Ciasto ziemne z żelkami – bez pieczenia, kwadrans przy blacie, a wnuki wyjadają je łyżkami prosto z formy

To jest ten deser, który robię, kiedy termometr za oknem pokazuje trzydzieści stopni i nikt przy zdrowych zmysłach nie włączy piekarnika. Spód z pokruszonych ciasteczek, na to czekoladowa masa lekka jak chmura, a na wierzchu kruszonka niczym świeżo skopana ziemia. Robaki z żelków wbite na koniec robią całą robotę – dzieciaki piszczą, dorośli udają, że im to nie robi różnicy, i biorą dokładkę. Pracy przy tym jest na kwadrans, resztę załatwia lodówka.

Ciasto ziemne z żelkami - bez pieczenia, kwadrans przy blacie, a wnuki wyjadają je łyżkami prosto z formy

4,8/5 · 157 ocen

Przygotowanie15 min
Razem15 min
Porcje8
Kalorie739 kcal

Składniki:

Spód Oreo

  • 40 ciasteczek Oreo z kremem – 2 szklanki pokruszonych na spód, 1 szklanka do masy i 1 szklanka na wierzch
  • 6 łyżek masła solonego, roztopionego i ostudzonego

Masa

  • 226 g serka śmietankowego (8 uncji), dobrze zmiękczonego
  • ¾ szklanki cukru pudru, przesianego
  • 1 ½ szklanki zimnego mleka pełnotłustego
  • 110 g czekoladowego proszku budyniowego instant
  • 226 g bitej śmietany (8 uncji), rozmrożonej
  • 24 żelki w kształcie robaków

Przygotowanie:

1. Ciasteczka kruszę razem z kremem w środku – nic nie wyskrobuję, bo to on daje smak. Wrzucam do worka i przejeżdżam wałkiem albo puszczam na chwilę w malakserze. Odmierzam 2 szklanki okruchów do miski, resztę odkładam na bok, bo przyda się później.

2. Te 2 szklanki okruchów zalewam roztopionym, ostudzonym masłem i mieszam łyżką, aż każdy okruszek zrobi się ciemny i wilgotny. Nie żałuję mieszania – suche wysepki potem się kruszą przy krojeniu.

3. Masę wykładam do formy o średnicy 23 cm, na dno i na boki. Ugniatam dnem szklanki, mocno, żeby spód był zbity. Wstawiam do lodówki i zostawiam w spokoju, aż zrobię resztę.

4. Miękki serek śmietankowy ubijam mikserem na średnich obrotach półtorej do dwóch minut, aż będzie zupełnie gładki – bez jednej grudki. Wsypuję przesiany cukier puder i miksuję jeszcze dwie minuty, aż masa zrobi się jednolita i błyszcząca.

5. W drugiej misce zalewam proszek budyniowy zimnym mlekiem i ubijam rózgą albo mikserem na najniższych obrotach. Po chwili gęstnieje w oczach. Wsypuję 1 szklankę pokruszonych ciasteczek i mieszam tylko tyle, żeby się rozeszły.

6. Teraz spokojnie i bez pośpiechu. Bitą śmietanę wmieszam do budyniu silikonową szpatułką, ruchem od dołu do góry – miksera już nie tykam, bo wybije z masy całe powietrze. Kiedy jest gładko, dołączam masę serkową i znów mieszam delikatnie, aż kolor się wyrówna.

7. Wyjmuję formę z lodówki i wykładam masę na stwardniały spód. Rozprowadzam równo, wierzch wygładzam szpatułką. Na to sypię ostatnią szklankę okruchów – równą warstwą, gęsto, ma wyglądać jak ziemia w donicy.

8. Przykrywam i wstawiam do lodówki na 4 godziny, a jak mam czas, to na całą noc. Przed samym podaniem kroję na 8 kawałków i w każdy wbijam 2-3 żelkowe robaki, żeby wystawały z ziemi.

