Pampuchy na parze z sosem jagodowym – puszyste jak poduszka, a sos gotuję z garści jagód i łyżeczki mąki ziemniaczanej
Pampuchy to takie ciasto drożdżowe, które nie widzi piekarnika. Gotuje się nad parą i przez to jest wilgotne, miękkie i lekkie – u mnie w domu mówiło się na nie "chmurki". Do tego robię sos z jagód, zaledwie kilka minut w rondelku, i mam słodki obiad albo deser, po którym nikt nie wstaje ciężki od stołu. Roboty niewiele, tylko trzeba dać ciastu czas.

Składniki:
Pampuchy
- 500 g mąki pszennej
- 250 ml ciepłego mleka
- 25 g świeżych drożdży lub 7 g suchych
- 2 jajka
- 3 łyżki cukru
- 60 g roztopionego masła
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
Sos jagodowy
- 400 g jagód lub borówek
- 3-4 łyżki cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
- 80 ml wody
- 1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki zimnej wody do rozmieszania mąki
Do podania
- cukier puder
- świeże borówki lub jagody
- listki mięty
- opcjonalnie: roztopione masło albo śmietanka
Przygotowanie:
1. Zaczynam od drożdży. Kruszę je do miseczki, sypię łyżkę cukru (biorę ją z tych trzech łyżek), dolewam kilka łyżek ciepłego mleka i dorzucam łyżkę mąki. Mieszam i odstawiam na 10-15 minut. Ma się spienić i podnieść – jeśli po kwadransie nic się nie dzieje, drożdże są stare i szkoda dalej mąki.
2. Mleko musi być ciepłe, nie gorące. Sprawdzam palcem: ma być takie jak woda do kąpieli niemowlaka. Za gorące zabije drożdże i ciasto już nie ruszy.
3. Do dużej miski wsypuję mąkę, dodaję szczyptę soli, cukier waniliowy i resztę cukru. Wbijam dwa jajka, wlewam resztę ciepłego mleka i wykładam wyrośnięty zaczyn.
4. Wyrabiam. Ręką albo hakiem w mikserze, bez różnicy – byle porządnie. Na sam koniec, kiedy ciasto już się trzyma kupy, wlewam roztopione i przestudzone masło i wyrabiam dalej, aż zrobi się gładkie, elastyczne i przestanie kleić się do dłoni. To najważniejsze pięć minut w całym przepisie.
5. Przykrywam miskę ściereczką i stawiam w cieple na 50-60 minut. Ciasto ma podwoić objętość. U mnie stoi przy kaloryferze albo w piekarniku z zapaloną lampką.
6. Wyrośnięte ciasto wykładam na oprószony mąką blat i dzielę na 8-10 równych kawałków. Każdy zwijam w gładką kulkę, układam na blacie z zapasem miejsca, przykrywam ściereczką i daję jeszcze 15-20 minut. Podrosną i będą lekko drżeć pod palcem.
7. W dużym garnku zagotowuję wodę, na wierzch wkładam sitko albo nakładkę do gotowania na parze. Pampuchy gotuję partiami, po 10-12 minut, i – to jest święte – nie podnoszę pokrywki ani na sekundę. Jedno zajrzenie i para ucieknie, a bułeczki opadną.
8. W tym czasie robię sos. Jagody wrzucam do rondelka z cukrem, sokiem z cytryny i wodą, gotuję kilka minut, aż owoce puszczą sok i zaczną się rozpadać. Mąkę ziemniaczaną rozmieszam w dwóch łyżkach zimnej wody, wlewam do rondelka i mieszam, aż sos lekko zgęstnieje. Część owoców rozgniatam łyżką, żeby był bardziej gładki.
9. Gorące pampuchy oprószam cukrem pudrem, polewam sosem, dorzucam kilka świeżych jagód i listek mięty. Kto lubi bogaciej, dostaje jeszcze łyżkę roztopionego masła albo śmietankę.
Rady babci:
Jeśli ciasto po godzinie ledwo drgnęło, to najczęściej wina zimnej kuchni. Wstaw miskę do piekarnika nagrzanego do 40 stopni i wyłączonego, dostanie drugą szansę.
Pampuchy opadły po ugotowaniu? Zaglądałeś pod pokrywkę albo wyjąłeś je za wcześnie. Następnym razem daj pełne 12 minut i zdejmij pokrywkę dopiero po wyłączeniu gazu.
Sos wyszedł za gęsty – dolej łyżkę, dwie wody i energicznie wymieszaj. Za rzadki? Rozmieszaj pół łyżeczki mąki ziemniaczanej w zimnej wodzie i dodaj jeszcze raz.
Nie żałuj tej łyżki soku z cytryny do sosu. Sam cukier z jagodami robi się mdły, kwas dopiero wyciąga z owoców smak.
Ciasto klei się nieprzyzwoicie? Nie dosypuj mąki garściami, tylko oprósz blat i wyrabiaj dłużej – po kilku minutach samo się uspokoi. Za dużo mąki to twarde pampuchy.
Jak przechowywać:
Pampuchy trzymam w szczelnym pojemniku albo owinięte folią, żeby nie wyschły – to ich największy wróg. Odgrzewam je nad parą lub w mikrofalówce, wtedy wracają do miękkości. Sos przechowuję osobno w lodówce, wytrzyma do trzech dni.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast 25 g świeżych drożdży biorę 7 g suchych, czyli jedną trzecią paczki na taką ilość mąki. Masło da się zastąpić olejem roślinnym, ale wtedy pampuchy tracą ten maślany zapach. Do sosu pasuje każdy miękki, kwaskowaty owoc – maliny albo porzeczki sprawdzają się równie dobrze.
Z czym podać:
Podaję gorące, polane sosem, z cukrem pudrem, świeżymi jagodami i miętą, a do tego roztopione masło albo śmietankę. Bardzo dobre są też z bitą śmietaną i szczyptą cynamonu.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje pampuchy wychodzą zbite zamiast puszystych?
Prawie zawsze chodzi o dwie rzeczy: za krótkie wyrabianie i za krótkie wyrastanie. Ciasto ma być naprawdę elastyczne, a przed gotowaniem musi urosnąć dwa razy – w misce i już uformowane. Trzeci powód to zaglądanie pod pokrywkę w trakcie gotowania.
Mam tylko drożdże suche, dam radę?
Oczywiście, 7 g wystarczy na te 500 g mąki. Rozpuść je porządnie w ciepłym mleku z cukrem i mąką i poczekaj, aż ruszą, tak samo jak przy świeżych. Wsypanie suchych drożdży prosto do mąki bez sprawdzenia to loteria.
Co zrobić, żeby sos jagodowy nie był wodnisty?
Mąkę ziemniaczaną zawsze rozmieszaj najpierw w dwóch łyżkach zimnej wody, nigdy nie sypuj jej sucho do gorących owoców, bo zrobią się kluchy. Wlewaj powoli, cały czas mieszając, i zdejmij z ognia, gdy sos zacznie się kleić do łyżki.
Czy sos wyjdzie z mrożonych jagód?
Wyjdzie i poza sezonem robię go właśnie z mrożonych. Rozmroź owoce i delikatnie podgrzej, potem postępuj dokładnie tak samo. Puszczą więcej soku, więc może wystarczyć odrobinę mniej wody.
Da się przygotować coś dzień wcześniej?
Sos spokojnie zrób dzień wcześniej, w lodówce nic mu nie będzie. Uformowane, niegotowane pampuchy można zamrozić i ugotować później – wtedy rozmroź je i daj chwilę na dojście przed wstawieniem nad parę.