Bułeczki proteinowe z szynką, cheddarem i fetą – piekę blachę w niedzielę na cały tydzień, a w środę już ich nie ma

To takie bułeczki, po których człowiek nie chodzi głodny o dziesiątej rano. Jogurt grecki i jajka robią robotę zamiast masła, a szynka, kiełbaska i dwa sery dają smak, że nie trzeba nic smarować. Wszystko miesza się w jednej misce, bez wyrabiania i bez wyrastania. Piekę dwanaście sztuk naraz, bo jedna nigdy nie wystarcza.

Bułeczki proteinowe z szynką, cheddarem i fetą - piekę blachę w niedzielę na cały tydzień, a w środę już ich nie ma

4,6/5 · 120 ocen

Przygotowanie25 min
Pieczenie / gotowanie25 min
Razem50 min
Porcje12 / 12 bułeczek
Kalorie350 kcal

Składniki:

Nabiał

  • 414 g jogurtu greckiego 2%
  • 210 g sera feta
  • 170 g sera cheddar

Jaja

  • 4 duże jajka w temperaturze pokojowej

Suche składniki

  • 312 g mąki pszennej
  • 21 g mielonego siemienia lnianego
  • 15 g proszku do pieczenia
  • 10 g soli
  • 3 g suszonego czosnku
  • 1 g płatków chili (opcjonalnie)
  • 4 g suszonej bazylii

Warzywa i zioła

  • 75 g suszonych pomidorów, pokrojonych
  • 45 g szpinaku, podsmażonego i dobrze odciśniętego
  • 15 g szczypiorku, posiekanego
  • 15 g świeżej bazylii (do posypania po upieczeniu, jeśli chcesz)

Mięso

  • 280 g szynki pokrojonej w kostkę
  • 280 g włoskiej kiełbasy z kurczaka, pokruszonej

Przygotowanie:

1. Piekarnik nastawiam na 190 stopni i daję mu się porządnie rozgrzać. Blachę wykładam papierem albo smaruję formę na muffiny – te bułeczki lubią się przykleić, więc nie idę tu na skróty.

2. Najpierw zajmuję się dodatkami, bo potem nie ma na to czasu. Szpinak wrzucam na suchą patelnię, chwilę podsmażam, aż opadnie, a potem odciskam go w dłoniach albo w ściereczce. Ma być suchy jak wiór, inaczej ciasto zrobi się mokre. Szynkę kroję w kostkę, kiełbasę kruszę palcami, pomidory tnę na paseczki.

3. W dużej misce roztrzepuję jogurt grecki z jajkami. Jajka muszą być w temperaturze pokojowej, wtedy masa łączy się gładko i bez grudek. Mieszam trzepaczką, aż wygląda jak jednolity krem.

4. Dosypuję mąkę, siemię lniane, proszek do pieczenia, sól, suszony czosnek, suszoną bazylię i chili, jeśli lubicie ostrzej. Teraz uwaga: mieszam łyżką albo szpatułką tylko do momentu, aż mąka zniknie. Ani chwili dłużej. Im dłużej się miesza, tym bułeczki twardsze.

5. Wsypuję dodatki i mieszam już zupełnie krótko, kilkoma ruchami od dołu do góry. Szynka, cheddar, feta, suszone pomidory, odciśnięty szpinak, szczypiorek i kiełbasa. Ciasto będzie gęste i kleiste – tak ma być, nie rozrzedzajcie go niczym.

6. Nabieram ciasto dużą łyżką do lodów, taką na 80 ml, i wykładam kopczyki na blachę. Zostawiam między nimi porządne odstępy, bo w piekarniku trochę się rozejdą. Wierzchu nie wygładzam, te nierówności ładnie się przypiekają.

7. Na każdy kopczyk sypię jeszcze trochę cheddara albo pokruszonej fety i wstawiam do pieca na 25 minut. Od dwudziestej minuty siadam przy piekarniku i patrzę. Szukam złotego koloru i sprężystości – naciśnięte palcem ciasto ma wracać na miejsce.

