Ciasto czekoladowe z różowym kremem rabarbarowym – koncentrat gotuję sama, bo z dżemu z półki nigdy nie wychodzi ten kolor

Ciemny, kakaowy placek i do tego krem w kolorze bladego różu. Rabarbar odparowuję sama na koncentrat, bo tylko wtedy krem ma ten kwaskowaty pazur, który przecina słodycz masła. Piekę w kwadratowej blasze 24×24 cm, wychodzi dwanaście porcji. Robię dzień wcześniej i na drugi dzień jest po prostu lepsze.

Ciasto czekoladowe z różowym kremem rabarbarowym - koncentrat gotuję sama, bo z dżemu z półki nigdy nie wychodzi ten kolor

4,8/5 · 48 ocen

Przygotowanie1 godz.
Pieczenie / gotowanie45 min
Razem1 godz. 45 min
Porcje12 / Blacha 24x24 cm
Kalorie385 kcal

Składniki:

Czekoladowe ciasto

  • 300 g mąki pszennej
  • 300 g cukru
  • 80 g ciemnego kakao
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 2 jajka rozmiar M
  • 250 ml kefiru lub maślanki
  • 125 ml oleju rzepakowego
  • 16 g cukru wanilinowego lub łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 250 ml wrzątku albo świeżo zaparzonej kawy

Różowy krem

  • 200 g miękkiego masła
  • 350 g cukru pudru
  • 16 g cukru wanilinowego
  • 2-3 łyżki śmietanki 30% albo 36%
  • szczypta soli
  • 3-4 łyżki koncentratu lub dżemu rabarbarowego
  • kilka kropli różowego barwnika spożywczego

Koncentrat rabarbarowy

  • 500 g rabarbaru, czyli 5-6 średnich łodyg
  • 150 g cukru
  • 2 łyżki soku z cytryny

Przygotowanie:

1. Zaczynam od rabarbaru, bo musi zdążyć ostygnąć. Łodygi opłukuję, odcinam suche końcówki i kroję w kawałki po jakieś dwa centymetry. Wrzucam do garnka razem z cukrem i sokiem z cytryny, mieszam i zostawiam na chwilę, aż puści sok. Potem stawiam na średnim ogniu i gotuję 15-20 minut, co jakiś czas zaglądając i mieszając. Ma się całkiem rozpaść. Na koniec blenduję na gładko.

2. Przecieram mus przez sitko, bo w rabarbarze zawsze zostają włókna i w kremie czuć je od razu. Przetartą masę wracam na mały ogień i podgrzewam jeszcze parę minut, żeby odparowała i zgęstniała. Odstawiam do całkowitego wystygnięcia. Ciepłego koncentratu do masła nie dodawaj, rozpuści je.

3. Nagrzewam piekarnik do 180 stopni, góra-dół. Blachę 24×24 cm smaruję masłem i obsypuję bułką tartą albo po prostu wykładam papierem. Wolę papier, mniej roboty przy wyjmowaniu.

4. W dużej misce mieszam wszystkie suche rzeczy: mąkę, cukier, kakao, sodę, proszek do pieczenia i sól. Kakao lubi się zbrylać, więc rozbijam grudki trzepaczką. Szczypty soli nie pomijaj, bez niej kakao jest płaskie.

5. W drugiej misce roztrzepuję jajka, wlewam kefir i olej, dosypuję cukier wanilinowy albo ekstrakt. Mieszam tylko do połączenia, nie ubijam.

6. Mokre wlewam do suchych i mieszam drewnianą łyżką, spokojnie, aż zniknie sucha mąka. Na końcu dolewam wrzątek albo gorącą kawę i mieszam do gładkości. Masa zrobi się bardzo rzadka, wręcz lejąca. Tak ma być, nie dosypuj mąki.

7. Przelewam ciasto do blachy i wstawiam na 40-45 minut. Sprawdzam patyczkiem w środku, ma wyjść suchy. Wyjmuję i stawiam na kratce, aż będzie zupełnie zimne. Na ciepłe ciasto kremu się nie kładzie, spłynie.

