Kofty z indyka z botwinką i słodką kukurydzą – z grilla w sześć minut, a z półmiska schodzą szybciej, niż zdążę nakryć do stołu

Mielony indyk bywa nudny i suchy, ale nie wtedy, gdy wpuści się do niego posiekaną botwinkę i garść słodkiej kukurydzy. Botwinka daje wilgoć i ten lekko ziemisty, wiosenny smak, kukurydza słodkie chrupnięcie. Masę mieszam w dwie minuty, formuję kulki na patyczkach i wszystko jest gotowe, zanim woda na ziemniaki się zagotuje. U mnie w domu robi się to na kolację, kiedy nikt nie ma siły na wielkie gotowanie.

Kofty z indyka z botwinką i słodką kukurydzą - z grilla w sześć minut, a z półmiska schodzą szybciej, niż zdążę nakryć do stołu

4,5/5 · 10 ocen

Przygotowanie20 min
Pieczenie / gotowanie6 min
Razem26 min
Porcje4 / 4 porcje koft na patyczkach

Składniki:

Mięso i dodatki

  • 400 g mielonego mięsa z indyka
  • 1 pęczek świeżej botwinki, drobno posiekanej
  • 4 łyżki słodkiej kukurydzy
  • 1 jajko

Przyprawy

  • 1 łyżeczka przyprawy do kurczaka

Przygotowanie:

1. Botwinkę porządnie płuczę pod zimną wodą, bo między listkami zawsze siedzi piasek. Otrząsam z wody, osuszam ścierką i siekam drobno – listki razem z młodymi łodyżkami, one dają najwięcej smaku. Cały pęczek ma zniknąć w mięsie, więc nóż musi chodzić naprawdę drobno.

2. Łyżeczkę przyprawy do kurczaka wysypuję na suchą, rozgrzaną patelnię i trzymam kilkanaście sekund, cały czas potrząsając. Ma tylko zapachnieć, nie przypalić się. Tego nauczyłam się po latach – przyprawa prosto z torebki pachnie o połowę słabiej.

3. Kukurydzę odsączam z zalewy, żeby nie rozwodniła masy. Cztery łyżki, nie więcej, bo kofty zaczną się rozpadać.

4. Do dużej miski wkładam mielonego indyka, wsypuję podprażoną przyprawę, dodaję botwinkę, kukurydzę i wbijam jajko. Wyrabiam ręką, nie łyżką – dłoń od razu czuje, czy masa się skleiła. Mieszam, aż wszystko jest równomiernie rozłożone i masa zaczyna się trzymać kupy.

5. Jeśli mam chwilę, wstawiam miskę na kwadrans do lodówki. Zimna masa lepiej się formuje i nie zsuwa się z patyczków. Drewniane patyczki w tym czasie moczę w wodzie, żeby nie zwęgliły się na grillu.

6. Zwilżonymi dłońmi formuję niewielkie kulki, mniej więcej wielkości orzecha włoskiego, i nabijam je na patyczki. Potem zaciskam mięso wzdłuż patyczka w podłużną koftę – ma być raczej smukła niż gruba, wtedy upiecze się szybko i zostanie soczysta w środku. Wszystkie robię jednakowe, żeby zeszły z grilla w tym samym momencie.

7. Rozgrzewam grill elektryczny porządnie, do końca – kofty położone na letnią płytę przywrą i zostawią na niej pół mięsa. Płytę lekko przecieram olejem.

8. Kładę kofty i nie ruszam ich przez około 3 minuty, aż zacznie skwierczeć i mięso samo odejdzie od płyty. Wtedy obracam i piekę drugie 3 minuty, do wyraźnie zarumienionej skórki. Na patelni grillowej trwa to zwykle chwilę dłużej – daję na nią odrobinę oleju i pilnuję, żeby była dobrze nagrzana.

9. Sprawdzam jedną koftę – przekrojona ma być w środku jednolicie biała, bez różowych smug. Zdejmuję na deskę i daję im dwie minuty odpocząć, zanim podam.

Rady babci:

Jeśli masa klei się do rąk i nie chce trzymać na patyczku, wstaw ją na 20 minut do lodówki i formuj mokrymi dłońmi – to załatwia sprawę bez dosypywania czegokolwiek.

Botwinka po posiekaniu puszcza sok. Odciśnij ją lekko w dłoni przed dodaniem do mięsa, jeśli widzisz, że jest bardzo mokra.

Kofty przywierają wtedy, gdy grill był za mało rozgrzany albo obracasz je za wcześnie. Poczekaj, aż mięso samo puści płytę – wtedy ma już skórkę.

Indyk jest chudy i wybacza mało. Sześć minut wystarczy, a każda dodatkowa minuta to krok w stronę suchego mięsa – lepiej sprawdź jedną sztukę, niż trzymaj wszystkie na zapas.

Zanim uformujesz całą partię, usmaż na patelni malutki placuszek z masy i spróbuj. Jak trzeba, dopraw resztę – potem już nie poprawisz.

Jak przechowywać:

Upieczone kofty trzymam w szczelnym pojemniku w lodówce do dwóch dni. Surowe świetnie się mrożą – układam je najpierw luzem na tacce, żeby się nie posklejały, a po zmrożeniu przekładam do woreczka i trzymam do trzech miesięcy. Rozmrażam przez noc w lodówce i dopiero wtedy grilluję, smakują wtedy jak świeżo zrobione.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast indyka można wziąć mielonego kurczaka albo chudą wołowinę, choć indyk jest najmniej tłusty i najłatwiej go doprawić. Botwinkę zastąpi szpinak lub młody jarmuż – też dadzą zieleń i świeżość. Jeśli nie masz przyprawy do kurczaka, wymieszaj słodką paprykę z czosnkiem w proszku, wyjdzie bardzo podobnie.

Z czym podać:

Podaję je z kuleczkami ziemniaczanymi i mizerią albo z lekką sałatką z ogórka i jogurtu naturalnego. Do sytszego obiadu pasują pieczone ziemniaki lub kasza jaglana, a obok garść pomidorów i rzodkiewki.

Najczęściej zadawane pytania:

Ile minut grillować kofty z indyka, żeby nie były surowe?

Około 3 minuty z każdej strony na dobrze rozgrzanym grillu. Na patelni grillowej daj im minutę dłużej. Przekrojona kofta ma być w środku biała, bez różowego.

Czy botwinkę trzeba wcześniej obgotować?

Nie, dodaje się ją na surowo. Wystarczy dobrze umyć, osuszyć i drobno posiekać – podgotowana straciłaby świeży smak i puściła za dużo wody do masy.

Co zrobić, żeby kofty nie przywierały do rusztu?

Ruszt musi być gorący i lekko natłuszczony olejem. Można też upiec je na tacce aluminiowej. I nie obracaj ich zbyt wcześnie – mięso samo odejdzie od płyty, gdy zrobi się skórka.

Można zrobić te kofty z innego mięsa niż indyk?

Tak, sprawdzi się wołowina, wieprzowina albo mieszanka mielonych mięs. Proporcje dodatków zostawiasz takie same. Tłustsze mięso wymaga tylko uważniejszego pilnowania na grillu.

Jakie przyprawy pasują do koft z indyka?

Przyprawa do kurczaka trafia tu najlepiej, bo ma czosnek, paprykę i zioła. Indyk jest łagodny, więc lubi wyrazisty zapach. Podpraż przyprawę na suchej patelni, zanim wsypiesz ją do mięsa.

Zrób te kofty raz, a potem będziesz je robić zawsze, gdy w koszyku wyląduje pęczek botwinki. Smacznego.