8. Wyjęte bułeczki zostawiam na kratce na jakieś 10 minut. W środku jeszcze dochodzą i dopiero wtedy dają się ładnie przełamać. Na koniec sypię świeżą bazylię, już po upieczeniu, żeby nie zwiędła.

Bułeczki proteinowe z szynką, cheddarem i fetą - piekę blachę w niedzielę na cały tydzień, a w środę już ich nie ma

Rady babci:

Jeśli po przekrojeniu środek jest kleisty i ciężki, były niedopieczone – dołóż im 3-4 minuty i następnym razem trzymaj bliżej 25 minut.

Wyschnięte i kruszące się bułeczki to znak, że stały w piecu za długo albo piekarnik grzeje mocniej, niż pokazuje. Skróć czas o pięć minut i sprawdzaj wcześniej.

Mokre ciasto prawie zawsze bierze się z niedokładnie odciśniętego szpinaku. Odciskaj go, aż przestanie kapać, nawet jeśli wydaje się, że już jest sucho.

Siemię lniane możesz chwilę podprażyć na suchej patelni przed wsypaniem – robi się wtedy orzechowe i pachnące. Nie jest to konieczne, ale różnicę czuć.

Jak ciasto klei się do łyżki nie do zniesienia, zanurz ją na sekundę w zimnej wodzie przed każdą porcją. Stary sposób, działa za każdym razem.

Jak przechowywać:

W szczelnym pojemniku w lodówce trzymają się do czterech dni. Odgrzewam je chwilę w mikrofalówce albo kilka minut w ciepłym piekarniku i znowu smakują jak świeże. Można też mrozić – albo surowe kopczyki, albo gotowe bułeczki w woreczku – a potem rozmrozić i podgrzać.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast jogurtu greckiego wchodzi gęsta kwaśna śmietana, wychodzi kremowo i trochę inaczej w smaku. Szynkę i kiełbasę można zastąpić wędzonym indykiem albo podsmażonym boczkiem, a do szpinaku dorzucić startą cukinię lub marchewkę dla wilgoci. W wersji bez nabiału ser się pomija albo zamienia na płatki drożdżowe i mocniej doprawia ziołami.

Z czym podać:

U mnie idą na stół z jajecznicą albo garścią zielonej sałaty, a na wynos przekrawam je i nakładam awokado. Do gorącej zupy pomidorowej albo dipu jogurtowego z ogórkiem też pasują jak ulał.

Najczęściej zadawane pytania:

Da się zrobić te bułeczki bez mięsa?

Jak najbardziej. Pomiń szynkę i kiełbasę, a w zamian dołóż więcej suszonych pomidorów i fety. Wersja wegetariańska wychodzi równie sycąca i ma nawet wyraźniejszy śródziemnomorski smak.

Dlaczego moje bułeczki wychodzą mokre w środku?

Najczęstszy winowajca to szpinak, który nie został dobrze odciśnięty. Podsmaż go i wyciśnij z niego wodę do ostatniej kropli, zanim trafi do ciasta. Druga przyczyna to za krótkie pieczenie – sprawdź sprężystość wierzchu przed wyjęciem.

Kiedy dodać świeżą bazylię, przed pieczeniem czy po?

Zdecydowanie po. W piecu świeże listki więdną i tracą zapach. Posypane na ciepłe bułeczki pachną i smakują tak, jak powinny.

Mogę przygotować ciasto dzień wcześniej?

Tak, ciasto spokojnie poczeka w lodówce. Wyjmij je jednak na kwadrans przed pieczeniem, żeby doszło do temperatury pokojowej – zimne ciasto gorzej rośnie i piecze się nierówno.

Na czym najlepiej je piec, na blasze czy w foremkach na muffiny?

Jedno i drugie działa. Na papierze do pieczenia wychodzą bardziej rustykalne i z chrupiącymi brzegami, a w natłuszczonych foremkach na muffiny mają równy, ładny kształt. Wybierz to, co masz pod ręką.

Jak wyjdą z pieca, cała kuchnia pachnie tak, że nikogo nie trzeba wołać do stołu. Smacznego.