Bułeczki drożdżowe ze śliwkami i maślaną kruszonką – miękkie w środku, chrupiące na wierzchu, dwanaście sztuk z jednej blachy

Kiedy na targu pojawiają się śliwki, u mnie w domu od razu rusza piekarnik. Ciasto drożdżowe robi się prawie samo – wystarczy wymieszać, wyrobić i dać mu godzinę spokoju. Śliwka podczas pieczenia puszcza sok i nasącza spód, a kruszonka na wierzchu robi się słodka i chrupiąca. Z jednej blachy wychodzi dwanaście bułeczek i mogę się założyć, że do wieczora zostanie połowa.

Bułeczki drożdżowe ze śliwkami i maślaną kruszonką - miękkie w środku, chrupiące na wierzchu, dwanaście sztuk z jednej blachy

4,0/5 · 26 ocen

Przygotowanie20 min
Pieczenie / gotowanie25 min
Razem45 min
Porcje12 / około 12 bułeczek

Składniki:

Ciasto

  • 400 g mąki pszennej
  • 250 ml letniego mleka
  • 14 g suszonych drożdży
  • 100 g cukru
  • 3 jajka
  • 150 g rozpuszczonego masła
  • 500 g śliwek, umytych i wypestkowanych

Kruszonka

  • 120 g mąki pszennej
  • 200 g cukru
  • 100 g masła

Przygotowanie:

1. Do dużej miski wsypuję 400 g mąki, 100 g cukru i 14 g suszonych drożdży. Mieszam to wszystko łyżką na sucho, żeby drożdże rozeszły się równo po mące – wtedy ciasto rośnie ładnie, bez grudek.

2. Wlewam 250 ml letniego mleka, wbijam trzy jajka i dolewam 150 g rozpuszczonego masła. Mleko sprawdzam palcem: ma być ciepłe jak dłoń, nie gorące. Za gorące zabije drożdże i cała robota na nic.

3. Wyrabiam ciasto, aż zrobi się gładkie i przestanie ciągnąć się za rękami – u mnie to jakieś dziesięć minut ręką, mikserem z hakiem krócej. Jeśli ciasto jest bardzo luźne, dosypuję odrobinę mąki, ale naprawdę odrobinę. Zbyt sucha masa da twarde bułeczki.

4. Przykrywam miskę ściereczką i stawiam w ciepłym kącie na mniej więcej godzinę. Ciasto ma podwoić objętość. Nie skracam tego czasu – to jedyny moment, kiedy nic nie robię, a i tak pracuję na miękkość bułeczek.

5. W tym czasie zajmuję się owocami. 500 g śliwek myję, wyjmuję pestki i kroję na połówki, a większe na ćwiartki. Odkładam na talerz, żeby trochę obeschły.

6. Wyrośnięte ciasto dzielę na dwanaście kawałków. Z każdego rozpłaszczam w dłoni placek i układam na środku śliwki skórką do dołu, miąższem do góry. Ciasto jest klejące, więc co chwilę moczę ręce w wodzie – wtedy idzie gładko.

7. Kruszonkę robię w rondelku. Rozpuszczam 100 g masła, zdejmuję z ognia, wsypuję 120 g mąki i 200 g cukru, i mieszam widelcem, aż zrobią się sypkie grudki. Jeśli masa się zlepia w jedną kulę, dosypuję szczyptę mąki i rozcieram palcami.

8. Bułeczki układam na blasze wyłożonej papierem, z odstępami – urosną jeszcze w piekarniku. Posypuję je kruszonką, nie żałując, bo część i tak zsunie się na blachę.

9. Piekę w 185 stopniach przez około 25 minut, aż wierzch złapie złoty kolor, a kruszonka zacznie skwierczeć. Wyjmuję i zostawiam na kratce – gorące są za miękkie, żeby je ruszać.

Bułeczki drożdżowe ze śliwkami i maślaną kruszonką - miękkie w środku, chrupiące na wierzchu, dwanaście sztuk z jednej blachy

Rady babci:

Jeśli po godzinie ciasto ledwo drgnęło, kuchnia jest za zimna. Wstawiam miskę do piekarnika nagrzanego do 30 stopni i wyłączonego, z kubkiem wrzątku obok.

Kruszonka zlała się w jedną masę? Wstaw ją na kwadrans do lodówki, potem rozetrzyj palcami na okruchy – masło stężeje i wszystko się rozdrobni.

Bardzo soczyste śliwki potrafią zalać spód. Obtaczam wtedy połówki w łyżce mąki albo bułki tartej, zanim położę je na cieście.

Kruszonkę można przez chwilę podprażyć na suchej patelni przed posypaniem – nabiera lekko orzechowego zapachu i po pieczeniu jest wyraźnie bardziej chrupiąca.

Bułeczki sprawdzam patyczkiem wbitym w ciasto obok owocu, nie w owoc. Jeśli wychodzi suchy, są gotowe, nawet gdy śliwka wygląda na mokrą.

Jak przechowywać:

Trzymam je w szczelnym pojemniku albo owinięte folią – tak zostają miękkie przez dwa dni. Na dłużej mrożę je pojedynczo, a przed podaniem wstawiam prosto z zamrażarki na kilka minut do nagrzanego piekarnika.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast zwykłego masła można wziąć klarowane – daje inny, głębszy posmak i wypiek dłużej się trzyma. Mrożone śliwki też się nadadzą, ale trzeba je wcześniej lekko rozmrozić i odsączyć z soku. Cukier da się zastąpić miodem albo syropem klonowym, wtedy jednak zmniejszam trochę ilość płynów.

Z czym podać:

Najlepsze są lekko przestudzone, polane odrobiną miodu, do kubka ciepłego mleka, kawy z mlekiem albo owocowej herbaty. Jak robię z nich deser, dokładam gałkę lodów waniliowych lub kleks bitej śmietany.

Najczęściej zadawane pytania:

Co zrobić, żeby bułeczki wyszły naprawdę puszyste?

Dwie rzeczy decydują: porządne wyrobienie ciasta i pełna godzina wyrastania. Mleko musi być letnie, bo w zimnym drożdże nie ruszą, a w gorącym zginą.

Jak układać śliwki, żeby nie wypadały i nie zalewały ciasta?

Kładę je na środku placka skórką do dołu, miąższem do góry – skórka trzyma sok wewnątrz owocu. Brzegi ciasta lekko podciągam do góry, wtedy owoc siedzi w zagłębieniu.

Po co w ogóle kruszonka, skoro ciasto jest już słodkie?

Kruszonka z masła, mąki i cukru daje chrupiący, maślany wierzch, który kontrastuje z miękkim ciastem i kwaskowatą śliwką. Bez niej bułeczki są dobre, ale płaskie w smaku.

W jakiej temperaturze i jak długo je piec?

185 stopni i mniej więcej 25 minut. Gotowe są, gdy wierzch jest złoty – jeśli piekarnik grzeje nierówno, po piętnastu minutach obracam blachę.

Czy mogę dać więcej albo mniej śliwek?

Tak, ilość owoców śmiało dostosuj do gustu. Ważne, żeby rozłożyć je równo, po tyle samo na każdą bułeczkę, bo inaczej jedne będą suche, a inne rozmokłe.

Upiecz je w sezonie, kiedy śliwki są najtańsze i najbardziej pachnące – zapach z piekarnika ściągnie do kuchni całą rodzinę. Smacznego!