Pastelowe ciasto z wirami bez pieczenia – piekarnik zimny, a wygląda jak z witryny cukierni
To ciasto robię wtedy, kiedy w kuchni i tak nie ma już miejsca na nic więcej. Nie trzeba go piec, całą robotę odwala lodówka przez noc. Spód z pokruszonych herbatników, na nim kremowa masa z serka rozdzielona na cztery pastelowe kolory i wymieszana wykałaczką w wiry. Wygląda to znacznie trudniej, niż jest naprawdę.

Składniki:
Spód
- 250 g pokruszonych herbatników pełnoziarnistych
- 100 g masła, roztopionego
- 2 łyżki cukru
Kolorowa masa
- 225 g serka śmietankowego w temperaturze pokojowej
- 100 g cukru pudru
- 120 ml słodzonego mleka skondensowanego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 240 ml śmietanki kremówki
- barwniki spożywcze w żelu – pastelowy różowy, niebieski, żółty i fioletowy
Dekoracja
- bita śmietana
- kolorowe posypki wielkanocne
- mini czekoladowe jajeczka lub pastelowe cukierki
Przygotowanie:
1. Herbatniki kruszę na drobno – wkładam do woreczka i przejeżdżam wałkiem. Wsypuję do miski, dosypuję dwie łyżki cukru i zalewam roztopionym masłem. Mieszam, aż masa wygląda jak mokry piasek i ściśnięta w garści trzyma się kupy.
2. Przekładam do formy na tartę o średnicy około 23 cm. Wyklepuję dno, potem dociskam masę na boki – najlepiej dnem szklanki, palcami zrobi się nierówno. Wstawiam do lodówki na kwadrans, żeby masło stężało.
3. Serek śmietankowy musi być naprawdę miękki, wyjmuję go z lodówki na dwie godziny wcześniej. Ubijam go samego, aż zrobi się gładki, bez jednej grudki. Grudki na tym etapie zostaną z wami do końca.
4. Do serka dodaję cukier puder, wanilię i mleko skondensowane. Miksuję krótko, tylko do połączenia. Masa ma być lśniąca i lać się leniwie z łyżki.
5. Śmietankę ubijam osobno, w schłodzonej misce, na sztywno. Potem dodaję ją do masy serowej partiami i mieszam szpatułką, ruchem od dołu do góry. Miksera już nie włączam – śmietanka ma zostać puszysta.
6. Dzielę masę na cztery miski, mniej więcej po równo. Do każdej dodaję odrobinę innego żelu i mieszam – naprawdę odrobinę, na koniuszku wykałaczki. Pastel robi się z małej ilości barwnika, nie z dużej.
7. Nakładam kolory na schłodzony spód łyżka po łyżce, na przemian, bez ładu i składu. Kiedy cała forma jest wypełniona, przeciągam po wierzchu wykałaczką kilka razy, w ósemki. Dwa, trzy ruchy i koniec – przy dziesiątym wszystko zrobi się szare.
8. Przykrywam ciasto i wstawiam do lodówki na minimum cztery godziny. U mnie w domu stoi całą noc i to jest lepsze rozwiązanie, bo masa daje się wtedy pokroić na czyste kawałki.
9. Dopiero przed samym podaniem dekoruję. Kleks bitej śmietany po brzegu, posypki i czekoladowe jajeczka na wierzch. Wcześniej nie ma sensu, bo posypki puszczają kolor, a jajeczka miękną.

Rady babci:
Miskę i końcówki miksera wstaw na kwadrans do zamrażarki, zanim zaczniesz ubijać śmietankę. Ubije się szybciej i będzie sztywniejsza.
Jeśli masa po połączeniu wydaje się zbyt luźna i rozjeżdża się na spodzie, wstaw ją na dziesięć minut do zamrażarki. W ciepłej kuchni składniki potrafią się przegrzać od samego miksowania.
Do najbledszych kolorów użyj bezbarwnego ekstraktu waniliowego. Ciemny podbarwia masę na kremowo i pastele wychodzą przybrudzone.
Barwnik dodawaj po odrobinie i mieszaj do końca, zanim dołożysz więcej. Rozjaśnić przefarbowanej masy już się nie da.
Nóż przed każdym cięciem zanurz w gorącej wodzie i wytrzyj do sucha. Kawałki wychodzą wtedy równe, a wiry na przekroju widać jak trzeba.
Jak przechowywać:
Ciasto trzymam w lodówce, przykryte, i jest dobre przez trzy dni. Po nocy w chłodzie smakuje nawet lepiej niż zaraz po zrobieniu. Można je spokojnie zrobić dwa dni przed świętami.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast herbatników pełnoziarnistych sprawdzi się każdy kruchy herbatnik albo ciasteczka kakaowe – wtedy spód wychodzi ciemny i ładnie odcina się od pasteli. Kolory dobiera się pod okazję: czerwony z zielonym na Boże Narodzenie, bursztyn z rudym jesienią.
Z czym podać:
Podaję prosto z lodówki, w wąskich kawałkach, do kawy albo do herbaty. Dobrze pasuje do tego miseczka świeżych malin lub truskawek obok.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zamiast żelu mogę użyć zwykłego barwnika w płynie?
Można, ale trzeba go dużo więcej, żeby kolor było widać, a to rozrzedza masę. Żel barwi mocno przy kropli i nie zmienia konsystencji, więc wiry lepiej trzymają kształt.
Ile naprawdę musi stać w lodówce, żeby dało się kroić?
Cztery godziny to absolutne minimum, poniżej tego masa się rozpłynie na talerzu. Najlepiej zostawić na całą noc – wtedy kawałki wychodzą równe i ostre.
Dlaczego moja masa ma grudki?
Prawie zawsze przez zimny serek prosto z lodówki. Musi leżeć w temperaturze pokojowej co najmniej dwie godziny i trzeba go ubić na gładko, zanim doda się cokolwiek innego.
Da się to zrobić dzień czy dwa wcześniej?
Tak, i o to w tym chodzi. Samo ciasto przygotuj do dwóch dni przed, trzymaj przykryte w lodówce, a dekorację dołóż dopiero przed podaniem.
Wymieszałam kolory za mocno i wyszła jedna papka – da się to uratować?
Wirów już nie odzyskasz, ale ciasto będzie smakowało dokładnie tak samo. Wygładź wierzch szpatułką i przykryj go całkiem bitą śmietaną z posypkami – nikt się nie zorientuje.