Łatwe chow mein z kurczakiem – cała patelnia gotowa w pół godziny, a makaron wychodzi taki jak z chińskiej knajpki

Chow mein u mnie w domu robi się wtedy, gdy wszyscy są głodni, a ja nie mam ochoty stać przy garnkach pół wieczoru. Cała robota to krojenie, bo samo smażenie trwa siedem minut. Kurczak zostaje soczysty, warzywa chrupią, makaron wsiąka w sos i lekko przypieka się na brzegach. Jedna patelnia, jedna miska do zmywania i pełny obiad dla pięciu osób.

Łatwe chow mein z kurczakiem - cała patelnia gotowa w pół godziny, a makaron wychodzi taki jak z chińskiej knajpki

4,8/5 · 150 ocen

Przygotowanie23 min
Pieczenie / gotowanie7 min
Razem30 min
Porcje5
Kalorie612 kcal

Składniki:

  • 450 g świeżego makaronu chow mein
  • 450 g udek z kurczaka bez skóry i kości, pokrojonych w cienkie paski
  • 2 szklanki kiełków fasoli mung, wypłukanych i osuszonych
  • 2 szklanki drobno poszatkowanej kapusty
  • 1 szklanka drobno pokrojonego selera naciowego
  • 1 szklanka marchewki pokrojonej w cienkie paski
  • 2 zielone cebulki, pokrojone na kawałki po 2,5 cm
  • 2 łyżeczki oleju roślinnego lub innego o neutralnym smaku

Sos do makaronu

  • 2 łyżki zwykłego sosu sojowego
  • 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
  • 3 łyżki sosu ostrygowego lub wegetariańskiego sosu do dań stir-fry
  • 2 łyżki wytrawnego wina ryżowego Shaoxing, sherry albo bulionu drobiowego
  • 2 łyżeczki oleju sezamowego
  • 1 łyżeczka białego cukru
  • ¼ łyżeczki białego lub czarnego pieprzu
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • 4 ząbki czosnku, drobno pokrojone
  • ½ szklanki niskosodowego bulionu drobiowego

Marynata do kurczaka

  • 2 łyżeczki zwykłego sosu sojowego
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej
  • 2 łyżeczki zimnej wody

Przygotowanie:

1. Zaczynam od mięsa. Pokrojone w cienkie paski udka wrzucam do miski, dolewam sos sojowy i wodę, dosypuję skrobię i mieszam ręką, aż każdy kawałek się oklei. Odstawiam na 10 minut – w tym czasie zrobię resztę.

2. W małej miseczce łączę wszystkie składniki sosu do makaronu. Skrobię mieszam porządnie, bo lubi osiadać na dnie. Zamieszam jeszcze raz tuż przed wlaniem na patelnię.

3. Teraz kroję warzywa i ustawiam wszystko przy kuchence – marchew, seler, kapustę, kiełki i cebulkę osobno. Może się to wydawać przesadą, ale gdy patelnia się rozgrzeje, nie będzie chwili na szukanie deski.

4. Makaron wkładam do dużej miski i zalewam wrzątkiem. Trzymam tylko 10-15 sekund, aż nitki się rozluźnią i dadzą rozdzielić palcami. Odcedzam na durszlaku. Jeśli gdzieś się zbił w kulę, przecinam nożyczkami – szybciej i nic nie porwę.

5. Na dużej patelni albo w woku rozgrzewam łyżeczkę oleju na średnim ogniu. Wkładam kurczaka razem z marynatą – powinno od razu zaskwierczeć. Smażę, przewracając od czasu do czasu, aż mięso będzie prawie gotowe.

6. Dorzucam marchew, seler i kapustę. Marchew idzie pierwsza, bo jest najtwardsza, ale przy takich cienkich paskach spokojnie mogą wejść razem. Smażę, aż warzywa zmiękną, ale wciąż będą się broniły pod widelcem. Potem zsuwam wszystko na jedną stronę patelni.

