Marynowane pomidory bez pasteryzacji – gotowe tego samego dnia, a wieczorem w słoiku zostaje sama zalewa
Nie każdy przetwór musi oznaczać cały dzień przy garach. Te pomidory robię rano, a po południu już je jemy. Nie ma pasteryzowania, nie ma sterylizowania, nie ma stania nad wielkim garnkiem z wodą. Jest gorąca zalewa, twarde pomidory i godzina cierpliwości.

Składniki:
Warzywa
- 1 kg twardych pomidorów
- 1 cebula pokrojona w piórka
- 3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
- ½ pęczka koperku, posiekanego
Przyprawy
- 1 łyżeczka gorczycy
- 1 łyżeczka ziaren pieprzu
Zalewa
- 1 szklanka (250 ml) wody
- ½ szklanki (125 ml) octu 10%
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka soli
- 2 łyżki oleju
Przygotowanie:
1. Pomidory przebieram jeszcze przed myciem. Biorę tylko twarde, bez pęknięć i miękkich plam – te przejrzałe zostawiam na zupę, bo w słoiku rozlecą się na papkę. Myję je i osuszam ściereczką.
2. Kroję każdy pomidor na ćwiartki. Jeśli trafi się duży, tnę go na osiem części, żeby kawałki były podobnej wielkości i równo się przegryzły.
3. Cebulę kroję w piórka, czosnek w cienkie plasterki, koperek siekam – łodyżki też idą do słoika, mają w sobie najwięcej zapachu.
4. Słoiki wyparzam wrzątkiem i odstawiam do wyschnięcia. Nie pasteryzujemy tych pomidorów, więc czysty słoik to podstawa.
5. Układam warstwami: trochę pomidorów, na to cebula, kilka plasterków czosnku, garść koperku. I tak do góry, aż słoik będzie pełny. Między warstwy wsypuję gorczycę i ziarna pieprzu, żeby rozłożyły się równo, a nie wylądowały wszystkie na dnie.
6. W rondelku łączę wodę, ocet, cukier, sól i olej. Doprowadzam do wrzenia i mieszam, aż cukier z solą zupełnie się rozpuszczą. Zalewa musi być naprawdę gorąca – to ona robi tu całą robotę.
7. Wrzącą zalewą zalewam słoiki po same brzegi, tak żeby pomidory były przykryte. Lecę powoli, po ściance, żeby szkło nie pękło.
8. Zakręcam słoiki i zostawiam na godzinę na blacie, w temperaturze pokojowej. Potem wstawiam do lodówki. Najlepsze są dobrze schłodzone – jeśli masz czas, daj im kilka godzin, smak zrobi się głębszy.
Rady babci:
Jeśli pomidory zaczęły się rozpadać, następnym razem tnij je na większe kawałki i wybieraj odmiany mięsiste, o grubszej skórce.
Za kwaśne? Dosyp pół łyżki cukru do zalewy przy kolejnej partii – octu nie zmniejszaj, bo to on trzyma te pomidory bez pasteryzacji.
Zalewa nie przykryła wszystkiego? Zagotuj małą dokładkę w tych samych proporcjach i dolej gorącą, zamiast dolewać zimnej wody.
Cebula wyszła twarda i ostra? Pokrój ją cieniej albo zalej piórka wrzątkiem na minutę przed włożeniem do słoika.
Jeśli zalewa po dniu zrobiła się mętna albo pachnie inaczej niż powinna, nie ryzykuj – wyrzuć. Te pomidory nie są pasteryzowane i lodówka to ich jedyna ochrona.
Jak przechowywać:
Trzymam je w lodówce, w szczelnie zakręconych słoikach – tak wytrzymują do dwóch tygodni. Po otwarciu słoika zjadamy je w ciągu kilku dni, później tracą wyrazistość. Poza lodówką nie stoją ani godziny dłużej niż to konieczne.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast koperku można dać natkę pietruszki albo bazylię – zapach będzie zupełnie inny, ale też dobry. Gorczycę zastąpisz ziarnami kolendry lub kminku. Cukier można wymienić na miód, wtedy słodycz jest łagodniejsza.
Z czym podać:
Podaję je do kanapek z wędliną, do sałatek i do wszystkiego, co z grilla. Świetnie smakują też same, z kawałkiem fety i świeżym pieczywem do maczania w zalewie.
Najczęściej zadawane pytania:
Jakie pomidory nadają się do takiego marynowania?
Twarde, jędrne, bez pęknięć i miękkich miejsc. Przejrzałe rozpadną się w zalewie i zostanie z nich mus. Najlepiej sprawdzają się odmiany mięsiste, o mocnej skórce.
Ile takie pomidory wytrzymają bez pasteryzacji?
W lodówce, w szczelnie zamkniętych słoikach, do dwóch tygodni. Po otwarciu najlepiej zjeść je w ciągu kilku dni. To nie są przetwory do piwnicy na zimę – te robi się i zjada na bieżąco.
Czy muszę czekać całą godzinę, zanim je otworzę?
Ta godzina to minimum – w tym czasie warzywa nasiąkają zalewą i smak się układa. Jeśli możesz, zostaw je na kilka godzin albo do następnego dnia, wyjdą znacznie wyrazistsze.
Czym zastąpić cebulę?
Cebula daje aromat i chrupkość, ale można ją wymienić na cienko pokrojoną marchewkę. Smak wyjdzie wtedy łagodniejszy i trochę słodszy.
Można dorzucić do zalewy coś jeszcze?
Tak, liść laurowy albo ziele angielskie pasują tu bardzo dobrze. Wrzuć je do zalewy razem z resztą i zagotuj, żeby zdążyły oddać zapach.