella, a zalewę z peperoni zastąpi sok z cytryny. Makaron może być pełnoziarnisty – da orzechowy posmak i więcej błonnika – albo bezglutenowy, jeśli ktoś w domu musi uważać. Suszone zioła można wymienić na świeże, wtedy dosypuję ich więcej.
Z czym podać:
U mnie idzie na stół obok grillowanych warzyw, kurczaka albo ryby, z kawałkiem chrupiącej ciabatty lub focacci. Na piknik nakładam ją do małych miseczek albo szklanek – wygodnie się je i ładnie wygląda.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę zrobić tę sałatkę dzień wcześniej?
Nie tylko możesz – tak jest najlepiej. Zostaw ją w lodówce na noc, a rano tylko wymieszaj i dopraw. Jeśli chcesz mieć wszystko maksymalnie świeże, wymieszaj sos z sałatką dopiero przed podaniem, a szpinak dodaj na końcu.
Ile czasu musi stać w lodówce, zanim ją podam?
Absolutne minimum to godzina, ale prawdziwa różnica robi się po trzech, czterech. Makaron i ciecierzyca potrzebują czasu, żeby wciągnąć sos. Podana od razu jest po prostu makaronem z warzywami.
Czym zastąpić zalewę z peperoni?
Sokiem z cytryny w tej samej ilości, czyli 30 ml. Będzie dobrze, choć trochę inaczej – zalewa daje pikantną, słono-kwaśną nutę, której cytryna nie odda. Jeśli używasz cytryny, dodaj szczyptę soli więcej.
Czy sałatka będzie ostra?
Lekko pikantna, ale nie paląca. Peperoni w plasterkach i ich zalewa dają wyraźny akcent, który świetnie przełamuje sery i oliwę. Jeśli gotujesz dla dzieci, wybierz łagodne peperoni i użyj cytryny zamiast zalewy.
Dlaczego makaron trzeba przelać zimną wodą?
Żeby przestał się gotować własnym ciepłem i nie zamienił się w kluchę. Zimna woda spłukuje też nadmiar skrobi, przez którą fusilli się sklejają. Odcedź go potem dokładnie, bo woda w misce rozwodni sos.