Jagodowe batoniki z płatkami owsianymi – z mrożonych owoców i jednej blaszki, u mnie starczają na całe pół tygodnia śniadań
Robię je zawsze wtedy, gdy w zamrażarce leży zapomniana torebka mieszanych jagód. Spód i kruszonka z tych samych płatków owsianych, w środku gęste, ciemne nadzienie owocowe. Pieką się dwadzieścia minut, a potem cierpliwie stygną – to jedyna trudna część. Jedna blaszka to dziewięć kawałków, które w lodówce spokojnie doczekają porannego pośpiechu.

Składniki:
Nadzienie owocowe z mieszanki jagód
- 2 szklanki mrożonych mieszanych jagód
- 1 łyżka soku z cytryny
- 2 łyżki cukru kokosowego
- 2 łyżki syropu klonowego
- szczypta soli morskiej
- 1,5 łyżki skrobi ziemniaczanej (czyli mąki ziemniaczanej)
Spód i kruszonka owsiana
- 1,75 szklanki płatków owsianych (bezglutenowych, jeśli potrzeba)
- 1,25 szklanki mąki migdałowej z blanszowanych migdałów
- 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
- 1/8 łyżeczki soli morskiej
- 0,5 szklanki syropu klonowego
- 1/3 szklanki oleju kokosowego, stałego, w temperaturze pokojowej
- 0,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 190 stopni. Kwadratową formę 23 na 23 centymetry wykładam papierem do pieczenia tak, żeby wystawał po bokach – później za te uszy wyciągnę całą płytę.
2. Przeglądam mrożone owoce jeszcze zanim trafią do garnka. Duże truskawki kroję na pół albo na ćwiartki, bo w całości zostają twarde i puszczają wodę w złym momencie. Reszty nie rozmrażam.
3. Do małego rondla wrzucam owoce, sok z cytryny, cukier kokosowy, syrop klonowy i szczyptę soli. Stawiam na średnim ogniu i mieszam co chwilę. Przez pierwsze minuty nic się nie dzieje, potem owoce nagle puszczają sok i robi się z tego rzadka, ciemna masa – liczę na to od pięciu do dziesięciu minut.
4. Odlewam do filiżanki łyżkę, najwyżej dwie gorącego soku i rozrabiam w nim skrobię ziemniaczaną. Mieszam do końca, aż nie zostanie ani jedna grudka. Wlewam z powrotem do rondla, gotuję jeszcze minutę – masa wyraźnie gęstnieje – i zdejmuję z ognia, żeby ostygła.
5. W dużej misce mieszam płatki owsiane, mąkę migdałową, sodę i sól. Suche z suchym, żeby soda rozeszła się równo.
6. Wlewam syrop klonowy, dodaję olej kokosowy i wanilię. Zaczynam widelcem, ale zwykle kończę rękoma – ciepło dłoni rozprowadza olej lepiej niż jakiekolwiek narzędzie. Masa ma być wilgotna i zbijać się w garści, nie sypka.
7. Odsypuję pół szklanki, góra trzy czwarte, i odstawiam na kruszonkę. Resztę przekładam do formy i mocno dociskam do dna – najlepiej spodem szklanki. Nie żałuję siły, dobrze ubity spód nie kruszy się przy krojeniu.
8. Wykładam wystudzone nadzienie i rozprowadzam równo do samych brzegów. Na wierzch rozrzucam odłożoną masę, ugniatając ją w palcach na grudki – u mnie takie wielkości laskowego orzecha. Nie przykrywam owoców szczelnie, niech gdzieniegdzie prześwitują.
9. Piekę 20 do 25 minut, aż brzegi się zarumienią, a owoce zaczną bulgotać po bokach. Kuchnia pachnie wtedy jak w lipcu.
10. I teraz najważniejsze: zostawiam do całkowitego ostygnięcia, a najlepiej wstawiam formę na godzinę do lodówki. Kroję dopiero na zimno. Gorące pokroisz – dostaniesz dziewięć kupek, a nie dziewięć batoników.

Rady babci:
Kroję zawsze ostrym nożem i wycieram go do czysta po każdym cięciu – inaczej nadzienie rozmazuje się po bokach i batoniki wyglądają jak po bitwie.
Jeśli masa owsiana wygląda na suchą i nie chce się skleić, nie dolewaj nic od razu. Pognieć ją mocno rękoma minutę dłużej, olej kokosowy zmięknie i wszystko się zwiąże.
Trafiły ci się bardzo kwaśne owoce? Dorzuć do rondla jeszcze jedną łyżkę słodzika i spróbuj łyżeczką przed zdjęciem z ognia.
Nadzienie musi wystygnąć przed wylaniem na spód. Gorące rozmoczy dolną warstwę i spód zrobi się gliniasty.
Na odświętnie polewam wystudzone batoniki roztopioną gorzką czekoladą i wstawiam na kwadrans do lodówki, żeby zastygła.
Jak przechowywać:
Trzymam je w lodówce, luźno przykryte albo w pudełku, i są dobre przez jakieś pięć dni. Zamrożone, każdy kawałek osobno owinięty, wytrzymują do trzech miesięcy – rano wyjmuję jeden i do południa jest gotowy do jedzenia.
Czym zastąpić składniki:
Przy uczuleniu na orzechy mąkę migdałową zastępuję owsianą, choć batoniki wychodzą wtedy bardziej zwarte i mniej maślane. Skrobię ziemniaczaną można wymienić na kukurydzianą w tej samej ilości. Pasuje każda mieszanka mrożonych owoców, ale same truskawki odradzam – robi się z nich woda.
Z czym podać:
Na śniadanie podaję lekko podgrzane, z kleksem gęstego jogurtu. Wieczorem ten sam kawałek z gałką lodów waniliowych udaje porządny deser.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zrobię je ze świeżych owoców zamiast mrożonych?
Tak, latem robię tak najczęściej. Świeże puszczają sok szybciej, więc pilnuj garnka i zdejmij z ognia, gdy masa będzie już płynna – może to zająć nawet o połowę mniej czasu.
Dlaczego batoniki rozpadają się przy krojeniu?
Prawie zawsze z jednego powodu: były jeszcze ciepłe. Owoce ze skrobią tężeją dopiero na zimno, więc odczekaj do pełnego wystygnięcia albo wstaw formę do lodówki. Drugi powód to za słabo dociśnięty spód.
Jak zrobić te batoniki bezglutenowo?
Wystarczy kupić płatki owsiane z certyfikatem bezglutenowym. Reszta składników glutenu nie ma, więc nic więcej nie trzeba zmieniać.
Czym zastąpić mąkę migdałową przy alergii na orzechy?
Najprościej mąką owsianą, można ją zmielić samemu z płatków. Konsystencja będzie odrobinę bardziej sucha i zbita, ale batoniki się trzymają.
Nie mam skrobi ziemniaczanej – co dać zamiast niej?
Skrobia kukurydziana sprawdza się jeden do jednego. Ważne, żeby zawsze rozrobić ją najpierw w odrobinie odlanego soku, nigdy nie sypać wprost do gorącego garnka.