Makaron z karmelizowaną cebulą i camembertem – dwie cebule, jedna patelnia i obiad, po którym nikt nie pyta o dokładkę, tylko sam sięga
Zwykły makaron, a smakuje jak coś z niedzieli. Cała tajemnica siedzi w cebuli – trzeba jej dać czas na patelni, żeby zrobiła się miękka i słodka. Potem wystarczy śmietana i kawałek sera, który sam się rozpuści. Trzydzieści minut i mam na stole porządne danie dla dwóch osób.

Składniki:
Podstawowe składniki
- 2 duże cebule
- 250 g makaronu
- 2 ząbki czosnku
- 150 g sera camembert
Sos
- 1 łyżka masła
- 200 g śmietany
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 1 chochla wody spod makaronu
Przyprawy
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- Sól i pieprz do smaku
- 1 łyżka świeżego rozmarynu lub tymianku
Przygotowanie:
1. Zaczynam od deski. Obie cebule kroję w cienkie plasterki – im cieńsze, tym szybciej zmiękną. Czosnek siekam drobno, a camembert tnę na mniejsze kawałki, żeby potem nie leżał na patelni jednym klockiem.
2. Stawiam garnek z wodą na makaron i solę ją porządnie. Nie żałuję soli, bo makaron bierze jej tyle, ile potrzebuje.
3. Na dużej patelni rozpuszczam łyżkę masła i wrzucam cebulę. Ogień mam mały, taki spokojny. Smażę ją tak z kwadrans, mieszając od czasu do czasu. Cebula ma zmięknąć i opaść, a nie przypalić się na brzegach.
4. Wlewam dwie łyżki oliwy i smażę dalej, jeszcze jakieś dziesięć minut. W tym czasie cebula robi się złota i słodka. Jak zacznie się zbyt szybko rumienić, dolewam odrobinę wody i schodzę z ognia niżej.
5. Wrzucam makaron do wrzątku. Gotuję go krócej, niż mówi opakowanie – minutę, dwie mniej. Reszta dojdzie mu w sosie i będzie w sam raz.
6. Do cebuli dorzucam posiekany czosnek, łyżeczkę słodkiej papryki, sól i pieprz. Mieszam kilkanaście sekund, aż zapachnie – dłużej nie, bo czosnek zaraz zgorzknieje.
7. Wlewam śmietanę, wkładam kawałki camemberta i sypię posiekany rozmaryn albo tymianek. Gotuję na małym ogniu i mieszam, aż ser się rozpuści i sos zrobi się gładki. Nie odchodzę wtedy od patelni.
8. Odlewam chochlę wody spod makaronu i przekładam makaron prosto na patelnię. Dolewam tę wodę i mieszam wszystko przez chwilę, aż sos oblepi każdą nitkę. Próbuję i dosalam, jeśli trzeba. Zdejmuję z ognia, kiedy sos jest jeszcze luźny.

Rady babci:
Nie sól cebuli na początku smażenia. Puści wodę i zamiast się karmelizować, będzie się dusić.
Jak sos zrobił się za gęsty, dolej jeszcze trochę wody spod makaronu – dodam łyżka po łyżce, aż będzie jak trzeba.
Sos za rzadki? Podgrzej go chwilę bez makaronu, ale pilnuj, żeby nie odparował za mocno, bo zrobi się ciężki i tłusty.
Camembert ze skórką daje mocniejszy, bardziej wyrazisty smak. Jak wolisz łagodniej, skórkę odetnij.
Cebula się przypaliła w jednym miejscu? Wyjmij te ciemne kawałki od razu, bo inaczej cały sos będzie gorzki.
Jak przechowywać:
W lodówce, w zamkniętym pojemniku, wytrzyma dwa dni. Odgrzewam na patelni z odrobiną mleka albo wody, bo sam z siebie zgęstnieje. Do mikrofalówki wstawiam tylko w ostateczności i zawsze z łyżką płynu.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast śmietany można wziąć śmietankę roślinną albo mleko wymieszane z odrobiną serka kremowego. Ser też nie musi być jeden – camembert, gorgonzola czy kozi sprawdzą się równie dobrze.
Z czym podać:
Podaję od razu z patelni, z dokładką świeżo mielonego pieprzu i gałązką ziół na wierzchu. Do tego prosta sałata z octem albo kromka chleba, żeby wybrać sos z talerza.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy naprawdę trzeba smażyć cebulę aż tak długo?
Tak, i to jest cała robota w tym daniu. Powolne smażenie na niewielkim ogniu wyciąga z cebuli naturalną słodycz. Na szybkim ogniu dostaniesz tylko przypaloną cebulę, a nie ten głęboki smak.
Jaki makaron najlepiej pasuje do tego sosu?
Każdy da radę, ale najlepiej trzymają sos kształty z zakamarkami – penne, fusilli albo farfalle. Długi makaron też zadziała, tylko wtedy dokładniej go wymieszaj na patelni.
Mogę użyć innego sera niż camembert?
Spokojnie. Dobrze wychodzi z gorgonzolą, kiedy chcesz ostrzejszy smak, albo z serem kozim, jeśli lubisz kwaskowatą nutę. Ważne, żeby ser dobrze się topił.
Da się to przygotować wcześniej?
Cebulę można usmażyć dzień wcześniej i trzymać w lodówce – to i tak najdłuższy etap. Sos i makaron rób już na świeżo, bo odgrzewany makaron nigdy nie jest taki sam.
Po co ta woda spod makaronu, skoro jest już śmietana?
W tej wodzie jest skrobia i to ona łączy sos z makaronem. Bez niej sos spływa na dno talerza, zamiast trzymać się makaronu. Zawsze odlewam chochlę, zanim odcedzę.