Quiche bez spodu z mrożonych warzyw – jedna forma, czterdzieści minut i nikt nie tęskni za ciastem
Nie zawsze mam siłę zagniatać kruchy spód i czekać, aż się schłodzi. Wtedy robię quiche bez ciasta – warzywa idą prosto z zamrażarki do naczynia, zalewam je masą jajeczną z serami i wstawiam do pieca. Wychodzi sycące, a nie ciężkie, i smakuje tak samo dobrze na ciepło, jak następnego dnia na zimno. U mnie w domu to ratunek na wieczory, kiedy lodówka świeci pustkami.

Składniki:
- 5 jajek
- 2 łyżki tartego parmezanu
- 100 ml niskotłuszczowej śmietanki 7%
- 1 łyżka jogurtu greckiego 2%
- 30 g tartej mozzarelli light
- 1 łyżka Creme Fraiche light
- 600 g mieszanki mrożonych warzyw (np. letni ogród, marchewka, brokuły, kalafior)
- 1 łyżka posiekanego szczypiorku
- 1 łyżeczka czosnku granulowanego
- sól i pieprz do smaku
Przygotowanie:
1. Nastawiam piekarnik na 180 stopni z termoobiegiem i daję mu się porządnie rozgrzać. Zimny piec to najkrótsza droga do wodnistego środka.
2. Mrożone warzywa wysypuję prosto do naczynia żaroodpornego. Nie rozmrażam ich wcześniej, tylko rozgarniam ręką na równą warstwę, żeby nigdzie nie robiły się kopce.
3. Do miski wbijam pięć jajek i rozkłócam je trzepaczką. Bez szału – mają się połączyć, a nie spienić, bo spieniona masa rośnie w piekarniku i potem opada.
4. Do jajek wsypuję parmezan i mozzarellę, dokładam jogurt grecki oraz Creme Fraiche. Wlewam śmietankę i mieszam, aż masa będzie gładka i jednolicie kremowa.
5. Dorzucam posiekany szczypiorek i czosnek granulowany. Znów mieszam, żeby przyprawy rozeszły się po całości, a nie osiadły na dnie miski.
6. Solę i pieprzę. Tu nie żałuję soli – warzywa z mrożonki są dość mdłe i to masa jajeczna musi je ciągnąć. Można umoczyć palec i spróbować.
7. Zalewam warzywa masą, lejąc powoli i po całej powierzchni. Potem lekko potrząsam naczyniem, żeby jajko wypełniło każdą szparkę między brokułami.
8. Wstawiam do nagrzanego piekarnika na 25-30 minut. Gotowe jest wtedy, gdy wierzch się zrumieni, a środek przestanie się chwiać przy poruszeniu formą.
9. Wyjmuję i odstawiam na kilka minut. Quiche musi odetchnąć, inaczej przy krojeniu rozjedzie się na talerzu.

Rady babci:
Jeśli po upieczeniu na dnie zbierze się woda, to znak, że warzywa puściły sok – następnym razem przesyp je na kilka minut do rozgrzanego naczynia, zanim zalejesz masą.
Środek jeszcze płynny, a wierzch już ciemny? Przykryj folią aluminiową i dopiekaj kolejne 5-10 minut.
Nie ubijaj jajek mikserem. Napowietrzona masa ładnie rośnie, ale po wyjęciu z pieca opada i robi się gumowata.
Naczynie warto wysmarować odrobiną tłuszczu albo wyłożyć papierem – bez spodu jajko lubi się przykleić do dna.
Gdy chcesz mocniej zarumieniony wierzch, ostatnie pięć minut piecz z grzałką od góry i nie odchodź od piekarnika.
Jak przechowywać:
W lodówce, w zamkniętym pojemniku, trzyma się spokojnie trzy dni. Da się też zamrozić – kawałki odgrzewam potem w piekarniku w 160 stopniach przez jakieś 15 minut, bo w mikrofali robią się wodniste.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast mrożonek śmiało bierz świeże warzywa, tylko pokrój je drobno albo krótko zblanszuj, żeby zdążyły zmięknąć. Śmietankę można zastąpić zwykłą albo roślinną sojową – kaloryczność wtedy się przesunie. Do przypraw pasuje świeża pietruszka, bazylia, a szczypta gałki muszkatołowej robi z tego zupełnie inne danie.
Z czym podać:
Najlepiej smakuje letnia, kiedy zapachy są najmocniejsze – do tego miska świeżej sałaty. Na wierzch sypię jeszcze odrobinę szczypiorku, dla koloru i świeżości.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy warzywa trzeba wcześniej rozmrozić?
Nie trzeba, wsypuję je prosto z torebki do naczynia. Gdyby były oszronione, otrzep lód, bo to on zamienia się w wodę na dnie formy.
Po czym poznać, że quiche jest już upieczona?
Wierzch ma być rumiany, a środek ścięty – potrząśnij lekko naczyniem, masa nie powinna falować. Możesz też wbić nóż w sam środek, ma wyjść suchy.
Czemu wyszła wodnista na dnie?
Najczęściej winne są warzywa, które puściły sok, albo za niska temperatura pieczenia. Odlej nadmiar płynu i wstaw formę na dodatkowe kilka minut do gorącego pieca.
Da się to zjeść na zimno, na przykład do pracy?
Jak najbardziej, na zimno smakuje równie dobrze i nic się nie rozpada. Zapakowany kawałek świetnie sprawdza się w pudełku na drugie śniadanie albo na piknik.
Ile porcji z tego wychodzi i czy to sycące?
Wychodzą trzy porcje, każda około 400 kalorii przy 25 g białka. Naprawdę syci na kilka godzin, ale nie leży ciężko w żołądku.