Kotlety jajeczne ze szpinakiem – cztery jajka, garść szpinaku i dwadzieścia minut, a talerz pusty jak po świętach

Robię je zawsze wtedy, gdy w lodówce jest pusto, a jeść trzeba. Cztery jajka, garść świeżego szpinaku i łyżka mąki – tyle. Wychodzą miękkie w środku, złociste z wierzchu, a szpinak daje tę lekką goryczkę, która przełamuje słodkawe jajko. Smażę je na małej patelni, jedna porcja po drugiej, i nigdy nie starcza.

Kotlety jajeczne ze szpinakiem - cztery jajka, garść szpinaku i dwadzieścia minut, a talerz pusty jak po świętach

4,2/5 · 50 ocen

Przygotowanie10 min
Pieczenie / gotowanie10 min
Razem20 min
Porcje4 / 4 porcje
Kalorie180 kcal

Składniki:

Składniki główne

  • 4 jajka
  • 100 g świeżego szpinaku
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 łyżka oleju roślinnego

Przygotowanie:

1. Szpinak przebieram z twardszych ogonków i płuczę w zimnej wodzie, najlepiej w dwóch wodach, bo między listkami lubi siedzieć piasek.

2. Odsączam go dokładnie i osuszam – u mnie idzie po prostu na ściereczkę, którą zwijam i przyciskam dłonią. Mokry szpinak rozwodni masę i kotlety będą się rozłazić.

3. Siekam listki drobno, nożem, na desce. Im drobniej, tym równiej rozejdą się w jajku i tym łatwiej będzie formować kotleciki.

4. W misce roztrzepuję cztery jajka widelcem – nie mikserem, wystarczy, żeby żółtka połączyły się z białkami.

5. Wsypuję dwie łyżki mąki pszennej i mieszam do gładkości, żeby nie zostały grudki. Dopiero potem dorzucam posiekany szpinak.

6. Solę i pieprzę. Nie żałuję soli, bo jajko samo w sobie jest mdłe, a szpinak niczego nie doprawi za mnie. Mieszam wszystko dokładnie, aż szpinak będzie równomiernie w całej masie.

7. Na patelnię wlewam łyżkę oleju i rozgrzewam porządnie. Kropla masy wrzucona na próbę ma od razu zaskwierczeć – jeśli tylko leniwie się rozpływa, patelnia jest za zimna i kotlety przywrą.

8. Nakładam masę łyżką, po porcji na kotlecik, i lekko rozprowadzam wierzchem łyżki na okrągłe placuszki. Nie robię ich za dużych, bo trudniej je przewrócić.

9. Smażę na średnim ogniu po 2-3 minuty z każdej strony, aż spód będzie złocisty. Przewracam szeroką łopatką, jednym pewnym ruchem – to nie jest masa, która wybaczy dłubanie.

10. Zdejmuję na talerz i podaję od razu, ciepłe. Kolejną partię smażę na tym, co zostało na patelni, dolewając olej tylko jeśli naprawdę wsiąkł.

Rady babci:

Jeśli masa wydaje się zbyt rzadka i rozlewa się po patelni, odstaw ją na pięć minut – mąka napęcznieje i zgęstnieje. Dopiero gdy to nie pomoże, dosyp odrobinę mąki.

Kotlety przywierają prawie zawsze z jednego powodu: zimna patelnia. Rozgrzej olej, aż zacznie lekko falować, i dopiero wtedy nakładaj masę.

Za duży ogień zetnie wierzch, a środek zostanie surowy. Średni płomień i cierpliwość – to cała tajemnica.

Nie przewracaj kotletów za wcześnie. Poczekaj, aż brzegi wyraźnie się zetną i zmatowieją, wtedy same puszczą patelnię.

Jeśli kotlecik rozpadł się przy przewracaniu, nie ratuj go na siłę – zsuń kawałki razem łopatką i dosmaż. Smak ten sam, a i tak zjadam takie prosto z patelni.

Jak przechowywać:

Najlepsze są prosto z patelni, ale w szczelnym pojemniku wytrzymają w lodówce dwa dni. Przed podaniem odgrzewam je krótko na suchej patelni albo w piekarniku, żeby wierzch znów zrobił się chrupki – w mikrofalówce robią się gumowate.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast świeżego szpinaku można wziąć mrożony, tylko trzeba go rozmrozić i wycisnąć z wody naprawdę porządnie. Mąkę pszenną zastąpi mąka z ciecierzycy albo kukurydziana – kotlety wyjdą wtedy nieco bardziej chrupiące i bezglutenowe.

Z czym podać:

Podaję je z sałatką z pomidorów albo z dipem jogurtowym z czosnkiem. Świetnie sprawdzają się też na kanapce, z rukolą i odrobiną pikantnego majonezu.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy szpinak trzeba wcześniej podsmażyć albo sparzyć?

Nie trzeba, surowy posiekany szpinak zmięknie w czasie smażenia. Ważne jest tylko, żeby był dobrze osuszony po myciu – nadmiar wody rozrzedzi masę i kotlety będą się rozpadać.

Dlaczego moje kotlety rozpadają się na patelni?

Najczęściej przez mokry szpinak albo za zimną patelnię. Odciśnij liście do sucha, rozgrzej olej porządnie i nie przewracaj kotletów, dopóki brzegi się nie zetną.

Czym zastąpić mąkę pszenną?

Sprawdzi się mąka kukurydziana albo z ciecierzycy w tej samej ilości. Kotlety będą wtedy trochę bardziej chrupiące i nadadzą się dla osób na diecie bezglutenowej.

Czy smakują też na zimno?

Tak, po wystudzeniu trzymają kształt i dobrze znoszą pakowanie. Biorę je do pracy albo na wycieczkę, zawinięte w papier – są wtedy zwarte, choć bez chrupkości.

Jak doprawić je bez soli?

Postaw na zioła: koperek, natka pietruszki albo szczypiorek dają wyraźny smak i dobrze pasują do jajek. Odrobina pieprzu i starty czosnek też zrobią robotę.

Taki przepis to u mnie ratunek na dni, kiedy nie ma czasu ani pomysłu. Smacznego.