Placuszki z truskawkami na kefirze – puszyste, bo ciasto mieszam ledwie pół minuty i ani chwili dłużej
Robię je zawsze wtedy, gdy w lodówce stoi napoczęty kefir, a na blacie miska truskawek. Ciasto powstaje w jednej misce, bez ubijania piany i bez czekania. Truskawka w środku puszcza sok i placek robi się w tym miejscu wilgotny, prawie jak konfitura. U mnie w domu schodzą prosto z patelni, zanim zdążę nałożyć na półmisek.

Składniki:
Podstawowe składniki
- 200 g świeżych truskawek, pokrojonych
- 2 pełne szklanki mąki pszennej typ 500-550 (350 g)
- 1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia (około 6 g)
- 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej (3 g)
- 1 jajko, średnie lub duże
- 400 g kefiru albo maślanki (zsiadłe mleko też się nada)
- 1/4 łyżeczki soli
- 4 kopiaste łyżki cukru
Na wierzch
- cukier puder do posypania
- olej rzepakowy albo słonecznikowy do smażenia
Przygotowanie:
1. Kefir i jajko wyjmuję z lodówki na dobrą godzinę przed robotą. Zimne składniki hamują sodę i placki wychodzą zbite. Jak się śpieszę, wstawiam kefir na kilkanaście sekund do mikrofalówki – ma być ledwie letni, nie ciepły.
2. Truskawki myję, osuszam ręcznikiem papierowym i kroję na kawałki wielkości fasolki. Mokre owoce rozwadniają ciasto, więc nie żałuję tego wycierania.
3. Do dużej miski wsypuję mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i cukier. Wbijam jajko, wlewam kefir. Wszystko naraz, bez osobnych misek – to nie ten rodzaj ciasta.
4. Mieszam rózgą albo zwykłą łyżką dosłownie kilkanaście ruchów, tylko do połączenia. Mogą zostać grudki mąki i bardzo dobrze. Im dłużej mieszasz, tym bardziej gumowe placki – to jedyny błąd, którego tu nie da się odkręcić.
5. Sprawdzam gęstość: masa ma być jak gęsta śmietana, powoli spływać z łyżki. Za rzadka – dosypuję po łyżce mąki. Za gęsta – dolewam odrobinę ciepłego mleka. I znowu mieszam krótko, kilka ruchów.
6. Na koniec wsypuję truskawki i przekładam masę raz albo dwa, żeby owoce się rozeszły. Teraz już nic więcej nie robię przy tym cieście.
7. Na patelnię wlewam olej i rozgrzewam na średnim ogniu. Sprawdzam kroplą ciasta – ma zacząć cicho skwierczeć, a nie strzelać. Jeśli dymi, patelnia jest za gorąca i placki spalą się z wierzchu, zanim dojdą w środku.
8. Nakładam ciasto łyżką, zostawiając między plackami odstęp. Smażę około 2 minut z jednej strony, aż na wierzchu pojawią się dziurki, potem przewracam i daję kolejne 2 minuty. Jeśli po przekrojeniu środek jest jeszcze mokry, zmniejszam ogień i trzymam chwilę dłużej pod przykryciem.
9. Gotowe placki układam na papierowym ręczniku, żeby odciągnął nadmiar tłuszczu. Sypię cukrem pudrem od razu, na ciepłe – wtedy się ładnie trzyma.

Rady babci:
Jeśli placki wychodzą płaskie i ciężkie, najczęściej winne są dwie rzeczy: zimny kefir albo za długie mieszanie. Sprawdź też, czy soda i proszek nie leżą w szafce od dwóch lat.
Gdy pierwszy placek się przypala, a w środku jest surowy, zmniejsz ogień o połowę i poczekaj minutę, aż patelnia trochę odpuści. Pierwszy zawsze idzie na próbę, taka moja zasada.
Truskawki wsypuj naprawdę na końcu i mieszaj minimalnie, bo rozgniecione zabarwią całe ciasto na szaro i puszczą za dużo soku.
Za rzadkie ciasto rozlewa się na patelni i robi placki jak naleśniki – dosyp mąki po jednej łyżce, nigdy od razu garść, bo przesadzisz w drugą stronę.
Smaż na średnim ogniu i cierpliwie. Placuszki lubią spokój – podkręcony palnik nie skróci roboty, tylko ją zepsuje.
Jak przechowywać:
Najlepsze są prosto z patelni, ale w lodówce w zamkniętym pojemniku wytrzymają spokojnie 2 dni. Odgrzewam je krótko na suchej patelni albo w mikrofalówce. Można je też zamrozić – przekładam papierem do pieczenia, żeby się nie skleiły, i trzymam do miesiąca.
Czym zastąpić składniki:
W sezonie zamieniam truskawki na jagody, maliny, borówki albo kawałki brzoskwini i banana. Bezglutenowo wychodzą na mieszance mąki ryżowej z ziemniaczaną w proporcji 2:1. Zamiast cukru można wsypać erytrytol.
Z czym podać:
Podaję je z jogurtem naturalnym, miodem albo bitą śmietaną i garścią świeżych owoców. Na deser dokładam gałkę lodów waniliowych, a na odświętne śniadanie łyżkę mascarpone i listek mięty.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy zamiast truskawek mogę wrzucić inne owoce?
Jak najbardziej. Borówki, maliny, morele, pokrojone jabłka czy śliwki sprawdzają się tak samo dobrze. Twardsze owoce, jak jabłko, kroję drobniej, żeby zdążyły zmięknąć w czasie smażenia.
Dlaczego moje placuszki nie są puszyste?
Najczęściej przez zbyt długie mieszanie ciasta – gluten się rozrabia i placki robią się gumowate. Druga przyczyna to zimne składniki prosto z lodówki. Odmierz też dokładnie proszek do pieczenia i sodę, bo to one dają objętość.
Jak przechować już usmażone placuszki?
Do 2 dni w lodówce, w zamkniętym pojemniku. Przed jedzeniem podgrzej je chwilę na suchej patelni albo w mikrofalówce, wtedy odzyskują miękkość.
Czy można mrozić ciasto albo gotowe placki?
Mrozić warto tylko usmażone placki – układam je w pojemniku, przekładając papierem do pieczenia. Rozmrażam i podgrzewam przed podaniem. Surowego ciasta z owocami nie mrożę, bo po rozmrożeniu jest wodniste i nic z niego nie wychodzi.
Czy ciasto może poczekać przed smażeniem?
Może postać w lodówce, ale maksymalnie 2 godziny. Soda i proszek pracują od momentu połączenia z kefirem, więc im dłużej czekasz, tym mniej mają siły. Po wyjęciu zamieszaj raz i od razu smaż.