Mini banoffee w foremkach na muffiny – bez pieczenia, z bananowym kremem i kruchym spodem, gotowe w dwadzieścia minut
To deser dla tych dni, kiedy goście dzwonią, że będą za dwie godziny. Piekarnika nie włączam wcale. Kruchy spód z herbatników, na nim bananowy krem lekki jak obłok, plasterek banana i kropla miodu. Wychodzi dwanaście małych porcji, a każda znika w trzech kęsach.

Składniki:
Spód
- 180 g pokruszonych herbatników graham
- 115 g roztopionego masła
- 50 g cukru
Nadzienie
- 96 g budyniu bananowego instant
- 500 ml zimnego mleka
- 250 ml śmietany kremówki
- 16 g cukru pudru
- 5 ml ekstraktu waniliowego
Wierzch
- 2 dojrzałe banany, pokrojone w plasterki
- bita śmietana do dekoracji
- miód do polania
Przygotowanie:
1. Herbatniki kruszę na drobny piasek. Robię to w woreczku i wałkiem, bo tak mam nad tym większą kontrolę niż w malakserze. Do dużej miski wsypuję okruchy, dodaję roztopione masło i cukier, mieszam łyżką tak długo, aż masa wygląda jak mokry piasek i sklei się, gdy ścisnę ją w garści.
2. Rozdzielam masę równo do dwunastu wgłębień formy na muffinki. Dociskam mocno dnem szklaneczki albo kciukiem, aż spód będzie zbity i gładki. Tu nie ma co się cackać – im mocniej dociśniesz, tym mniej się później pokruszy.
3. Wstawiam formę do lodówki na godzinę. Masło musi stężeć, inaczej spody rozsypią się przy wyjmowaniu. W tym czasie robię wszystko inne, więc nic się nie marnuje.
4. Budyń bananowy w proszku wlewam do miski, dolewam zimne mleko i ubijam mikserem albo trzepaczką, aż wyraźnie zgęstnieje i trzepaczka zostawia ślad. Odstawiam do lodówki na pięć minut, żeby się ustabilizował.
5. W drugiej misce ubijam śmietanę kremówkę z cukrem pudrem i ekstraktem waniliowym. Ubijam na sztywno, ale pilnuję – jeszcze chwila za długo i zrobi się masło. Śmietana ma być gęsta i lśniąca.
6. Połowę bitej śmietany przekładam do budyniu i mieszam szpatułką, ruchem od dołu do góry. Delikatnie, żeby nie wybić powietrza. Masa ma być jednolita, kremowa i puszysta. Drugą połowę śmietany zostawiam na wierzch.
7. Wyjmuję schłodzone spody i na każdy nakładam porcję kremu. Wygodnie robi się to łyżką albo rękawem cukierniczym, jeśli chcesz, żeby wyglądało równiutko.
8. Banany kroję w plasterki dopiero teraz, tuż przed układaniem, żeby nie zdążyły sczernieć. Układam je na kremie, dodaję kleks bitej śmietany i polewam odrobiną miodu – cienką strużką, on ma tylko podkreślić, nie zdominować.
9. Podaję od razu albo wstawiam do lodówki na kolejne pół godziny. U mnie w domu rzadko dojeżdżają do lodówki.

Rady babci:
Jeśli spody się kruszą przy wyjmowaniu, znaczy że okruchy były za grube albo za mało dociśnięte. Następnym razem kruszę drobniej i dociskam szklanką, nie palcem.
Wyłóż wgłębienia paskami papieru do pieczenia albo papilotkami – wtedy wyciągasz deserek za wystający koniec i nic się nie łamie.
Budyń wyszedł zbyt rzadki? Wstaw go do lodówki na kolejny kwadrans zanim połączysz ze śmietaną. Ciepła masa rozpuści bitą śmietanę i całość opadnie.
Nie pomijaj wanilii. To ona daje temu deserowi głębię, bez niej krem jest po prostu słodki i płaski.
Kremówka musi być zimna jak lód, najlepiej prosto z lodówki, a miska schłodzona. Ciepła nie ubije się nigdy, choćbyś stała nad nią pół godziny.
Jak przechowywać:
Trzymam je w lodówce w szczelnym pojemniku najwyżej dwa dni. Dłużej nie polecam, bo banany ciemnieją i psują smak. Jeśli robisz z wyprzedzeniem, ułóż banany dopiero przed podaniem.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast budyniu bananowego może być waniliowy – wtedy dodaję do masy jednego dojrzałego banana zmiksowanego na mus. Kremówkę bez problemu zastąpisz śmietanką roślinną do ubijania, jeśli ktoś w domu nie toleruje laktozy. Herbatniki graham możesz wymienić na digestive albo inne kruche ciasteczka.
Z czym podać:
Najlepiej dobrze schłodzone, z listkiem świeżej mięty albo odrobiną startej czekolady na wierzchu. Do tego gałka lodów waniliowych, jeśli chcesz zrobić z tego prawdziwy deser po obiedzie.
Najczęściej zadawane pytania:
Co zrobić, żeby spód był naprawdę chrupiący, a nie miękki?
Sekret leży w drobno pokruszonych herbatnikach i mocnym dociśnięciu masy do dna formy. Potem godzina w lodówce – masło stygnie i spaja wszystko w zwartą, chrupiącą podstawę. Jeśli skrócisz chłodzenie, spód będzie się rozłaził.
Czy da się zrobić ten deser dzień wcześniej?
Spody i krem tak – schowaj je osobno do lodówki na noc. Banany kroję i układam dopiero w dniu podania, bo szybko ciemnieją i robią się śliskie. Złożenie całości zajmuje wtedy pięć minut.
Mogę użyć budyniu innego niż bananowy?
Możesz, waniliowy albo śmietankowy sprawdzą się dobrze. Bananowy najmocniej podkreśla charakter tego deseru, więc przy zamianie warto dorzucić do masy zmiksowanego banana.
Czym zastąpić banany na wierzchu?
Świetnie wychodzi z truskawkami, malinami albo plasterkami kiwi. Owoce mają być dojrzałe, ale jędrne – zbyt miękkie puszczą sok i rozmoczą krem.
Ile to jest porcji i czy można podwoić przepis?
Z tych proporcji wychodzi dwanaście mini deserków. Podwojenie działa bez żadnych sztuczek, tylko przygotuj drugą formę i pamiętaj, że w lodówce musi się zmieścić wszystko naraz.