Faworki na spirytusie – kruche, cienkie jak bibułka, znikają z talerza szybciej, niż zdążę je posypać cukrem pudrem
Robię je co roku i za każdym razem wychodzi ich za mało. Ciasto jest miękkie, posłuszne pod wałkiem, a po usmażeniu faworki są tak lekkie, że chrupią przy samym dotknięciu. Cały sekret siedzi w dwóch łyżkach spirytusu i w cierpliwym wałkowaniu na papier. Z tych proporcji wychodzi około trzydziestu sztuk, a całość zajmuje niecałe trzy kwadranse.

Składniki:
Ciasto
- 400 g mąki pszennej
- 3 żółtka
- 2 całe jajka
- 2 łyżki śmietany 18%
- 50 g miękkiego masła
- 2 łyżki cukru
- 2 łyżki spirytusu lub mocnego alkoholu, na przykład rakiji
- szczypta soli
Do smażenia
- 1 litr oleju roślinnego
Przygotowanie:
1. Mąkę przesiewam do dużej miski, wsypuję szczyptę soli i wrzucam miękkie masło. Rozcieram to palcami tak długo, aż w misce zostanie sypka kruszonka bez grudek masła.
2. Oddzielam żółtka od białek. Trzy żółtka rozkłócam z dwoma całymi jajkami, dodaję cukier i śmietanę, mieszam do gładkiej, jednolitej masy.
3. Wlewam jajeczną masę do kruszonki, dolewam spirytus i zagniatam. Ciasto ma być miękkie i gładkie, nie żałuję mu wyrabiania. Owijam je folią i odstawiam na godzinę, żeby odpoczęło.
4. Odkrawam kawałek ciasta, resztę trzymam przykrytą, żeby nie obeschła. Wałkuję cienko, na 2-3 milimetry, potem składam na pół i wałkuję znowu. Powtarzam to kilka razy, bo od tego ciasto robi się napowietrzone i kruche.
5. Radełkiem albo nożem tnę paski. W każdym robię pośrodku nacięcie i przewlekam przez nie jeden koniec, a ciasto samo układa się w tę znajomą pętelkę.
6. Olej rozgrzewam w głębokim garnku. Wrzucam skrawek ciasta na próbę i jak zacznie od razu skwierczeć i wypływać, olej jest gotowy. Smażę po kilka sztuk naraz, mniej więcej minutę z każdej strony, do rumianego koloru. Obracam drewnianym patyczkiem, bo nie kaleczy ciasta.
7. W połowie smażenia wymieniam olej na świeży. Stary robi się ciemny od okruchów i zaczyna psuć smak kolejnych partii.
8. Gorące faworki wykładam na ręcznik papierowy, żeby oddały tłuszcz. Jeszcze ciepłe obsypuję cukrem pudrem i podaję od razu, bo najlepsze są w pierwszej godzinie.

Rady babci:
Podsypuj stolnicę mąką bardzo oszczędnie. Nadmiar mąki wchodzi w ciasto i faworki robią się twarde zamiast kruchych.
Nie pomijaj spirytusu. To on sprawia, że ciasto nie nasiąka olejem, a faworki po usmażeniu nie są tłuste.
Jeśli faworki wychodzą blade i miękkie, olej jest za zimny. Podkręć ogień i poczekaj, aż wrzucony skrawek ciasta natychmiast zacznie skwierczeć.
Gdy ciasto sprężynuje i cofa się pod wałkiem, po prostu daj mu kwadrans odpoczynku pod ściereczką. Potem rozwałkujesz je bez walki.
Smaż małymi partiami. Jak wrzucisz za dużo naraz, olej gwałtownie stygnie i faworki chłoną tłuszcz zamiast się rumienić.
Jak przechowywać:
Trzymam je w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej, wtedy najdłużej zostają chrupiące. Do lodówki nie wkładam nigdy, bo wilgoć je zmiękcza. Można je też zamrozić zaraz po wystudzeniu i przed podaniem odświeżyć chwilę w piekarniku.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast śmietany 18% można wziąć jogurt naturalny, ale faworki wyjdą trochę mniej kruche. Masło wybieraj dobre i niesolone, bo od niego zależy smak i konsystencja ciasta. Gdy nie masz spirytusu, wódka spełni to samo zadanie i tak samo ochroni ciasto przed nasiąkaniem olejem.
Z czym podać:
Klasycznie podaję je pod grubą warstwą cukru pudru, do herbaty albo kawy. Jako lekki deser świetnie smakują z bitą śmietaną i konfiturą z leśnych owoców.
Najczęściej zadawane pytania:
Co zrobić, żeby faworki były naprawdę chrupiące, a nie twarde?
Ciasto musi być rozwałkowane cienko, na 2-3 milimetry, i kilka razy złożone przed ostatnim wałkowaniem. Smaż je krótko w dobrze rozgrzanym oleju, około minuty z każdej strony, aż będą złote.
Czy alkohol w cieście jest konieczny?
Nie jest ozdobnikiem, tylko robotą. Spirytus sprawia, że ciasto podczas smażenia nie chłonie tłuszczu, więc faworki wychodzą kruche i lekkie zamiast ciężkich.
Jak rozpoznać, że olej ma dobrą temperaturę?
Powinien mieć około 170-180 stopni. Bez termometru sprawdzisz to skrawkiem ciasta: jeśli od razu zaczyna skwierczeć i wypływa na wierzch, można smażyć.
Czy ciasto można zrobić dzień wcześniej?
Tak, spokojnie. Zawiń je szczelnie w folię i trzymaj w chłodzie, a przed wałkowaniem wyjmij na pół godziny, żeby odeszło od zimna i dało się rozwałkować.
Jak przechowywać faworki, żeby nazajutrz nie zwiotczały?
Muszą całkiem wystygnąć, dopiero potem trafiają do suchego, szczelnego pojemnika. Trzymaj je w temperaturze pokojowej, bo lodówka odbierze im całą chrupkość.