Zupa ziemniaczana z marchewką – blenduję tylko jedną trzecią i wychodzi gęsta jak krem, bez kropli śmietany
To jest ta zupa, którą gotuję, kiedy w domu robi się szaro i zimno. Ziemniaki, marchewka, korzeń pietruszki i garść ziół – nic więcej nie trzeba. Sztuczka jest jedna: miksuję tylko część garnka, więc zupa jest kremowa, ale wciąż czuć w niej kawałki warzyw. Cała robota zajmuje czterdzieści pięć minut, licząc obieranie.

Składniki:
Podstawa zupy
- 1 średnia cebula
- 2-3 ząbki czosnku
- 100-150 g korzenia pietruszki
- 400 g marchewek
- 1,2 kg ziemniaków
- 1,75 litra lekkiego bulionu lub rosołu drobiowego
Dodatki i przyprawy
- Kilka łyżek masła klarowanego lub oleju rzepakowego
- Sól i pieprz według własnych upodobań
- Pęczek koperku
- Pęczek natki pietruszki
- 1 czubata łyżeczka majeranku
Przygotowanie:
1. Zaczynam od warzyw, bo potem nie ma na to czasu. Ziemniaki obieram i kroję w duże kawałki – nie za drobno, mają zostać widoczne w talerzu. Marchewkę tnę w talarki, korzeń pietruszki ścieram na tarce, cebulę siekam w drobną kostkę, czosnek drobniutko albo też na tarce.
2. Bulion wlewam do dużego garnka i doprowadzam do wrzenia. Dopiero do bulgoczącego wrzucam ziemniaki – wtedy się nie rozgotują na papkę z zewnątrz.
3. Zaraz za ziemniakami idą talarki marchewki i starty korzeń pietruszki. Przykrywam i gotuję na średnim ogniu jakieś dwadzieścia minut, aż widelec wchodzi w ziemniaka bez oporu.
4. W trakcie gotowania solę i pieprzę wywar. Nie żałuję soli – ziemniaki potrafią zabrać jej naprawdę sporo i potem zupa smakuje płasko.
5. Na patelni rozgrzewam masło klarowane albo olej. Wrzucam cebulę i smażę kilka minut, aż zrobi się szklista i zacznie ładnie pachnieć. Nie przypalam, ma zmięknąć, a nie zbrązowieć.
6. Dodaję czosnek i przesmażam jeszcze minutę, dosłownie. Potem wsypuję majeranek i mieszam – w gorącym tłuszczu od razu się otwiera i pachnie na całą kuchnię.
7. Całą zawartość patelni przekładam do garnka z warzywami. Zbieram łyżką resztki tłuszczu z dna patelni, tam siedzi najwięcej smaku.
8. Odlewam do miski mniej więcej jedną trzecią zupy i blenduję na gładko. Wlewam z powrotem do garnka i mieszam. Zupa robi się gęsta i aksamitna, a reszta warzyw zostaje w kawałkach.
9. Na koniec wsypuję posiekany koperek i natkę pietruszki. Gotuję jeszcze chwilę, dosłownie minutę, i zdejmuję z ognia. Próbuję i doprawiam, jeśli czegoś brakuje.

Rady babci:
Jeśli chcesz mocniejszy, głębszy smak, podsmaż marchewkę i pietruszkę razem z cebulą, zanim wrzucisz je do bulionu – mogą się nawet lekko zarumienić.
Zupa wyszła za rzadka? Zblenduj jeszcze jedną chochlę warzyw i wmieszaj. Za gęsta – dolej trochę gorącego bulionu.
Zioła zawsze na sam koniec. Wrzucone na początku gotowania tracą zapach i robią się siano.
Łyżka zimnego masła wmieszana tuż przed podaniem daje zupie aksamitny posmak, którego nie da się podrobić.
Zupa wyszła mdła? To zwykle za mało soli, nie za mało przypraw. Dosól po łyżeczce i próbuj, zanim sięgniesz po cokolwiek innego.
Jak przechowywać:
W szczelnym pojemniku w lodówce stoi spokojnie trzy dni. Można ją też podzielić na porcje i zamrozić – wtedy wytrzyma nawet trzy miesiące. Przed jedzeniem dobrze podgrzewam i dorzucam garść świeżych ziół, żeby znów pachniała.
Czym zastąpić składniki:
Zamiast korzenia pietruszki równie dobrze sprawdzi się kawałek selera. Bulion może być z kostki, nikt się nie połapie, a w wersji roślinnej po prostu smażę na oleju zamiast masła. Kto lubi więcej warzyw, może pod koniec dorzucić zielony groszek albo fasolkę szparagową.
Z czym podać:
Podaję gorącą, obficie posypaną koperkiem i natką, z kromką chrupiącego chleba albo czosnkową grzanką. Kto lubi, dokłada łyżkę kwaśnej śmietany lub odrobinę tartego żółtego sera.
Najczęściej zadawane pytania:
Czy mogę użyć mrożonej marchewki i pietruszki?
Jak najbardziej, i nie trzeba ich wcześniej rozmrażać – wrzuca się prosto z woreczka do garnka. Gotują się szybciej niż świeże, więc sprawdź miękkość już po kilkunastu minutach.
Jak uzyskać kremową konsystencję bez dodawania śmietany?
Wystarczy zblendować mniej więcej jedną trzecią ugotowanej zupy i wlać ją z powrotem do garnka. Skrobia z ziemniaków sama zagęszcza całość, więc nabiał jest zupełnie zbędny.
Co jeśli nie lubię czosnku – da się go pominąć?
Spokojnie, zupa bez czosnku też jest bardzo dobra. W zamian dodaj więcej ziół, na przykład tymianek albo odrobinę rozmarynu, i dopraw według własnego smaku.
Ile dni zupa wytrzyma w lodówce?
Trzymana szczelnie zamknięta jest dobra przez trzy do czterech dni. Po nocy w chłodzie zwykle gęstnieje, więc przy podgrzewaniu dolej trochę bulionu albo wody.
Czy tę zupę można mrozić?
Można, w zamrażarce leży bez szkody dwa, trzy miesiące. Najlepiej zamrozić ją bez świeżych ziół i dosypać koperek z natką dopiero po odgrzaniu – wtedy smakują jak świeże.