Donuty z donutmakera na kwaśnej śmietanie – pieczone zamiast smażonych, czterdzieści sztuk znika w jedno popołudnie

Kiedyś smażyłam pączki w garnku smalcu i cała kuchnia pachniała tym przez trzy dni. Teraz robię te małe donuty w maszynce i mam je gotowe w cztery minuty. Ciasto jest na kwaśnej śmietanie, więc wychodzą wilgotne i puszyste, a nie suche jak biszkopt. Z jednej porcji robi się ich czterdzieści, co brzmi jak dużo, dopóki nie postawi się półmiska na stole.

Donuty z donutmakera na kwaśnej śmietanie - pieczone zamiast smażonych, czterdzieści sztuk znika w jedno popołudnie

3,1/5 · 24 oceny

Przygotowanie50 min
Pieczenie / gotowanie4 min
Razem54 min
Porcje40 / 40 sztuk

Składniki:

Ciasto

  • 260 g mąki pszennej
  • 1 opakowanie proszku do pieczenia
  • 200 g kwaśnej śmietany
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 130 g cukru białego
  • 3 jajka rozmiar M
  • 100 g roztopionego masła
  • szczypta soli
  • szczypta cynamonu

Pieczenie i dekoracja

  • 3 łyżki oleju do nasmarowania
  • 200 g polewy czekoladowej
  • 30 g posypki cukrowej

Przygotowanie:

1. Do dużej miski przesiewam mąkę z proszkiem do pieczenia. Dosypuję biały cukier, cukier waniliowy, szczyptę soli i szczyptę cynamonu. Mieszam to wszystko na sucho rózgą, żeby proszek rozszedł się równo – potem już go nie wyłowisz.

2. Wbijam trzy jajka i dodaję całą śmietanę. Mieszam krótko, tylko do połączenia. Ciasto ma być gładkie, ale nie ubijam go jak na biszkopt, bo donuty zrobią się gumowate.

3. Masło roztapiam wcześniej i odstawiam, żeby przestygło. Musi być ledwo ciepłe, nie gorące, inaczej jajka się zetną. Wlewam je cienkim strumieniem, cały czas mieszając. Gotowe ciasto jest gęste jak na gofry i leniwie spływa z łyżki wstążką.

4. Przykrywam miskę ściereczką i zostawiam na kwadrans. Mąka w tym czasie napije się śmietany, ciasto stężeje i donuty wyrosną wyżej. Nie skracam tego czasu, bo widać różnicę na pierwszej partii.

5. Rozgrzewam donutmaker do końca, aż lampka pokaże, że jest gotowy. Pędzelkiem albo złożonym w kostkę ręcznikiem papierowym smaruję wgłębienia olejem – i te dolne, i pokrywę. Powtarzam to przy każdej partii, nawet jeśli powłoka jest nieprzywierająca.

6. Ciasto przekładam do rękawa cukierniczego i odcinam końcówkę na grubość ołówka. Wypełniam wgłębienia do połowy, nie więcej. Ciasto mocno rośnie i jak przesadzisz, wyleje się na boki i zamiast donuta zrobi się placek z dziurką.

7. Zamykam pokrywę i piekę 4 minuty. Pierwszą partię zawsze sprawdzam wcześniej, bo każda maszynka grzeje inaczej. Gotowe donuty zdejmuję drewnianą albo plastikową szpatułką i układam na kratce – na talerzu spodem zaparują i zrobią się kluchowate.

8. Polewę czekoladową roztapiam w kąpieli wodnej albo w mikrofalówce krótkimi impulsami, mieszając za każdym razem. Ma być płynna i błyszcząca, ale nie gorąca. Za gorąca spływa z donuta i zostaje sama plama na blacie.

9. Zupełnie wystudzone donuty zanurzam wierzchem w czekoladzie, obracam nad miską i pozwalam nadmiarowi ściec. Odkładam na kratkę i od razu sypię posypką – na zastygniętej polewie już się nie przyklei. Zostawiam na kilkanaście minut do stwardnienia.