Ciasto ziemne z żelkami - bez pieczenia, kwadrans przy blacie, a wnuki wyjadają je łyżkami prosto z formy

Rady babci:

Serek musi poleżeć na blacie co najmniej godzinę. Zimny z lodówki zawsze zrobi grudki, a raz zrobionych już nie rozbijesz – zostaną w gotowym cieście.

Miskę i końcówki miksera trzymaj chwilę w lodówce, zanim weźmiesz się za śmietanę. Na zimnym sprzęcie masa zostaje puszysta znacznie dłużej.

Jeśli masa wyszła luźniejsza, niż chciałaś, nie ratuj jej dosypywaniem budyniu – po prostu daj jej w lodówce dwie godziny więcej. Po nocy tężeje jak trzeba.

Okruchy przy wyklepywaniu spodu lubią kleić się do szklanki. Połóż na nie kawałek papieru do pieczenia i dociskaj przez papier – schodzi czysto.

Żelki wbijaj dopiero na talerzu. W lodówce twardnieją i robią się gumowate, a wtedy cały efekt bierze w łeb.

Jak przechowywać:

Przykryte ciasto trzyma się w lodówce spokojnie 3 dni i szczerze mówiąc, drugiego dnia smakuje lepiej – smaki się przegryzają, a spód trochę mięknie. Bez żelków można je też zamrozić na miesiąc; rozmrażam wtedy przez noc w lodówce i dopiero potem dekoruję.

Czym zastąpić składniki:

Gotową bitą śmietanę spokojnie zastąpisz własną – ubij kremówkę na sztywno i wmieszaj tak samo delikatnie. Próbowałam kiedyś zrobić spód na czekoladowych herbatnikach zamiast ciastek z kremem i wyszło dobre, ale rodzina od razu wyczuła, że czegoś brakuje.

Z czym podać:

Podaję prosto z lodówki, z gałką lodów waniliowych obok – chłód i wanilia świetnie równoważą tę czekoladową gęstość. Na urodziny dzieciaków stawiam osobno miseczki z kolorowymi żelkami i cukierkowymi kamykami, żeby każdy dekorował swój kawałek sam.

Najczęściej zadawane pytania:

Jak najlepiej pokruszyć ciasteczka na spód?

Najszybciej idzie w malakserze – kilka pulsów i masz drobny piach. Bez malaksera wsyp ciasteczka do zamykanego woreczka, wypuść powietrze i przejedź wałkiem. Kruszę zawsze z kremem w środku, bo to on skleja spód i daje smak.

Ile czasu ciasto musi stać w lodówce, zanim je pokroję?

Minimum 4 godziny, inaczej masa rozjedzie się po talerzu. Najlepiej wyjdzie, jeśli zrobisz je wieczorem i zostawisz na całą noc – wtedy kroi się równiutko i trzyma kształt.

Czy mogę zrobić je dzień wcześniej?

Nie tylko możesz – warto. To jest deser wręcz stworzony do robienia z wyprzedzeniem i po nocy w lodówce jest lepszy niż po czterech godzinach. Pamiętaj tylko, żeby żelki wbić dopiero przed podaniem.

Co zrobić, gdy w kremie zostały grudki serka?

Grudki biorą się z za zimnego serka, więc następnym razem wyjmij go z lodówki na godzinę wcześniej. Jeśli już są, miksuj samą masę serkową dłużej, zanim dołączysz budyń – po połączeniu z bitą śmietaną nie ma już czego ratować.

Czy zamiast gotowej bitej śmietany mogę ubić własną?

Jak najbardziej. Ubij zimną kremówkę na sztywno i wmieszaj ją szpatułką dokładnie tak samo, ruchem od dołu do góry. Zachowaj tę samą ilość, którą podaję w składnikach.

Zrób to raz, a zobaczysz, że przy następnej okazji dzieciaki same przyniosą ci wałek i worek z ciastkami. Smacznego.