Naleśniki z kremem budyniowym i sosem malinowym – ciasto odstawiam na pół godziny do lodówki i dopiero wtedy przestają się rwać
Takie naleśniki robię, kiedy chcę, żeby zwykłe śniadanie wyglądało jak deser. Ciasto jest cienkie, z odrobiną wody gazowanej, więc naleśniki wychodzą lekkie i elastyczne. Krem to zwykły budyń połączony z ubitą śmietaną – gładki, niezbyt słodki. A sos malinowy przecedzam przez sito, żeby nie było pestek, i to on robi tu całą robotę.

Składniki:
Ciasto na naleśniki
- 190 g mąki pszennej
- 360 ml mleka 3,2%
- 2 jajka
- 45 ml wody gazowanej
- szczypta soli
- 15 g masła
Nadzienie
- 1 opakowanie budyniu śmietankowego
- 480 ml mleka 3,2%
- 10 g mąki pszennej
- 10 g mąki ziemniaczanej
- 25 g cukru
- 360 ml śmietany 30%
Sos malinowy
- 125 g świeżych malin
- 1 łyżka galaretki malinowej (instant)
Przygotowanie:
1. Masło rozpuszczam w małym rondelku i od razu odstawiam, żeby przestygło. Gorące masło ścięłoby jajka, a tego nie chcemy.
2. Do wysokiego naczynia wsypuję mąkę, wbijam jajka, dodaję sól, przestudzone masło, mleko i wodę gazowaną. Miksuję blenderem, aż ciasto będzie gładkie, bez ani jednej grudki.
3. Wstawiam ciasto do lodówki na 30 minut. To nie jest krok do pominięcia – po odpoczynku mąka wchłania płyn i naleśniki dają się przewracać bez dramatów.
4. Patelnię rozgrzewam porządnie, smaruję odrobiną oleju i wylewam tyle ciasta, żeby cienko pokryło dno. Kiedy brzegi zaczną się odklejać, przewracam i smażę drugą stronę na złoto. Pierwszy naleśnik zwykle idzie na próbę, tak już jest.
5. Teraz budyń. W miseczce mieszam proszek budyniowy, mąkę pszenną, mąkę ziemniaczaną i cukier, wlewam 120 ml mleka i rozrabiam do gładkości.
6. Resztę mleka zagotowuję, po czym wlewam do niego rozrobiony budyń, cały czas mieszając. Gotuję na małym ogniu, aż wyraźnie zgęstnieje. Zdejmuję z ognia, przykrywam i studzę – pod przykryciem nie zrobi się kożuch.
7. Zimny budyń miksuję na gładko. Osobno ubijam śmietanę na sztywno, a potem łączę ją z budyniem, miksując tylko chwilę, do połączenia. Dłużej nie, bo krem straci puszystość.
8. Maliny miksuję blenderem i przecieram przez sito, żeby zostały same pestki. Sok przelewam do garnka, dodaję galaretkę i podgrzewam, mieszając, aż się całkiem rozpuści.
9. Sos studzę i wstawiam do lodówki, aż lekko zgęstnieje. Dopiero wtedy nadaje się do polewania.
10. Naleśniki smaruję kremem, składam, polewam sosem malinowym i dorzucam na wierzch świeże maliny.
Rady babci:
Jeśli naleśniki się rwą, ciasto było za mało schłodzone albo patelnia za zimna – odstaw ciasto jeszcze na kwadrans i poczekaj, aż tłuszcz na patelni zacznie skwierczeć.
Sos zrób odrobinę gęstszy, niż wydaje ci się potrzebne. Po nocy w lodówce i tak stężeje.
Gdy budyń zrobi się grudkowaty, przetrzyj go przez sito albo zmiksuj na zimno – i tak wyjdzie gładki krem.
Śmietanę ubijaj prosto z lodówki, najlepiej w schłodzonej misce. Ciepła nie zechce się ubić i zrobi się z niej masło.
Krem łącz z budyniem dopiero, gdy budyń jest całkiem zimny. Do ciepłego wlana śmietana zaraz się rozpuści.
Jak przechowywać:
Usmażone naleśniki trzymam w lodówce szczelnie owinięte folią, żeby nie wyschły. Krem i sos przechowuję osobno w zamkniętych pojemnikach, sos do trzech dni. Gotowego, złożonego deseru nie mrożę – po rozmrożeniu konsystencja robi się wodnista.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast śmietany 30% możesz wziąć kremówkę o podobnej zawartości tłuszczu albo jogurt naturalny, jeśli wolisz lżej. Masło w cieście da się zastąpić olejem, tylko smak będzie bardziej neutralny. Maliny spokojnie zamień na jagody lub truskawki.
Z czym podać:
Podaję z listkiem mięty albo bazylii, czasem z cukrem pudrem lub roztopioną czekoladą. Najlepiej smakują do czarnej kawy albo herbaty owocowej.
Najczęściej zadawane pytania:
Dlaczego moje naleśniki wychodzą ciężkie i gumowate?
Najczęściej dlatego, że ciasto nie odpoczęło. Woda gazowana daje lekkość, ale dopiero pół godziny w lodówce sprawia, że mąka napęcznieje i naleśniki są cienkie i elastyczne. Warto też porządnie zmiksować ciasto, żeby nie zostały grudki.
Jak zrobić krem budyniowy, żeby był gładki, a nie kluchowaty?
Budyń musi być całkiem zimny i przed połączeniem trzeba go zmiksować na gładko – to ten krok daje aksamitną strukturę. Potem dodaje się ubitą na sztywno śmietanę 30% i miksuje tylko chwilę, do połączenia.
Co zrobić, żeby sos malinowy nie był pełen pestek?
Po zmiksowaniu malin przetrzyj miąższ przez drobne sitko – pestki zostaną na sicie, a do garnka trafi sam sok. Dopiero ten sok podgrzewasz z galaretką, aż się rozpuści i sos lekko zgęstnieje.
Czy na sos nadadzą się mrożone maliny?
Tak, bez problemu. Rozmroź je wcześniej, potem zmiksuj i przetrzyj przez sitko tak samo jak świeże. Smak i aromat będą praktycznie takie same.
Jak uniknąć kożucha na budyniu podczas studzenia?
Zaraz po zdjęciu z ognia przykryj garnek. Budyń stygnie wtedy bez wysychania powierzchni i zostaje kremowy, więc nie musisz później zbierać z niego skórki.