Malinowa tarta jogurtowa bez pieczenia – spód z herbatników, krem z jogurtu greckiego i tyle malin, że piekarnik może zostać zimny
Robię ją zawsze wtedy, kiedy w kuchni jest tak gorąco, że o piekarniku nie ma mowy. Spód z pokruszonych herbatników, na nim gęsty krem z jogurtu greckiego i serka, a w środku maliny i brzoskwinie. Nic się nie piecze, wszystko robi lodówka. Nastawiam wieczorem, a następnego dnia mam gotowy deser dla ośmiu osób.

Składniki:
Spód
- 200 g kruchych ciasteczek maślanych
- 100 g masła
- 2 łyżki cukru
Masa jogurtowa
- 500 g gęstego jogurtu greckiego
- 250 g kremowego serka do smarowania, typu twarogowego, albo mascarpone
- 150 g cukru pudru
- 20 g żelatyny (dwa opakowania)
- 100 ml gorącej wody do żelatyny
- skórka otarta z jednej cytryny
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego albo dwie łyżeczki cukru wanilinowego
Owoce
- 250 g świeżych malin
- 2 dojrzałe brzoskwinie
- 2 łyżki cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
Przygotowanie:
1. Herbatniki wsypuję do woreczka i rozjeżdżam wałkiem, aż zrobi się z nich piasek. Blender też da radę, tylko pilnuj, żeby nie zmielić ich na pył – odrobina większych okruchów daje potem przyjemny chrupot.
2. Masło rozpuszczam w rondelku albo w mikrofalówce, byle nie zagotować. Wlewam do okruchów, dosypuję dwie łyżki cukru i mieszam łyżką tak długo, aż masa wygląda jak mokry piasek i lepi się w dłoni.
3. Wykładam to do formy o średnicy 26 cm, najlepiej takiej z wyjmowanym dnem. Dociskam dnem szklanki albo płaską łyżką, równo po całym spodzie i kawałek na boki. Im mocniej dociśniesz, tym mniej będzie się kruszyć przy krojeniu.
4. Formę wstawiam do lodówki na pół godziny. W tym czasie zajmuję się owocami: brzoskwinie myję, przekrawam na pół, pestkę do kosza, a miąższ tnę w cienkie plasterki. Maliny płuczę pod leciutkim strumieniem wody i rozkładam na ręczniku papierowym do wyschnięcia – mokre owoce rozwodnią mi krem. Skrapiam wszystko łyżką soku z cytryny, posypuję dwiema łyżkami cukru i zostawiam.
5. Żelatynę wsypuję do miseczki i zalewam gorącą wodą, cały czas mieszając widelcem. Ma się rozpuścić do końca, bez ani jednej drobinki na dnie. Odstawiam, żeby przestygła – ma być letnia, ale nadal płynna. Gorącej nie wlewaj, bo jogurt się zetnie.
6. W dużej misce łączę jogurt grecki z serkiem. Dosypuję cukier puder, wanilię i otartą skórkę z cytryny. Mieszam trzepaczką do gładkości, bez ubijania na siłę – chodzi tylko o to, żeby nie było grudek serka.
7. Teraz najważniejszy moment. Ostudzoną żelatynę wlewam do masy cienkim strumieniem, jedną ręką lejąc, drugą mieszając. Szybko, energicznie, bez zastanawiania się. Jak wlejesz wszystko naraz i zostawisz, zrobią się gumowate nitki.
8. Odstawiam masę na kilka minut i patrzę. Kiedy zaczyna lekko gęstnieć i spływa z łyżki wolniej niż na początku, wsypuję większość malin i plasterków brzoskwiń. Mieszam ostrożnie, żeby maliny się nie rozpadły. Garść owoców zostawiam na wierzch.
9. Wyjmuję zimny spód z lodówki i wykładam na niego całą masę. Wyrównuję łopatką, a na koniec przejeżdżam po wierzchu nożem zamoczonym w ciepłej wodzie – wtedy jest gładko jak stół. Na górze układam resztę malin i brzoskwiń. Nie żałuj, niech to wygląda apetycznie.
