Placuszki na jogurcie z malinami – smażę je w dziesięć minut, a talerz pustoszeje szybciej niż stygnie czajnik
To ciasto mieszam jedną ręką, zanim patelnia zdąży się rozgrzać. Jogurt z jajkami robi robotę, proszek do pieczenia podnosi placuszki wysoko, a maliny puszczają w środku kwaskowaty sok. U mnie w domu robię je zawsze, gdy rano nie ma czasu, a chce się czegoś ciepłego. Z tej porcji wychodzi piętnaście sztuk i rzadko kiedy zostaje choć jedna.

Składniki:
Owoce
- 120 g malin
Produkty mleczne
- 300 g jogurtu naturalnego
Jajka i proszki
- 2 jajka
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
Mąki i cukry
- 170 g mąki pszennej
- 1 opakowanie cukru wanilinowego
Przygotowanie:
1. Maliny przebieram i osuszam na papierowym ręczniku. Mokre owoce puszczą sok do ciasta i placuszki zrobią się ciężkie.
2. Do miski wbijam dwa jajka, dodaję 300 g jogurtu naturalnego i cukier wanilinowy. Miksuję albo rozbijam trzepaczką, aż masa będzie gładka i lekko spieniona. To ta piana daje potem puszystość.
3. W drugiej misce mieszam 170 g mąki pszennej z dwiema łyżeczkami proszku do pieczenia i przesiewam wszystko razem. Nie pomijam tego kroku, naprawdę widać różnicę w środku placuszka.
4. Suche składniki wsypuję do masy jogurtowej i mieszam tylko do połączenia. Kilka grudek może zostać. Im dłużej się miesza, tym twardsze wychodzą placki.
5. Maliny wsypuję na wierzch i wmieszuję je łyżką, dwa, trzy ruchy od dołu do góry. Delikatnie, żeby owoce zostały całe, a nie zamieniły ciasto w różowy kisiel.
6. Patelnię rozgrzewam z odrobiną tłuszczu, na średnim ogniu. Sprawdzam kroplą ciasta – ma cicho zaskwierczeć, nie strzelać.
7. Nakładam ciasto łyżką, formując niewielkie placuszki, i zostawiam je w spokoju. Gdy na wierzchu pojawią się dziurki, a brzegi zmatowieją, przewracam na drugą stronę.
8. Smażę do złotego koloru z obu stron i zdejmuję na talerz. Kolejne partie smażę tak samo, dodając tłuszczu tyle, ile trzeba – patelnia z każdą turą robi się gorętsza, więc czasem przykręcam gaz.

Rady babci:
Jeśli placuszki są w środku surowe, a z wierzchu ciemne, ogień był za duży. Przykręć i daj im minutę dłużej na stronę.
Ciasto powinno wolno spływać z łyżki. Za rzadkie – dosyp odrobinę mąki, za gęste – dolej łyżkę jogurtu.
Nie kładź na patelnię więcej niż trzy, cztery placuszki naraz. Ściśnięte, zaczynają się gotować w parze zamiast rumienić.
Kiedy owoce opadają na dno miski, obtocz je w łyżce mąki z odmierzonej porcji, zanim wmieszasz do ciasta.
Smaż od razu po wymieszaniu. Proszek do pieczenia pracuje krótko i po kwadransie ciasto już nie podniesie się tak ładnie.
Jak przechowywać:
Wystudzone placuszki trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce najwyżej dwa dni. Przed podaniem odgrzewam je chwilę na suchej patelni, wtedy brzegi znów są chrupkie. Dłużej ich nie przechowuję, bo maliny zaczynają dominować smakiem.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast świeżych malin można wziąć mrożone, ale wsyp je na sam koniec, prosto z zamrażarki, żeby nie rozmoczyły ciasta. Jogurt naturalny zastąpisz greckim – placuszki wyjdą bardziej kremowe. Część mąki pszennej można wymienić na pełnoziarnistą, będzie więcej błonnika i inna, trochę bardziej zwarta struktura.
Z czym podać:
Podaję je ciepłe ze świeżymi malinami i syropem klonowym albo miodem, czasem z łyżką jogurtu lub śmietany. Ładnie wyglądają posypane cukrem pudrem, z owocami i listkiem świeżej mięty.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje placuszki nie chcą wyrosnąć?
Najczęściej przez zbyt długie mieszanie ciasta – wybija się z niego powietrze wbite w jajka z jogurtem. Ubij masę jogurtową na pianę, a mąkę z proszkiem wmieszaj kilkoma ruchami i od razu smaż.
Czy zamiast malin mogę wrzucić inne owoce?
Tak, dobrze sprawdzają się borówki, jagody albo cienkie plasterki jabłka. Wybieraj owoce niezbyt soczyste, żeby ciasto nie zrobiło się rzadkie.
Na czym smażyć, żeby nic się nie przywierało?
Najpewniej wychodzi na patelni z powłoką nieprzywierającą i naprawdę niewielkiej ilości tłuszczu – masła albo oleju roślinnego. Patelnia musi być rozgrzana, zanim położysz pierwszą porcję ciasta.
Można przygotować ciasto wieczorem i usmażyć rano?
Nie polecam. Maliny przez noc puszczą sok i rozmiękczą ciasto, a placuszki stracą teksturę.
Czy usmażone placuszki nadają się do zamrożenia?
Nadają się. Zamroź je wystudzone, przełożone papierem do pieczenia, a potem odgrzej na patelni albo w tosterze – odchodzą bardzo dobrze, bez rozmrażania.