7. Na wolne miejsce wlewam resztę oleju, kładę makaron i zalewam sosem. Mieszam z warzywami i kurczakiem przez jakieś 30 sekund, aż każda nitka nasiąknie i się zaróżowi od ciemnego sosu. Nie mieszam bez przerwy – niech makaron ma chwilę kontaktu z gorącym dnem, wtedy złapie te przypieczone brzeżki.

8. Na koniec wsypuję kiełki i zieloną cebulkę. Jeszcze 10 sekund na ogniu i zdejmuję. Kiełki mają zostać chrupiące, nie ugotowane. Podaję od razu, prosto z patelni.

Rady babci:

Wszystko pokrój, zanim włączysz palnik. To danie robi się szybciej, niż zdążysz obrać marchewkę – jak zaczniesz kroić w trakcie, kurczak zdąży wyschnąć.

Makaronu nie trzymaj we wrzątku dłużej niż te kilkanaście sekund. On dojdzie na patelni, a rozgotowany rozpadnie się w sosie na papkę.

Jeśli sos wyszedł zbyt gęsty i klei się do dna, wlej dwie łyżki bulionu albo wody i wymieszaj. Za rzadki? Zostaw jeszcze pół minuty na mocniejszym ogniu, skrobia zrobi swoje.

Nie wkładaj wszystkiego naraz na małą patelnię. Stłoczone składniki zaczną się dusić we własnym soku zamiast smażyć. Lepiej podzielić na dwie tury niż potem żałować.

Patelnia musi być naprawdę gorąca, zanim cokolwiek na nią trafi. Letnie dno to najczęstszy powód, że domowe chow mein wychodzi blade i mdłe.

Jak przechowywać:

W zamkniętym pojemniku w lodówce trzyma się do 3 dni i – powiem szczerze – następnego dnia smakuje jeszcze lepiej, bo makaron przez noc nabiera sosu. Odgrzewając w mikrofalówce, skrop odrobiną wody, żeby nie wysechł. Najlepiej jednak wrzucić na gorącą patelnię z kroplą oleju, wtedy wraca chrupkość.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast świeżego makaronu chow mein można wziąć suszony makaron jajeczny, a w ostateczności nawet linguine. Udka spokojnie zastąpisz piersią, wieprzowiną albo tofu, jeśli robisz wersję bez mięsa – wtedy dołóż też więcej warzyw. Gdy nie masz sosu ostrygowego, zmieszaj sos hoisin z odrobiną sojowego, wyjdzie podobnie.

Z czym podać:

Podaję w jednej dużej misce na środek stołu, żeby każdy nakładał sobie sam. Do tego brokuły na parze z czosnkiem albo sałatka z ogórka z octem ryżowym, a obok miseczka oleju chili dla tych, co lubią ostrzej.

Najczęściej zadawane pytania:

Jaki makaron kupić do chow mein?

Najlepszy jest świeży makaron chow mein z lodówki – ma właściwą sprężystość i nie rozpada się na patelni. Suszony makaron jajeczny też się sprawdzi, wystarczy go krótko namoczyć w gorącej wodzie zamiast gotować.

Czy mogę użyć piersi zamiast udek?

Tak, pierś będzie dobra, tylko krój ją naprawdę cienko i nie trzymaj długo na ogniu, bo szybciej wysycha. Równie dobrze sprawdzi się wieprzowina albo tofu.

Jakie jeszcze warzywa mogę dorzucić?

Papryka, brokuły, groszek cukrowy albo cienko pokrojona cukinia – wszystko, co zostaje chrupiące. Pamiętaj tylko o kolejności: twardsze na patelnię wcześniej, delikatne na sam koniec.

Jak zrobić to danie bez mięsa?

Zamiast kurczaka użyj tofu albo tempehu, podsmażonych osobno do zarumienienia. Sos ostrygowy zamień na wegetariański sos do dań stir-fry, reszta zostaje bez zmian.

Czym zastąpić wino Shaoxing?

Wytrawne sherry jest najbliższe w smaku, mirin też da radę, choć doda trochę słodyczy. Jeśli nie chcesz alkoholu, wlej po prostu bulion drobiowy.

U mnie ta patelnia nigdy nie dojeżdża do końca stołu – rozchodzi się po drodze. Smacznego!