Kotlety z serka wiejskiego i otrębów owsianych – bez mięsa, bez mąki, a smażą się w kwadrans

Mam takie dni, że nie chce mi się stać przy garnkach, a kolacja musi być. Wtedy sięgam po serek wiejski i otręby. Masa robi się w pięć minut, a z patelni schodzą złociste, miękkie w środku kotleciki, których nikt nie podejrzewa o brak mięsa. Wychodzi ich czternaście, więc starczy i na jutrzejsze śniadanie.

Kotlety z serka wiejskiego i otrębów owsianych - bez mięsa, bez mąki, a smażą się w kwadrans

3,7/5 · 23 oceny

Przygotowanie15 min
Pieczenie / gotowanie15 min
Razem30 min
Porcje4 / ok. 14 kotlecików

Składniki:

Masa kotletowa

  • 300 g pełnotłustego serka wiejskiego
  • 4 jajka
  • 200 g otrębów owsianych
  • 2 gałązki świeżej zielonej cebulki

Przyprawy

  • sól do smaku
  • świeżo mielony czarny pieprz do smaku
  • ulubione przyprawy – u mnie czosnek granulowany i słodka papryka w proszku

Do smażenia

  • olej roślinny

Przygotowanie:

1. Zieloną cebulkę siekam drobno, razem z zieloną częścią. Im drobniej, tym lepiej – wtedy rozejdzie się po całej masie, a nie będzie sterczeć z kotleta.

2. Do dużej miski wykładam serek wiejski, wsypuję otręby owsiane i dodaję posiekaną cebulkę. Mieszam łyżką, aż otręby rozejdą się równo w serku.

3. Doprawiam solą i świeżo mielonym pieprzem, dosypuję czosnek granulowany i słodką paprykę. Nie żałuję soli – otręby są mdłe i potrafią zjeść cały smak.

4. Wbijam cztery jajka i mieszam dokładnie, aż masa będzie jednolita, bez suchych gniazd otrębów. Na tym etapie wydaje się luźna i nie ma się co martwić.

5. Miskę przykrywam i wstawiam do lodówki na godzinę. Otręby przez ten czas piją wilgoć, masa gęstnieje i dopiero wtedy da się z niej ulepić cokolwiek sensownego.

6. Rozgrzewam na patelni cienką warstwę oleju. Musi być gorący – wrzucona odrobina masy powinna od razu zaskwierczeć, inaczej kotlety nasiąkną tłuszczem.

7. Nabieram masę łyżką i układam na patelni, spłaszczając na niewielkie placuszki. Zostawiam między nimi odstępy, żeby dało się je swobodnie przewrócić.

8. Smażę na średnim ogniu po kilka minut z każdej strony, aż spód zrobi się złocisty i sam odchodzi od patelni. Nie ruszam ich wcześniej, bo się rozłażą.

9. Gotowe kotleciki przekładam na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, żeby oddały nadmiar tłuszczu. Potem smażę kolejną partię, dolewając odrobinę oleju.

Kotlety z serka wiejskiego i otrębów owsianych - bez mięsa, bez mąki, a smażą się w kwadrans

Rady babci:

Jeśli masa po lodówce dalej jest za rzadka i spływa z łyżki, dosyp jeszcze garść otrębów i odczekaj kwadrans – nie dolewaj mąki, bo kotlety zrobią się kluchowate.

Kotlety rozpadają się na patelni? Zwykle znaczy, że olej był za zimny albo przewracałeś je za wcześnie. Poczekaj, aż spód sam puści patelnię.

Za mocny ogień to najczęstszy błąd – wierzch będzie ciemny, a środek surowy i wilgotny. Średni płomień i cierpliwość załatwiają sprawę.

Usmaż najpierw jeden próbny kotlecik i spróbuj. Łatwiej doprawić resztę masy niż ratować solą czternaście gotowych sztuk.

Smaż partiami. Zatłoczona patelnia stygnie, kotlety zaczynają się dusić zamiast rumienić i wychodzą blade.

Jak przechowywać:

W szczelnym pojemniku w lodówce stoją spokojnie trzy dni. Wystudzone można też zamrozić, a potem odgrzać na patelni albo w piekarniku. Ja odgrzewam na kropli oleju – wtedy wracają im chrupiące brzegi.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast serka wiejskiego sprawdzi się gęsty jogurt grecki albo twaróg zmiksowany na gładko. Otręby owsiane można zastąpić zmielonymi płatkami owsianymi lub bułką tartą, tylko wtedy błonnika będzie znacznie mniej. Zieloną cebulkę śmiało zamień na szczypiorek albo drobno posiekany koperek – smak pójdzie w inną stronę, ale też dobrą.

Z czym podać:

U mnie w domu idą z surówką z marchewki i jabłka albo z sosem jogurtowym z czosnkiem i koperkiem. Na większy głód podaję je z kaszą jaglaną lub ziemniakami z wody, a na zimno wkładam do bułki jak kotlet do kanapki.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy muszę chłodzić masę przez godzinę, czy da się to pominąć?

Godzina w lodówce daje otrębom czas, żeby napęczniały – dzięki temu masa się skleja i łatwo się formuje. Jak się bardzo spieszysz, odczekaj chociaż piętnaście minut, ale licz się z tym, że kotlety będą bardziej miękkie i kapryśne przy przewracaniu.

Ile minut smażyć kotlety, żeby były złociste i się nie rozpadły?

Trzy do czterech minut z każdej strony na średnim ogniu. Kotlet jest gotowy do przewrócenia dopiero wtedy, gdy spód sam odchodzi od patelni – jeśli stawia opór, daj mu jeszcze minutę.

Na jakim oleju najlepiej je smażyć?

Rzepakowy, słonecznikowy albo kokosowy – dobrze znoszą temperaturę i nie przebijają smaku serka. Wystarczy cienka warstwa na dnie, kotlety nie mają się w tłuszczu kąpać.

Mogę zmienić przyprawy na inne?

Jak najbardziej, to najbardziej wdzięczna część tego przepisu. Suszony majeranek, kmin rzymski, wędzona papryka czy odrobina curry – każda wersja daje zupełnie inne kotlety, a masa się na to nie obrazi.

Czy te kotlety można upiec zamiast smażyć?

Można, choć wtedy tracą chrupiącą skorupkę i wychodzą bardziej miękkie. Układam je na papierze do pieczenia, skrapiam olejem i piekę w 200 stopniach około 20-25 minut, przewracając w połowie.

Zrób pierwszą partię wieczorem, a rano zobaczysz, ile zostało w pojemniku – u mnie zwykle niewiele. Smacznego!