8. Miękkie masło wkładam do miski i miksuję dobre pięć minut, aż z żółtego zrobi się prawie białe i puszyste. Wtedy dosypuję przesiany cukier puder, po trochu, cały czas miksując. Dodaję cukier wanilinowy, szczyptę soli i śmietankę, żeby krem się rozluźnił.

9. Na koniec wkładam do kremu ostudzony koncentrat rabarbarowy i kilka kropli barwnika. Ubijam jeszcze dwie, trzy minuty, aż kolor będzie równy, a krem aksamitny. Zimne ciasto smaruję kremem po wierzchu i po bokach, wyrównuję łopatką cukierniczą. Wstawiam do lodówki, żeby się ustabilizowało.

Ciasto czekoladowe z różowym kremem rabarbarowym - koncentrat gotuję sama, bo z dżemu z półki nigdy nie wychodzi ten kolor

Rady babci:

Jeśli krem się zwarzy albo zrobi zbite grudki, znaczy że masło było za zimne. Wstaw miskę na moment nad ciepłą wodą i miksuj dalej, zejdzie się.

Krem za rzadki? Dosyp trochę cukru pudru i schłodź w lodówce kwadrans. Za gęsty ratuję łyżeczką śmietanki, nie więcej naraz.

Na mocny róż wybieraj czerwone łodygi rabarbaru i nie obieraj ich ze skórki, bo to w niej siedzi cały kolor.

Placek opada w środku, kiedy zajrzysz do piekarnika za wcześnie. Pierwsze pół godziny nie otwieraj drzwiczek.

Ciasto można przekroić poziomo na dwa blaty i przełożyć kremem. Wychodzi domowy tort urodzinowy bez dodatkowej pracy.

Jak przechowywać:

Trzymam w lodówce, w zamkniętym pojemniku, do trzech dni. Krem jest na maśle, więc dłużej niż dwie godziny w cieple nie powinno stać. Wyjmuję na 15-20 minut przed krojeniem, bo lodowate ciasto nic nie smakuje.

Czym zastąpić składniki:

Zamiast rabarbaru zrobisz koncentrat z malin albo czerwonej porzeczki, wtedy kwasowość jest podobna. Kefir zastąpisz jogurtem naturalnym rozrzedzonym odrobiną mleka, a olej rzepakowy kokosowym, jeśli lubisz ten posmak. Bez glutenu wychodzi na mieszance bezglutenowej z łyżeczką gumy ksantanowej.

Z czym podać:

Podaję z czarną kawą albo herbatą earl grey, a na talerzyk dorzucam garść świeżych malin czy borówek. W upał dobrze idzie z zimną lemoniadą, która przecina słodycz.

Najczęściej zadawane pytania:

Muszę użyć kawy, czy wystarczy wrzątek?

Wystarczy sam wrzątek, ciasto wyjdzie tak samo wilgotne. Kawa nie zostawia po sobie kawowego smaku, tylko pogłębia kakao, więc jeśli jej nie pijasz, spokojnie lej wodę.

Jak uzyskać naprawdę różowy krem bez chemii?

Daj do kremu więcej gęstego koncentratu i wybierz czerwone łodygi ze skórką. Naturalnie kolor podbije też odrobina soku z buraka, dosłownie kilka kropli, bo więcej zmieni smak.

Czy mogę upiec dzień wcześniej?

Nawet lepiej. Po nocy w lodówce krem i kakao przechodzą jednym smakiem i całość jest wyraźniejsza. Trzymaj w zamkniętym pojemniku i wyjmij na kwadrans przed podaniem.

Nie mam świeżego rabarbaru, co wtedy?

Mrożony sprawdza się bez zarzutu, gotuj go tak samo, tylko trochę dłużej odparuj. Możesz też sięgnąć po gotowy dżem rabarbarowy albo kwaśne owoce: maliny, czarną porzeczkę, żurawinę.

Czy to ciasto da się zamrozić?

Sam placek bez kremu tak, szczelnie zapakowany wytrzyma w zamrażarce nawet trzy miesiące. Krem rabarbarowy po rozmrożeniu potrafi się rozwarstwić, więc lepiej ubić go świeżo.

U mnie w domu ta blacha nigdy nie dotrwała do wieczora, choć zawsze mówię, że na drugi dzień jest lepsza. Smacznego.