Puchaty omlet z żółtym serem i warzywami – białka ubijam osobno, dlatego rośnie na patelni jak poduszka

Zwykły omlet to jajka rozbełtane widelcem. Mój jest inny, bo białka ubijam osobno i dopiero potem łączę je z żółtkami. Robi się z tego coś, co na patelni podnosi się jak pierzyna, a w środku zostaje miękkie i wilgotne. Cała robota to kwadrans, a nakarmi lepiej niż niejeden obiad.

Puchaty omlet z żółtym serem i warzywami - białka ubijam osobno, dlatego rośnie na patelni jak poduszka

4,5/5 · 45 ocen

Przygotowanie10 min
Pieczenie / gotowanie7 min
Razem17 min
Porcje1 / 1 porcja
Kalorie350 kcal

Składniki:

Jaja i nabiał

  • 3 jajka – białka oddzielone od żółtek
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżka startej mozzarelli

Warzywa

  • pół cebuli
  • 1/3 czerwonej papryki
  • kilka pieczarek
  • czerwona cebula – jeśli lubisz, ale bez niej też będzie dobrze
  • odrobina szczypiorku

Mięso

  • kilka plasterków kiełbasy

Dodatki i przyprawy

  • 1 łyżka mąki
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu

Przygotowanie:

1. Cebulę kroję w drobną kostkę, paprykę w paseczki, pieczarki w plasterki, a kiełbasę w krążki. Wszystko ma być małe, bo to ma się zmieścić w złożonym omlecie, a nie sterczeć na boki.

2. Rozgrzewam patelnię i wrzucam kiełbasę. Czekam, aż zacznie skwierczeć i puści swój tłuszcz – dopiero wtedy dokładam cebulę i paprykę. Pieczarki idą na koniec, one lubią mocny ogień.

3. Smażę, aż warzywa się zarumienią, a z pieczarek odparuje cała woda. To ważne. Mokry farsz rozmoczy omlet od środka i cała puszystość pójdzie na marne. Przekładam wszystko do miseczki i odstawiam.

4. Białka wlewam do czystej, suchej miski, dosypuję szczyptę soli i ubijam mikserem na najwyższych obrotach. Piana ma być sztywna – taka, że kiedy przechylę miskę, nic się nie przesuwa.

5. Do piany dodaję żółtka, mąkę i pieprz. Miksuję tylko chwilę, dosłownie kilka sekund, żeby się połączyło. Im dłużej mieszam, tym więcej powietrza tracę.

6. Na patelnię wrzucam masło, rozprowadzam po całym dnie i wylewam masę jajeczną. Wyrównuję wierzch, przykrywam pokrywką i schodzę z ogniem na mały. Smażę tak około 5 minut i nie zaglądam co chwilę.

7. Kiedy wierzch przestaje być płynny, na jedną połowę omletu nakładam podsmażony farsz i posypuję startą mozzarellą. Drugą połowę składam na wierzch jak kołdrę.

8. Znów przykrywam i trzymam na małym ogniu jeszcze 2 minuty, żeby ser się rozpuścił. Zsuwam na talerz i posypuję świeżym szczypiorkiem. Jem od razu, bo omlet czekać nie lubi.

Rady babci:

Jeśli piana z białek nie chce zesztywnieć, sprawdź miskę – wystarczy kropla tłuszczu albo odrobina żółtka, żeby nic z tego nie wyszło. Wtedy trzeba zacząć od nowa z czystym naczyniem.

Omlet przypala się od spodu, zanim zetnie się na wierzchu? Masz za duży ogień. Zmniejsz do minimum i uzbrój się w cierpliwość – pokrywka zrobi resztę.

Nie mieszaj żółtek z pianą na siłę i nie miksuj długo. Jeśli masa zrobi się rzadka i lejąca, powietrze uciekło i omlet będzie płaski jak naleśnik.

Farsz podsmaż wcześniej i odstaw, żeby lekko przestygł. Gorący, parujący wsad od razu rozmiękczy omlet w miejscu, gdzie go położysz.

Nie żałuj masła na patelni. Nie chodzi tylko o smak – bez niego puszysty omlet przywiera i przy składaniu pęka na pół.

Jak przechowywać:

Najlepszy jest prosto z patelni, ale jak coś zostanie, wkładam do lodówki w szczelnym pojemniku albo pod folią. Odgrzewam na patelni na małym ogniu, ewentualnie krótko w mikrofalówce – dłużej i zrobi się z niego podeszwa. Mrożenia nie polecam, warzywa i ser tracą wtedy konsystencję.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast mozzarelli sprawdzi się każdy ser, który dobrze się topi – gouda albo edamski. Kiełbasę można zastąpić szynką lub wędzonym boczkiem, jeśli wolisz mocniejszy dymny smak. Zwykłą cebulę śmiało zamień na dymkę albo szalotkę, są łagodniejsze.

Z czym podać:

U mnie w domu podaję go z garścią świeżej sałaty i kromką chrupiącego chleba. Do tego łyżka lekko pikantnego sosu pomidorowego albo keczup, a do popicia mocna kawa lub herbata z cytryną.

Najczęściej zadawane pytania:

Dlaczego mój omlet opada zaraz po zdjęciu z patelni?

To normalne, że troszkę siada – powietrze z piany stygnie i się kurczy. Jeśli jednak opada gwałtownie i robi się płaski, znaczy że piana była za słabo ubita albo masa za długo mieszana. Podawaj od razu, wtedy różnica jest najmniejsza.

Czy mąka jest konieczna, można ją pominąć?

Ta jedna łyżka daje masie odrobinę oparcia, dzięki czemu omlet trzyma formę i nie opada tak szybko. Bez niej też się usmaży, tylko będzie delikatniejszy i bardziej kapryśny przy składaniu.

Muszę smażyć pod przykryciem?

Tak, i to jest pół sukcesu. Pokrywka zatrzymuje ciepło i parę, więc omlet ścina się równo także od góry, zamiast przypalać się od spodu w oczekiwaniu na wierzch. Bez niej wychodzi z jednej strony przypieczony, z drugiej surowy.

Jak długo właściwie ubijać białka?

Do sztywnej piany – zwykle 2-3 minuty mikserem na wysokich obrotach. Sprawdzam prosto: przechylam miskę i jeśli piana się nie zsuwa, jest gotowa. Szczypta soli na starcie pomaga.

Jakie warzywa jeszcze pasują do takiego omletu?

Wszystko, co da się wcześniej podsmażyć i odparować – cukinia, por, szpinak, pomidory bez pestek. Trzymaj się jednej zasady: farsz ma być suchy, inaczej rozmoczy omlet od środka.

Taki omlet zjada się szybciej, niż się go robi – u mnie w domu talerz zawsze wraca pusty. Smacznego.