Twarogowe naleśniki z budyniem waniliowym – bez grama mąki, a wychodzą tak puszyste, że schodzą prosto z patelni

Robię je zawsze wtedy, gdy w lodówce leży kostka twarogu, a nikt nie ma pomysłu na śniadanie. Mąki tu nie ma ani łyżki, a mimo to masa trzyma się pięknie i rośnie na patelni. Budyń waniliowy robi za zagęszczacz i za smak jednocześnie – to cały sekret. Od wbicia jajek do pierwszego naleśnika mija u mnie kwadrans.

Twarogowe naleśniki z budyniem waniliowym - bez grama mąki, a wychodzą tak puszyste, że schodzą prosto z patelni

4,5/5 · 30 ocen

Przygotowanie4 min
Pieczenie / gotowanie11 min
Razem15 min
Porcje4 / 4 porcje
Kalorie150 kcal

Składniki:

Składniki podstawowe

  • 250 g twarogu
  • 2 jajka
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Sos budyniowy

  • 1 opakowanie budyniu waniliowego
  • 250 ml mleka

Przygotowanie:

1. Twaróg wykładam do dużej miski i rozgniatam widelcem, żeby nie zostały twarde grudki. Im gładszy na tym etapie, tym mniej roboty później.

2. Wbijam dwa jajka, sypię łyżkę cukru i łyżeczkę proszku do pieczenia. Mieszam energicznie – trzepaczką albo mikserem, jak komu wygodniej – aż masa będzie jednolita i lśniąca.

3. Teraz opakowanie budyniu waniliowego. Wsypuję je do masy stopniowo, nie całe na raz, i cały czas mieszam. Proszek budyniowy lubi się zbijać w kulki, których potem nic już nie rozrobi.

4. Wlewam 250 ml mleka i znowu mieszam, tym razem dłużej niż się wydaje potrzebne. Masa ma być gładka, bez ani jednej grudki, i gęsta jak śmietana – taka, która spływa z łyżki wolno, ale nie kapie.

5. Odstawiam miskę na chwilę, żeby budyń zdążył napęcznieć, a proszek się obudził. To te dwie, trzy minuty, w czasie których rozgrzewam patelnię.

6. Patelnię stawiam na średnim ogniu i grzeję porządnie, aż tłuszcz zacznie leciutko skwierczeć. Na zimną patelnię nic nie wylewam – masa się przyklei i będzie płacz.

7. Nakładam ciasto chochelką i rozprowadzam je tylko delikatnie, na niewielkie placki. To nie są cienkie naleśniki francuskie, mają być grubsze i puszyste. Smażę, aż brzegi się zetną, a spód złapie złoty kolor.

8. Przewracam szeroką łopatką i dosmażam drugą stronę, krócej niż pierwszą. Gotowe zdejmuję na talerz i od razu robię następne – masa czeka spokojnie.

9. Podaję ciepłe, prosto z patelni. U mnie w domu nie zdążą nawet ostygnąć – oprószam je cukrem pudrem albo wykładam owocami i talerz pustoszeje.

Twarogowe naleśniki z budyniem waniliowym - bez grama mąki, a wychodzą tak puszyste, że schodzą prosto z patelni

Rady babci:

Jeśli masa wyszła za rzadka i rozlewa się po patelni, odstaw ją jeszcze na pięć minut – budyń dociągnie sam. Dosypywanie czegokolwiek na siłę rzadko kończy się dobrze.

Za mocny ogień to najczęstszy błąd. Spód robi się brązowy, a środek zostaje surowy – lepiej wolniej, ale równo.

Twaróg bierz suchy, dobrze odciśnięty. Mokry puści wodę i naleśniki będą się kleić do patelni.

Grudki budyniu wyłapiesz najprościej, przecierając masę przez sitko albo blendując ją przez pół minuty. Po usmażeniu już nic nie poradzisz.

Przewracaj dopiero wtedy, gdy brzegi wyraźnie się zetną. Za wcześnie ruszony naleśnik pęka na pół i trudno go potem poskładać.

Jak przechowywać:

Trzymam je w lodówce w szczelnym pojemniku, najwyżej dwa dni. Na dłużej mrożę pojedynczo poprzekładane papierem – potem wystarczy odgrzać na patelni albo w mikrofalówce i smakują jak świeże.

Czym zastąpić składniki:

Budyń waniliowy spokojnie zastąpisz innym smakiem albo domowym, zagotowanym z prawdziwą wanilią. Mleko krowie można zamienić na migdałowe czy owsiane – smak wyjdzie trochę inny, ale naleśniki równie dobre.

Z czym podać:

Najlepiej z sezonowymi owocami – truskawkami, borówkami – albo z łyżką jogurtu naturalnego i lekko podgrzanym dżemem malinowym. Dla dorosłych odrobina miodu lub syropu klonowego.

Najczęściej zadawane pytania:

Jakie mleko sprawdzi się najlepiej?

Pełnotłuste, bez dwóch zdań. Budyń rozejdzie się w nim kremowo, a cała masa będzie miała lepszą konsystencję. Chude mleko daje rzadszy efekt.

Czy proszek do pieczenia jest konieczny?

Można go pominąć i naleśniki dalej się usmażą. Będą jednak wyraźnie bardziej zbite – to on odpowiada za to, że masa unosi się na patelni.

Co zrobić, żeby się nie przypaliły?

Smaż na średnim ogniu i nie spiesz się. Czekaj, aż brzegi ładnie się zetną, a spód będzie złocisty – dopiero wtedy przewracaj na drugą stronę.

Jak długo można je trzymać po usmażeniu?

W lodówce, przykryte folią albo w zamkniętym pojemniku, wytrzymają jeden, dwa dni. Przykrycie jest ważne, bo inaczej wysychają i robią się gumowate.

Z czym je najlepiej podać?

Do owoców sezonowych pasują najlepiej. Dobrze wypadają też z bitą śmietaną, cukrem pudrem albo domową konfiturą – tu już każdy wybiera po swojemu.

Zrób raz, a potem sam zobaczysz, jak często będziesz do nich wracać. Smacznego!