Malinowy sernik na zimno z pistacjami i białą czekoladą – bez piekarnika, nastawiam wieczorem, a rano stoi gotowy jak z cukierni

Robię go zawsze wtedy, kiedy nie chce mi się palić piekarnika, a gości ma być pełen stół. Dwie warstwy – różowa z malinami i jasna z białą czekoladą – wyglądają na przekrojeniu tak, że nikt nie wierzy, że to takie proste. Roboty jest na jakieś czterdzieści minut, reszta dzieje się sama w lodówce. I to jest w tym najlepsze: nastawiam wieczorem, a rano mam deser z głowy.

Malinowy sernik na zimno z pistacjami i białą czekoladą - bez piekarnika, nastawiam wieczorem, a rano stoi gotowy jak z cukierni

4,8/5 · 25 ocen

Przygotowanie40 min
Pieczenie / gotowanie4 godz.
Razem4 godz. 40 min
Porcje8 / Ciasto o średnicy około 20–22 cm
Kalorie420 kcal

Składniki:

Baza

  • 200 g ciastek typu digestive, pokruszonych
  • 100 g roztopionego masła
  • 2 łyżki drobno posiekanych pistacji (opcjonalnie)

Masa malinowa z pistacjami

  • 250 g kremowego twarożku
  • 200 ml śmietanki 36%, ubitej
  • 150 g malin, część odłóż do dekoracji
  • 100 g cukru pudru
  • 70 g pistacji, świeżo posiekanych
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka wanilii
  • 5 g żelatyny rozpuszczonej w 2 łyżkach ciepłej wody

Górna warstwa waniliowa

  • 200 g serka kremowego
  • 100 ml śmietanki, ubitej
  • 50 g białej czekolady, roztopionej
  • 1 łyżeczka wanilii
  • 3 g żelatyny (możesz pominąć)

Ozdoby na wierzch

  • kilka świeżych malin
  • parę posiekanych pistacji

Przygotowanie:

1. Ciastka rozdrabniam na piasek. Blender robi to w kilkanaście sekund, ale wałek i reklamówka też dają radę – i przy okazji można sobie ulżyć po ciężkim dniu. Ważne, żeby nie zostały duże kawałki, bo potem spód się kruszy przy krojeniu.

2. Do okruchów wlewam gorące masło i mieszam łyżką, aż wszystko będzie wilgotne jak mokry piasek. Jeśli chcę, dosypuję te dwie łyżki pistacji. Przekładam do tortownicy 20-22 cm wyłożonej papierem, dociskam dnem szklanki i wygładzam brzegi. Wstawiam do lodówki i zapominam o niej na chwilę.

3. Twarożek z cukrem pudrem miksuję, aż zrobi się gładki i kremowy, bez grudek. Potem wlewam ubitą śmietankę, wanilię i sok z cytryny i ubijam już tylko krótko – tyle, żeby się połączyło. Za długie miksowanie i masa robi się rzadka, a tego nie chcemy.

4. Wsypuję maliny – kilka rozgniatam widelcem, żeby masa ładnie się zaróżowiła, resztę zostawiam w całości. Dorzucam posiekane pistacje. Na koniec wlewam rozpuszczoną żelatynę cienkim strumieniem i mieszam szpatułką od dołu do góry, spokojnie, żeby nie wybić powietrza.

5. Wylewam masę malinową na schłodzony spód, wygładzam wierzch i wstawiam do lodówki na godzinę, najlepiej dwie. Musi się ściąć na tyle, żeby druga warstwa po niej nie przeszła. Palcem sprawdzam – powierzchnia ma być sprężysta, nie klejąca.

6. W drugiej misce łączę serek kremowy z roztopioną białą czekoladą, dolewam ubitą śmietankę i wanilię. Miksuję krótko, dosłownie moment. Jeśli używam żelatyny, dodaję ją teraz i od razu mieszam – biała czekolada tężeje szybko, więc nie ma co się grzebać.

