Ciastka malinowe z białą czekoladą – z łyżeczką dżemu ukrytą w środku, u mnie nie dotrwają do wieczora

Miękkie w środku, z lekko zarumienionym brzegiem, a jak się je przełamie, to wypływa dżem. Malina jest tu podwójna: liofilizowana w cieście i ta z dżemu w środku. Ciasto robi się w kwadrans, cała reszta to czekanie, aż kulki się schłodzą. Robię je, kiedy chcę, żeby dom pachniał czymś słodkim, a nie mam głowy do wielkiego ciasta.

Ciastka malinowe z białą czekoladą - z łyżeczką dżemu ukrytą w środku, u mnie nie dotrwają do wieczora

4,9/5 · 87 ocen

Przygotowanie20 min
Pieczenie / gotowanie42 min
Razem1 godz. 2 min
Porcje14 / 14 ciasteczek
Kalorie278 kcal

Składniki:

Ciasto

  • 1⅔ szklanki (210 g) mąki pszennej uniwersalnej
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia, najlepiej bez aluminium
  • ¼ łyżeczki soli
  • ½ kostki (113 g) masła niesolonego, lekko schłodzonego
  • ¼ szklanki (55 g) jasnego brązowego cukru, świeżego i miękkiego
  • ½ szklanki (100 g) cukru białego
  • 1 duże jajko, prosto z lodówki
  • ¾ łyżeczki naturalnego ekstraktu waniliowego
  • ¼ łyżeczki ekstraktu migdałowego

Do wmieszania

  • 1 szklanka liofilizowanych malin (suszonych mrożeniem)
  • ⅔ szklanki (110 g) białej czekolady, w kropelkach albo posiekanej
  • ¼ szklanki (80 g) dżemu malinowego

Przygotowanie:

1. Nastawiam piekarnik na 175°C i wykładam dwie blachy papierem do pieczenia. Papier, nie tłuszcz – te ciastka lubią się przyklejać.

2. W małej miseczce mieszam mąkę, sodę, proszek do pieczenia i sól. Odstawiam na bok, żeby nie szukać potem.

3. Masło z brązowym i białym cukrem ubijam mikserem, aż masa zjaśnieje i zrobi się puszysta. Masło ma być chłodne, takie, że palec zostawia ślad, ale się nie zapada – z rozpuszczonego wyjdą naleśniki, nie ciastka.

4. Wbijam jajko, dolewam wanilię i ekstrakt migdałowy. Miksuję tylko do połączenia, ani chwili dłużej.

5. Wsypuję suchą mieszankę i mieszam, aż zniknie mąka. Potem odkładam mikser i już łopatką albo drewnianą łyżką wmieszuję maliny i białą czekoladę. Ciasto będzie gęste i zacznie różowieć od malin – tak ma być.

6. Nabieram jakieś 2 łyżki ciasta, rozpłaszczam w dłoni na gruby placuszek, kładę na środek łyżeczkę dżemu i zawijam brzegi do góry. Zamykam dokładnie, żeby nigdzie nie prześwitywało, i formuję kulkę raczej wysoką niż szeroką. Tak samo z resztą.

7. Kulki wstawiam do lodówki na pół godziny. Tego kroku się nie pomija – nieschłodzone ciasto rozpłynie się na blasze i zrobią się placki.

8. Układam schłodzone kulki na blachach z dużymi odstępami i piekę 9-12 minut. Brzegi mają się ledwo zetnąć, środek zostaje jasny i miękki – wyglądają na niedopieczone i o to chodzi. Kto chce, wciska jeszcze parę kropel białej czekolady w wierzch, póki ciepłe.

9. Blachy stawiam na kratce i zostawiam ciastka w spokoju, aż całkiem ostygną. Ruszone na gorąco po prostu się rozpadną.

Ciastka malinowe z białą czekoladą - z łyżeczką dżemu ukrytą w środku, u mnie nie dotrwają do wieczora

Rady babci:

Jak masło zdążyło się rozlecieć, wstaw miskę z utartą masą na kwadrans do lodówki i dopiero potem dodawaj jajko.

Ciasto rozpłynęło się na blasze? Za krótkie chłodzenie albo za ciepła blacha – resztę kulek dochłodź, a blachę umyj zimną wodą i wytrzyj do sucha.

Jeśli dżem wychodzi bokiem, dawaj go mniej i sprawdzaj, czy kulka jest zamknięta ze wszystkich stron. Malutka dziurka wystarczy, żeby wszystko wypłynęło.

Ważę składniki, nie odmierzam szklankami – przy wypiekach to robi różnicę, a szklanka mąki potrafi się różnić o dobre 30 gramów.

Do formowania świetnie nadaje się łyżka do lodów. Ciastka wychodzą jednakowe i pieką się równo.

Jak przechowywać:

W szczelnym pojemniku, w temperaturze pokojowej, są dobre 3-4 dni – między warstwy wkładam papier do pieczenia, żeby się nie posklejały. Surowe kulki można zamrozić: najpierw pojedynczo na blasze, potem do woreczka, i piec prosto z zamrażarki, dokładając 2 minuty. Upieczone też się mrożą, ale po rozmrożeniu nie są już tak miękkie.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast malinowego wchodzi dżem z czarnej porzeczki albo wiśniowy. Część białej czekolady można wymienić na gorzką – z maliną gra to bardzo ładnie. Świeżych ani mrożonych malin nie podmieniaj za liofilizowane, o tym niżej.

Z czym podać:

Najlepsze lekko ciepłe, kiedy czekolada jeszcze ciągnie, do szklanki zimnego mleka albo małej mocnej kawy. Latem podaję je z miską świeżych malin.

Najczęściej zadawane pytania:

Czy zamiast liofilizowanych malin mogę wsypać świeże albo mrożone?

Nie, i to jeden z tych przypadków, gdzie naprawdę nie ma zamiennika. Świeże i mrożone puszczają wodę, ciasto zrobi się mokre, a ciastka rozlane i gumowate. Liofilizowane dają cały smak bez ani kropli wilgoci.

Masło ma być miękkie czy zimne?

Chłodne i tylko lekko zmiękczone – takie, w którym palec robi wgniecenie, ale nie przechodzi na wylot. Zbyt miękkie albo roztopione masło sprawi, że ciastka rozejdą się na blasze i wyjdą płaskie.

Muszę chłodzić kulki przez pół godziny, czy da się to pominąć?

Trzeba. Te 30 minut trzyma kształt ciastek w piekarniku – bez tego zrobią się cienkie i luźne, a dżem chętniej ucieknie na blachę. Jak się spieszysz, daj kulki na 15 minut do zamrażarki.

Po co proszek do pieczenia bez aluminium?

Aluminium potrafi zareagować z malinami i ciastka dostają brzydkiego, sinawego odcienia. Przy suszonych malinach ryzyko jest małe, ale ja i tak biorę proszek bez aluminium i mam spokój.

Skąd wiem, że są upieczone, skoro środek wygląda na surowy?

Patrz na brzegi – mają być ledwo ścięte i lekko matowe, a wierzch nadal blady i miękki. Ciastka dochodzą na gorącej blasze podczas stygnięcia, więc jak poczekasz na złoty kolor, będą suche.

Jak już raz je zrobisz, będziesz wiedzieć, po co ten dżem w środku. Smacznego.