Kotlety jajeczne ze szpinakiem – cztery jajka, garść szpinaku i dwadzieścia minut, a talerz pusty jak po świętach
Robię je zawsze wtedy, gdy w lodówce jest pusto, a jeść trzeba. Cztery jajka, garść świeżego szpinaku i łyżka mąki – tyle. Wychodzą miękkie w środku, złociste z wierzchu, a szpinak daje tę lekką goryczkę, która przełamuje słodkawe jajko. Smażę je na małej patelni, jedna porcja po drugiej, i nigdy nie starcza.

Składniki:
Składniki główne
- 4 jajka
- 100 g świeżego szpinaku
- 2 łyżki mąki pszennej
- sól i pieprz do smaku
- 1 łyżka oleju roślinnego
Przygotowanie:
1. Szpinak przebieram z twardszych ogonków i płuczę w zimnej wodzie, najlepiej w dwóch wodach, bo między listkami lubi siedzieć piasek.
2. Odsączam go dokładnie i osuszam – u mnie idzie po prostu na ściereczkę, którą zwijam i przyciskam dłonią. Mokry szpinak rozwodni masę i kotlety będą się rozłazić.
3. Siekam listki drobno, nożem, na desce. Im drobniej, tym równiej rozejdą się w jajku i tym łatwiej będzie formować kotleciki.
4. W misce roztrzepuję cztery jajka widelcem – nie mikserem, wystarczy, żeby żółtka połączyły się z białkami.
5. Wsypuję dwie łyżki mąki pszennej i mieszam do gładkości, żeby nie zostały grudki. Dopiero potem dorzucam posiekany szpinak.
6. Solę i pieprzę. Nie żałuję soli, bo jajko samo w sobie jest mdłe, a szpinak niczego nie doprawi za mnie. Mieszam wszystko dokładnie, aż szpinak będzie równomiernie w całej masie.
7. Na patelnię wlewam łyżkę oleju i rozgrzewam porządnie. Kropla masy wrzucona na próbę ma od razu zaskwierczeć – jeśli tylko leniwie się rozpływa, patelnia jest za zimna i kotlety przywrą.
8. Nakładam masę łyżką, po porcji na kotlecik, i lekko rozprowadzam wierzchem łyżki na okrągłe placuszki. Nie robię ich za dużych, bo trudniej je przewrócić.
9. Smażę na średnim ogniu po 2-3 minuty z każdej strony, aż spód będzie złocisty. Przewracam szeroką łopatką, jednym pewnym ruchem – to nie jest masa, która wybaczy dłubanie.
10. Zdejmuję na talerz i podaję od razu, ciepłe. Kolejną partię smażę na tym, co zostało na patelni, dolewając olej tylko jeśli naprawdę wsiąkł.
Rady babci:
Jeśli masa wydaje się zbyt rzadka i rozlewa się po patelni, odstaw ją na pięć minut – mąka napęcznieje i zgęstnieje. Dopiero gdy to nie pomoże, dosyp odrobinę mąki.
Kotlety przywierają prawie zawsze z jednego powodu: zimna patelnia. Rozgrzej olej, aż zacznie lekko falować, i dopiero wtedy nakładaj masę.
Za duży ogień zetnie wierzch, a środek zostanie surowy. Średni płomień i cierpliwość – to cała tajemnica.
Nie przewracaj kotletów za wcześnie. Poczekaj, aż brzegi wyraźnie się zetną i zmatowieją, wtedy same puszczą patelnię.
Jeśli kotlecik rozpadł się przy przewracaniu, nie ratuj go na siłę – zsuń kawałki razem łopatką i dosmaż. Smak ten sam, a i tak zjadam takie prosto z patelni.
Jak przechowywać:
Najlepsze są prosto z patelni, ale w szczelnym pojemniku wytrzymają w lodówce dwa dni. Przed podaniem odgrzewam je krótko na suchej patelni albo w piekarniku, żeby wierzch znów zrobił się chrupki – w mikrofalówce robią się gumowate.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast świeżego szpinaku można wziąć mrożony, tylko trzeba go rozmrozić i wycisnąć z wody naprawdę porządnie. Mąkę pszenną zastąpi mąka z ciecierzycy albo kukurydziana – kotlety wyjdą wtedy nieco bardziej chrupiące i bezglutenowe.
Z czym podać:
Podaję je z sałatką z pomidorów albo z dipem jogurtowym z czosnkiem. Świetnie sprawdzają się też na kanapce, z rukolą i odrobiną pikantnego majonezu.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy szpinak trzeba wcześniej podsmażyć albo sparzyć?
Nie trzeba, surowy posiekany szpinak zmięknie w czasie smażenia. Ważne jest tylko, żeby był dobrze osuszony po myciu – nadmiar wody rozrzedzi masę i kotlety będą się rozpadać.
Dlaczego moje kotlety rozpadają się na patelni?
Najczęściej przez mokry szpinak albo za zimną patelnię. Odciśnij liście do sucha, rozgrzej olej porządnie i nie przewracaj kotletów, dopóki brzegi się nie zetną.
Czym zastąpić mąkę pszenną?
Sprawdzi się mąka kukurydziana albo z ciecierzycy w tej samej ilości. Kotlety będą wtedy trochę bardziej chrupiące i nadadzą się dla osób na diecie bezglutenowej.
Czy smakują też na zimno?
Tak, po wystudzeniu trzymają kształt i dobrze znoszą pakowanie. Biorę je do pracy albo na wycieczkę, zawinięte w papier – są wtedy zwarte, choć bez chrupkości.
Jak doprawić je bez soli?
Postaw na zioła: koperek, natka pietruszki albo szczypiorek dają wyraźny smak i dobrze pasują do jajek. Odrobina pieprzu i starty czosnek też zrobią robotę.