10. Wstawiam do lodówki na cztery godziny, a najchętniej na całą noc. Potem obwiązuję brzegi formy ścierką zmoczoną w ciepłej wodzie, przytrzymuję chwilę i tarta schodzi z rantu sama. Kroję na porcje prosto z lodówki.

Rady babci:
Jeśli masa po dodaniu żelatyny zrobiła się z grudkami, przepuść ją przez sitko – uratujesz krem, zanim wyląduje na spodzie.
Spód się kruszy przy krojeniu? Następnym razem dociśnij mocniej i potrzymaj w lodówce nie pół godziny, tylko godzinę.
Nóż zamaczaj w gorącej wodzie i wycieraj po każdym cięciu, wtedy kawałki mają czyste brzegi i nie ciągną za sobą kremu.
Nie skracaj chłodzenia. Po dwóch godzinach masa wygląda na gotową, ale rozjedzie się na talerzu – potrzebne są pełne cztery.
Jeśli brzoskwinie są bardzo soczyste, osusz plasterki na ręczniku, zanim wrzucisz je do masy, bo puszczą wodę i krem zrobi się rzadszy.
Jak przechowywać:
Trzymam ją w lodówce przykrytą folią spożywczą albo w zamkniętym pojemniku, żeby nie wyschła i nie nabrała obcych zapachów. Najlepsza jest przez pierwsze dwa dni, kiedy spód jest jeszcze chrupiący, ale spokojnie wytrzyma trzy. Mrozić nie ma po co – masa jogurtowa po rozmrożeniu się rozrzedza, a owoce robią się wodniste.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast mascarpone zmiksuj gęsty twaróg z odrobiną śmietany albo weź zwykły serek śmietankowy. Maliny i brzoskwinie możesz podmienić na truskawki, borówki, jeżyny czy morele – co masz w sezonie. Na wersję bezglutenową użyj bezglutenowych ciastek, a jogurt grecki zastąp kokosowym, jeśli chcesz deser bez nabiału.
Z czym podać:
Podaję prosto z lodówki, pokrojoną w spore trójkąty, do kawy albo dobrej herbaty. Na wierzch czasem dorzucam łyżkę jogurtu, kilka listków mięty albo sypię odrobinę cukru pudru tuż przed wniesieniem na stół.
Najczęściej zadawane pytania:
Czym zastąpić mascarpone w tej tarcie?
Sprawdzi się serek śmietankowy albo gładki, dobrze zmiksowany twarożek z odrobiną śmietany. Ważne, żeby był łagodny i kremowy, bo ostrzejszy w smaku ser zagłuszy jogurt i owoce.
Po czym poznam, że tarta jest już gotowa do krojenia?
Dotknij wierzchu palcem – masa ma być sprężysta i nie może się przesuwać. Minimum to cztery godziny w lodówce, ale po nocy kroi się dużo równiej.
Czy mogę zrobić ją z innymi owocami?
Jasne. Borówki, truskawki, jeżyny czy nektarynki pasują tak samo dobrze. Trzymaj się owoców, które nie puszczają za dużo soku, albo osusz je wcześniej na ręczniku.
Dlaczego w mojej masie zrobiły się gumowate nitki?
To znak, że żelatyna była za gorąca albo wlana za wolno w jedno miejsce. Zawsze rozpuszczaj ją osobno w gorącej wodzie, ostudź do letniej i wlewaj cienkim strumieniem, cały czas mieszając.
Czy taki deser jest lżejszy niż zwykłe ciasto z kremem?
Ma mniej tłuszczu niż ciasta na kremie maślanym, a jogurt grecki dorzuca białko i wapń. Nadal jest to jednak deser z cukrem pudrem i masłem w spodzie, więc kawałek na osobę w zupełności wystarczy.