Donuty z donutmakera na kwaśnej śmietanie - pieczone zamiast smażonych, czterdzieści sztuk znika w jedno popołudnie

Rady babci:

Jeśli ciasto po odpoczynku jest zbyt rzadkie i wylewa się z wgłębień, dosyp łyżkę mąki i odczekaj jeszcze pięć minut. Gęste ciasto to podstawa ładnego kształtu.

Blade donuty to znak, że maszynka nie była dostatecznie rozgrzana albo dałaś za dużo ciasta. Poczekaj między partiami minutę, aż płyty znów się nagrzeją.

Nie zanurzaj ciepłych donutów w polewie – czekolada się rozpuści, spłynie i zrobi się z tego smutna kałuża. Cierpliwość, aż będą zimne w dotyku.

Gdy polewa gęstnieje w miseczce, wstaw ją na chwilę z powrotem nad parę i zamieszaj. Nie dolewaj wody, bo czekolada się zwarzy i zrobi matowa.

Pierwszy donut z każdej maszynki wychodzi zwykle brzydki. Zjadam go w kuchni i nikomu nie mówię.

Jak przechowywać:

Trzymam je w szczelnym pojemniku w temperaturze pokojowej, zjadamy w ciągu dwóch, trzech dni. Do lodówki nie wkładam, bo wysychają i tracą całą puszystość. Jeśli układam warstwami, przekładam papierem do pieczenia, żeby polewa się nie posklejała.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast czekoladowej polewy równie dobrze sprawdza się biała czekolada albo zwykły lukier z cukru pudru z odrobiną soku z cytryny. Posypkę można wymienić na wiórki kokosowe, posiekane orzechy albo po prostu obtoczyć ciepłe donuty w cukrze z cynamonem.

Z czym podać:

Podaję je na dużym półmisku, jeszcze zanim polewa całkiem stwardnieje, do kawy albo do zimnego mleka. U mnie w domu dekorowanie to osobna zabawa – każdy robi sobie swój.

Najczęściej zadawane pytania:

Po co ciasto ma stać te 15 minut?

W tym czasie mąka wchłania wilgoć ze śmietany i ciasto wyraźnie gęstnieje. Dzięki temu donuty lepiej trzymają kształt i rosną wyżej. Bez odpoczynku wychodzą płaskie i rozlewają się po płytach.

Dlaczego moje donuty są blade i nie chcą się zarumienić?

Prawie zawsze wina leży po stronie za słabo rozgrzanej maszynki – trzeba poczekać na sygnał gotowości, a między partiami dać jej chwilę odsapnąć. Druga przyczyna to za dużo ciasta w jednym wgłębieniu, bo wtedy piecze się nierówno i środek nie zdąży się zrumienić.

Czy mogę zrobić ciasto dzień wcześniej?

Lepiej nie. Proszek do pieczenia zaczyna działać od razu po połączeniu z mokrymi składnikami i po nocy w lodówce nie ma już siły podnieść ciasta. Donuty wyjdą zbite i niskie, więc mieszam zawsze tuż przed pieczeniem.

Czym zastąpić czekoladową polewę?

Białą czekoladą, kolorowym lukrem albo zwykłym cukrem pudrem rozrobionym z odrobiną wody czy soku. Możliwości jest tyle, ile masz w szafce. Do wszystkich pasuje ta sama zasada – donuty muszą być zimne, a polewa ledwo ciepła.

Ile donutów wychodzi z tej porcji i czy da się zrobić mniej?

Wychodzi około czterdziestu małych sztuk, więc porcja jest niemała. Wszystkie składniki spokojnie dzielą się na pół, tylko jajka wtedy rozkłóć i użyj mniej więcej połowy masy. Reszta proporcji zostaje bez zmian.

Jak już raz zrobisz tę czterdziestkę, maszynka nie wróci na górną półkę – u mnie stoi na blacie na stałe. Smacznego!