7. Jasną masę wykładam na schłodzoną warstwę malinową łyżką, po trochu, i dopiero potem rozprowadzam. Jak się leje prosto z miski, robi się dziura w różowej warstwie. Wygładzam wierzch i wstawiam do lodówki na minimum 4 godziny, a najlepiej na całą noc.

8. Przed podaniem układam na wierzchu świeże maliny i posypuję posiekanymi pistacjami. Kroję nożem zanurzonym w gorącej wodzie i wytartym do sucha – po każdym kawałku od nowa. Wtedy plastry wychodzą równe, a warstwy się nie rozmazują.

Malinowy sernik na zimno z pistacjami i białą czekoladą - bez piekarnika, nastawiam wieczorem, a rano stoi gotowy jak z cukierni

Rady babci:

Pistacje podpraż chwilę na suchej patelni, aż zaczną pachnieć – smak robi się dużo wyraźniejszy niż z surowych.

Serek i śmietanka powinny być z lodówki, ale żelatyna letnia. Jeśli wlejesz gorącą do zimnej masy, zetnie się w nitki i już ich nie rozmieszasz.

Masa wyszła zbyt rzadka? Wstaw ją do lodówki na dwadzieścia minut i dopiero potem wylewaj na spód – zgęstnieje i nie wsiąknie w ciastka.

Wyłóż tortownicę papierem do pieczenia, także boki. Wyjęcie gotowego sernika idzie wtedy bez nerwów i bez odcinania nożem.

Jeśli różowa warstwa nie chce się ściąć, to zwykle wina żelatyny – następnym razem rozpuść ją w wodzie dopiero po napęcznieniu i sprawdź, czy nie zaczęła już tężeć w miseczce.

Jak przechowywać:

Trzymam w lodówce do 3 dni, przykryty folią albo w zamkniętym pojemniku, żeby nie nabrał zapachu innych rzeczy. Można też zamrozić na miesiąc, ale zrób to przed dekorowaniem – maliny kładziesz dopiero po rozmrożeniu. Rozmrażaj powoli w lodówce, nie na blacie.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast malin sprawdzą się truskawki, jagody albo mieszanka owoców. Pistacje spokojnie zastąpisz migdałami lub orzechami laskowymi. Na wersję bezglutenową weź odpowiednie ciastka, a na lżejszą – serek light i śmietankę 18%.

Z czym podać:

Wyjmij z lodówki kwadrans przed podaniem, wtedy smakuje najpełniej. Podaję z kawą albo z herbatą earl grey, czasem z domowym musem malinowym ze świeżych owoców.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy mogę zrobić ten sernik dzień wcześniej?

Nie tylko możesz – tak wychodzi lepiej. Po nocy w lodówce warstwy dobrze się ścinają, a smaki się przegryzają. Maliny i pistacje na wierzch dosypuj dopiero tuż przed podaniem, żeby nie puściły soku.

Wyjdzie z mrożonych malin?

Wyjdzie, tylko rozmroź je wcześniej i porządnie odsącz na sitku. Nadmiar wody rozrzedza masę i deser potem nie trzyma formy. Do dekoracji na wierzch lepiej mieć świeże owoce.

Ile taki deser wytrzyma w lodówce?

Do 4 dni bez straty smaku. Zawsze przykrywaj folią albo trzymaj w pojemniku – inaczej wierzch obsycha, a masa łapie zapachy z lodówki.

Czym zastąpić żelatynę?

Żelatyna trzyma tu wszystko w całości, bez niej deser się rozjedzie. Możesz spróbować agaru, ale daj go trochę mniej niż żelatyny. Mąka ziemniaczana też zadziała, tyle że masa wyjdzie inna w konsystencji.

Da się zamienić pistacje na inne orzechy?

Jasne. Orzechy włoskie dadzą wyrazisty, lekko gorzkawy smak, migdały będą łagodne, a nerkowce najbardziej kremowe. Każdy wariant jest dobry, po prostu inny.

U mnie w domu ten sernik nigdy nie dotrwał do drugiego dnia, choć zawsze planuję inaczej. Smacznego!