Muffiny bananowe z kremem czekoladowo-orzechowym – sześć dojrzałych bananów i czekoladowa smuga w środku, gotowe w niecałe czterdzieści minut

Kiedy na blacie leżą banany z brązowymi plamkami i nikt już nie chce ich jeść, robię z nich muffiny. Ciasto wychodzi wilgotne i słodkie samo z siebie, bez dosypywania góry cukru. A łyżeczka kremu czekoladowo-orzechowego wmieszana na wierzchu robi w środku ciemną smugę, która topi się w ustach. Cała robota to niecała godzina, a wychodzi osiemnaście sztuk.

Muffiny bananowe z kremem czekoladowo-orzechowym - sześć dojrzałych bananów i czekoladowa smuga w środku, gotowe w niecałe czterdzieści minut

4,5/5 · 120 ocen

Przygotowanie20 min
Pieczenie / gotowanie18 min
Razem38 min
Porcje18 / 18 muffinek
Kalorie220 kcal

Składniki:

Składniki suche

  • 250 g mąki pszennej
  • 2,5 ml proszku do pieczenia
  • 5 ml sody oczyszczonej
  • 2,5 ml soli

Składniki mokre

  • 6 średnich, dojrzałych bananów, rozgniecionych (ok. 480 ml)
  • 115 g masła bez soli, rozpuszczonego
  • 50 g cukru białego
  • 100 g jasnego brązowego cukru
  • 2 duże jajka
  • 5 ml ekstraktu waniliowego

Nadzienie

  • 85 g kremu czekoladowo-orzechowego (np. Nutella)

Przygotowanie:

1. Nastawiam piekarnik na 175 stopni, żeby zdążył się porządnie nagrzać. W tym czasie rozkładam osiemnaście papilotek w formach na muffiny. Robię to zawsze na początku, bo potem, jak ciasto już gotowe, nie ma czasu na szukanie foremek.

2. W małej misce mieszam mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Mieszam widelcem albo trzepaczką, żeby soda nie została w jednym miejscu w kupce. Odstawiam na bok.

3. Banany rozgniatam widelcem w dużej misce. Nie na gładko – kilka grudek niech zostanie, one potem robią w cieście wilgotne miejsca. Wlewam rozpuszczone masło, sypię oba cukry, wbijam jajka i dodaję wanilię.

4. Miksuję to wszystko na średnich obrotach przez dobre trzy minuty. Nie skracam tego czasu. Masa ma zrobić się jasna i puszysta, a cukier ma się rozpuścić – wtedy muffiny nie są ciężkie.

5. Przesypuję suche składniki do mokrych i mieszam już tylko na najniższych obrotach. Kończę w chwili, gdy nigdzie nie widać białej mąki. Ani jednego obrotu więcej – im dłużej się miesza, tym twardsze wychodzą.

6. Krem czekoladowo-orzechowy przekładam do miseczki i wstawiam do mikrofali na jakieś trzydzieści sekund. Ma zrobić się lejący, jak gęsty miód. Zimny, prosto ze słoika, tylko podrze ciasto zamiast się w nim rozejść.

7. Nakładam ciasto do papilotek do trzech czwartych wysokości, nie wyżej, bo urosną. Na każdą muffinkę kładę mniej więcej łyżeczkę ciepłego kremu i przeciągam przez nią wykałaczką kilka razy. Dwa, trzy ruchy wystarczą – od mieszania na siłę zrobi się jednolita bura masa zamiast wzorków.

8. Wstawiam do nagrzanego piekarnika na piętnaście do osiemnastu minut. Od piętnastej minuty sprawdzam patyczkiem wbitym w środek – jak wychodzi suchy, wyjmuję. Zostawiam muffiny w formie jeszcze na kwadrans, dopiero potem przekładam na kratkę. Można je jeść ciepłe, ale wtedy trzeba je jeść ostrożnie, bo się kruszą.

Muffiny bananowe z kremem czekoladowo-orzechowym - sześć dojrzałych bananów i czekoladowa smuga w środku, gotowe w niecałe czterdzieści minut

Rady babci:

Jeśli banany są jeszcze żółte i twarde, ciasto wyjdzie mdłe. Włóż je w skórce na jakieś piętnaście minut do piekarnika nagrzanego do 175 stopni, aż zrobią się czarne, ostudź i dopiero rozgniataj.

Ciasto ma być gęste i trochę grudkowate – takie właśnie powinno być. Jeśli wygląda gładko i lejąco jak naleśnikowe, to znak, że zostało przemieszane i muffiny wyjdą gumowate.

Gdy muffiny w środku są mokre, a wierzch już mocno brązowy, przykryj formę kawałkiem folii aluminiowej i dopiekaj jeszcze trzy, cztery minuty.

Krem lubi opadać na dno. Nakładaj go na sam wierzch ciasta i nie wciskaj wykałaczką za głęboko, bo cała czekolada wyląduje pod papilotką.

Nie napełniaj papilotek po brzegi. Z resztki ciasta wolę upiec jedną dodatkową muffinkę, niż zbierać potem przypaloną czapę z blachy.

Jak przechowywać:

Trzymam je w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej. Przez dwa dni są miękkie i wtedy smakują najlepiej, później zaczynają wysychać. Dłużej wytrzymają w lodówce, ale wyjmuję je wtedy na kwadrans przed jedzeniem albo podgrzewam kilkanaście sekund.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast masła można wziąć taką samą ilość rozpuszczonego oleju kokosowego, jeśli ktoś w domu nie je nabiału. Smak trochę się zmienia, robi się bardziej kokosowy, ale ciasto jest równie wilgotne.

Z czym podać:

Najlepsze są po prostu przełamane na pół, jeszcze letnie. Kto lubi słodko, może posmarować przekrojoną muffinkę dodatkowym kremem albo podać ją z łyżką gęstego jogurtu.

Najczęściej zadawane pytania:

Jak dojrzałe muszą być banany?

Takie, których nikt już nie chce jeść na surowo – miękkie, w brązowe plamki, czasem prawie czarne. To z nich bierze się cała słodycz i wilgoć ciasta. Twarde, żółte banany dają mdłe muffiny i trzeba by dosypywać cukru.

Dlaczego moje wzorki z czekolady się rozmyły?

Prawie zawsze przez zbyt długie mieszanie wykałaczką. Wystarczą dwa, trzy przeciągnięcia przez wierzch i koniec. Krem musi być też ciepły i lejący, ale nie gorący – gorący po prostu wsiąknie w ciasto.

Czy mogę użyć mąki pełnoziarnistej?

Można, tylko muffiny wyjdą cięższe i bardziej zbite. Ja robię pół na pół z pszenną – wtedy zostaje trochę tego zbożowego smaku, a ciasto dalej jest puszyste.

Jak sprawdzić, czy są już upieczone?

Wbijam wykałaczkę dokładnie w środek muffinki, ale nie w miejsce z czekoladą, bo tam zawsze będzie mokra. Jeśli wychodzi sucha albo z paroma okruszkami, wyjmuję. Mokre ciasto na patyczku oznacza jeszcze dwie, trzy minuty.

Czy ciasto można zrobić dzień wcześniej?

Tak, przykrywam miskę i wstawiam do lodówki na noc. Rano wyjmuję na jakieś dwadzieścia minut, żeby doszło do temperatury pokojowej, i dopiero wtedy nakładam do papilotek. Prosto z lodówki muffiny rosną gorzej.

U mnie w domu nigdy nie dotrwały do następnego dnia, choć teoretycznie mogłyby. Smacznego.