Ciasto bananowe z kremem budyniowym – bez pieczenia, na kakaowym spodzie z herbatników, u mnie znika jeszcze przed niedzielnym obiadem
To ciasto robię, kiedy nie chce mi się zaglądać do piekarnika, a goście już dzwonią, że będą. Spód z pokruszonych herbatników z kakao, na nim rozgniecione banany, a na wierzchu krem budyniowy utarty z masłem – miękki jak poduszka. Cała robota to jakieś czterdzieści minut, resztę załatwia lodówka. Najlepiej zrobić je dzień wcześniej, wtedy kroi się jak marzenie.

Składniki:
Spód
- 200 g herbatników maślanych
- 100 g masła
- 1 łyżka kakao
Warstwa bananowa
- 4-5 dojrzałych bananów
- 2 łyżki soku z cytryny
- 2 łyżki cukru pudru
Krem budyniowy
- 700 ml mleka
- 2 opakowania budyniu waniliowego (2 x 40 g)
- 3 żółtka
- 150 g cukru
- 200 g miękkiego masła
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
Dekoracja
- 100 g czekolady mlecznej lub deserowej
- 1 banan do dekoracji
Przygotowanie:
1. Herbatniki kruszę na drobny piasek. Jak mam malakser, to w malakserze, a jak nie – wsypuję je do woreczka i przejeżdżam wałkiem. Grubsze kawałki zostawione na później mszczą się przy krojeniu.
2. Masło rozpuszczam w rondelku, nie doprowadzam do wrzenia. Wlewam je do okruchów, dosypuję łyżkę kakao i mieszam, aż masa wygląda jak mokry piasek i trzyma się w garści.
3. Wykładam wszystko do formy 24 x 24 cm i dociskam. Ja dociskam dnem szklanki, mocno, po całej powierzchni i w rogach. Formę wstawiam do lodówki, niech spód stwardnieje, zanim pójdzie na niego reszta.
4. Banany obieram i kroję w plasterki. Od razu skrapiam sokiem z cytryny i mieszam – trzeba to zrobić zaraz, nie po pięciu minutach, bo wtedy już zaczynają brązowieć. Potem rozgniatam je widelcem, dosypuję cukier puder i rozsmarowuję po schłodzonym spodzie.
5. Z mleka odlewam 100 ml do miseczki. Rozrabiam w nim proszek budyniowy i trzy żółtka, aż nie ma ani jednej grudki. Resztę mleka wlewam do garnka razem z cukrem i zagotowuję.
6. Do bulgoczącego mleka wlewam rozrobiony budyń, cały czas mieszając trzepaczką. Gotuję 2-3 minuty, aż masa zgęstnieje i zacznie leniwie bulgotać. Zdejmuję z ognia i studzę, zaglądając co jakiś czas i mieszając, żeby nie zrobił się kożuch.
7. Miękkie masło ucieram mikserem na jasną, puszystą masę. To trwa dłużej, niż się wydaje – dobre trzy, cztery minuty.
8. Do masła dodaję wystudzony budyń, po łyżce, cały czas miksując. Podkreślam: wystudzony, bo ciepły budyń rozpuści masło i krem się zwarzy. Na koniec wlewam ekstrakt waniliowy i mieszam jeszcze chwilę.
9. Krem wykładam na warstwę bananową i wyrównuję łopatką. Czekoladę ścieram na tarce albo siekam nożem i posypuję nią cały wierzch. Na to układam plasterki banana z dekoracji.
10. Ciasto wstawiam do lodówki na minimum 4 godziny, a najchętniej na całą noc. Przed podaniem wyjmuję je na kwadrans, a kroję ostrym nożem zamoczonym w gorącej wodzie i wytartym – wtedy plastry wychodzą równe.
Rady babci:
Jeśli spód sypie się przy krojeniu, następnym razem dociśnij go mocniej i zostaw w lodówce dłużej – masa musi się związać, zanim położysz na nią banany.
Krem się zwarzył i wygląda jak zsiadłe mleko? Znaczy, że budyń był jeszcze ciepły albo masło prosto z lodówki. Postaw miskę na chwilę w ciepłej wodzie i miksuj dalej, zwykle wraca do siebie.
Za rzadki budyń to najczęściej za krótkie gotowanie. Musi porządnie zgęstnieć w garnku, bo w lodówce już się nie naprawi.
Banany bierz dojrzałe, z ciemnymi cętkami – te twarde, zielonkawe nie mają smaku i ciasto wychodzi mdłe.
Nóż mocz w gorącej wodzie przed każdym cięciem i wycieraj do sucha. Jeden ruch, jeden plaster, bez piłowania.
Jak przechowywać:
Trzymam ciasto w lodówce, szczelnie przykryte folią albo w zamkniętym pojemniku, żeby nie nabrało zapachu obiadu. Zjadamy je w ciągu trzech dni. Kilkanaście minut przed podaniem wyjmuję je z chłodu, bo krem robi się wtedy miększy i smakuje pełniej.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast budyniu waniliowego można wziąć naturalny i wzmocnić go ekstraktem waniliowym. Część masła w kremie da się zastąpić kremówką, wtedy wychodzi lżejszy i bardziej puszysty. Cukier puder do bananów można wymienić na miód, tylko smak zrobi się wyraźniejszy.
Z czym podać:
Najlepiej z kubkiem mocnej kawy albo herbaty. Jak chcesz zrobić z tego prawdziwy deser, dołóż łyżkę bitej śmietany lub gałkę lodów waniliowych.
Najczęściej zadawane pytania:
Jak zrobić, żeby spód był kruchy, a nie rozpadał się na okruchy?
Sekret jest w dwóch rzeczach: herbatniki muszą być zmielone naprawdę drobno i porządnie wymieszane z całym rozpuszczonym masłem. Potem trzeba masę mocno docisnąć do formy i schłodzić – dopiero wtedy masło zastyga i trzyma wszystko razem.
Czy banany w środku nie zrobią się brązowe?
Nie, jeśli skropisz je sokiem z cytryny od razu po pokrojeniu i wymieszasz. Kwas zatrzymuje ciemnienie i banany zostają jasne przez cały czas, kiedy robisz krem. Te na wierzch też warto lekko skropić.
Ile ciasto musi stać w lodówce, zanim je pokroję?
Minimum cztery godziny, ale ja zawsze robię je dzień wcześniej i zostawiam na noc. Krem musi porządnie stężeć, inaczej przy pierwszym cięciu warstwy pojadą na boki.
Mleczna czy deserowa czekolada na wierzch?
Obie się nadają, to kwestia gustu. Mleczna jest łagodniejsza i bardziej podoba się dzieciom, deserowa przełamuje słodycz kremu i bananów. U mnie w domu częściej ląduje deserowa.
Da się zrobić to ciasto dzień wcześniej na przyjęcie?
Nawet trzeba. Zrobione z wieczora jest lepsze niż świeże – smaki się przegryzają, a krem tężeje tak, że plastry trzymają kształt. Banana do dekoracji możesz ułożyć rano, tuż przed podaniem.